Listopadowe dane z polskiego rynku pracy pozytywnie zaskoczyły większość ekonomistów. Szybszemu wzrostowi zatrudnienia towarzyszył mocny wzrost nominalnych wynagrodzeń, co może być przejawem nakręcania się proinflacyjnej spirali cenowo-płacowej.


Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w listopadzie wyniosła 6 363,7 tys. i była o 12,6 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Względem listopada 2020 roku liczba zatrudnionych była wyższa o 44,8 tys., czyli tylko o 0,7 proc.
Niemniej jednak taki rezultat przekroczył oczekiwania większości ekonomistów, którzy spodziewali się rocznej dynamiki zatrudnienia na poziomie 0,5 proc. Prognozy dla polskiego rynku pracy uległy jednak obniżeniu po tym, jak dane za sierpień okazały się wyraźnie słabsze od oczekiwań większości prognostów. Także w lipcu odnotowano wzrost zatrudnienia słabszy od rynkowego konsensusu. Natomiast na danych rocznych wciąż gra rolę efekt niskiej bazy będącej efektem zeszłorocznego lockdownu, który w kwietniu 2020 doprowadził do rekordowego spadku zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw.
Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w listopadzie 6 022,49 zł brutto i było nominalnie (tzn. bez uwzględnienia inflacji) o 9,8 proc. wyższe niż przed rokiem. Analitycy spodziewali się wzrostu „średniej krajowej” o 8,9 proc. wobec wzrostu o 8,4 proc. notowanego w październiku. W ujęciu nominalnym przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw było o 538,42 zł wyższe niż w listopadzie 2020.
W ten oto sposób po raz pierwszy po 1995 roku przeciętne wynagrodzenie w dużych firmach przekroczyło poziom 6 000 zł brutto. - Spowodowane było to m.in. wypłatami premii kwartalnych, nagród z okazji Dnia Górnika, a także nagród rocznych, uznaniowych, podwyżek wynagrodzeń oraz odpraw emerytalnych (które obok wynagrodzeń zasadniczych również zaliczane są do składników wynagrodzeń) - wyjaśnia GUS. Zwykle premie w kontrolowanych przez rząd spółkach górniczych i energetycznych wypłacane są w grudniu, podbijając grudniowe statystyki „średniej krajowej”. Jednakże w tym roku było inaczej.
- W niektórych sekcjach PKD 2007 premie były zauważalne już w listopadzie 2021, co przełożyło się na dynamikę wzrostu wynagrodzeń w całym sektorze przedsiębiorstw. Najwyższy wzrost wynagrodzeń względem poprzedniego miesiąca odnotowano w sekcji „Górnictwo i wydobywanie” (o 34,1%), gdzie przeciętna płaca brutto wyniosła 10436,85 zł (miesiąc wcześniej 7785,25 zł) oraz „Wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę” (o 16,9%), gdzie wynagrodzenia zwiększyły się do 9470,08 zł (miesiąc wcześniej wynosiły 8099,55 zł) – dodają statystycy GUS.
Warto jednak wziąć poprawkę na fakt, że znaczną część nominalnego wzrostu wynagrodzeń pochłonęła inflacja, którą w listopadzie GUS oszacował aż na 7,8 proc. W rezultacie realna roczna dynamika przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyniosła tylko 1,87 %, co było najniższym wynikiem tylko nieznacznie wyższym od 1,49% odnotowanych miesiąc temu.
Choć realne płace popadły w stagnację, to blisko 10-proicentowa dynamika nominalnych wynagrodzeń może być przejawem wytworzenia się tzw. spirali cenowo-płacowej. To sytuacja, gdy pracownicy masowo domagają się podwyżek płac, aby zrekompensować sobie wzrost cen w sklepach. Przedsiębiorstwa płace podnoszą, ale równocześnie przerzucają wyższe koszty na klientów, podnosząc ceny swoich produktów. Proces się zapętla, co grozi niekontrolowanym wybuchem inflacji cenowej. Taka sytuacja zagraża stabilności makroekonomicznej i grozi poważnym kryzysem gospodarczym w przyszłości.
Równocześnie warto przypomnieć, że przytoczona powyżej kwota to wynagrodzenie przed potrąceniem podatków od pracy (składek na ZUS i zaliczki na PIT). Faktycznie liczy się to, ile pracownik otrzyma „na rękę” oraz ile wynosi tzw. koszt pracodawcy - wyliczyć to można, korzystając z Kalkulatora Płacowego Bankier.pl.
Ponadto raport dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników. Statystyki te obejmują więc niespełna 40 proc. pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.
Nieco lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada i dotyczyły stanu na październik 2020 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4702,66 zł brutto, czyli około 3403 zł netto (tzn. na rękę).
Dane, na podstawie których GUS oblicza statystyki przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, pochodzą z „Meldunku o działalności gospodarczej” (DG-1). W ramach tego sprawozdania podmioty o liczbie pracujących 50 lub więcej osób badane są metodą pełną, a podmioty o liczbie pracujących od 10 do 49 osób – metodą reprezentacyjną. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Kto tak dużo zarabia? Wynagrodzenia w Polsce - jak GUS to liczy? [Tłumaczymy]”.



























































