W Stanach Zjednoczonych to przybysze z krajów afrykańskich są jedną z najczęściej deportowanych grup spośród nielegalnych migrantów. W mijającym roku deportacje Afrykanów wzrosły niemal trzykrotnie w porównaniu ze średnią roczną za rządów prezydenta Joe Bidena.


Podczas gdy większość amerykańskiej debaty imigracyjnej toczy się wokół Ameryki Łacińskiej, narody afrykańskie mają również znaczące diaspory w Stanach Zjednoczonych.
Liczba afrykańskich migrantów w USA wzrosła bowiem szesnastokrotnie od 1980 r. Według Instytutu Polityki Migracyjnej (MPI) w 2024 r. około 2,5 mln imigrantów z Afryki Subsaharyjskiej mieszkało w Stanach Zjednoczonych, stanowiąc 5 proc. wszystkich 50,2 mln amerykańskich imigrantów.
Zarówno za prezydentury Bidena, jak i Donalda Trumpa najczęściej deportowanymi Afrykanami są przybysze z Senegalu, Mauretanii, Nigerii, Egiptu, Ghany, Demokratycznej Republiki Konga, Angoli i Liberii.
W pierwszym roku obecnej prezydentury Trumpa ponad dwukrotnie wrosła również liczba aresztowań migrantów urodzonych w Afryce, mimo że mniej niż 40 proc. z nich miało przeszłość kryminalną - wynika z analizy danych amerykańskiej federalnej agencji zwalczającej przestępczość transgraniczną (ICE), przeprowadzonej przez Capital B, agencję informacyjną prowadzoną w USA przez Afroamerykanów.
Ruch na rzecz Życia Czarnych (BLM), który zrzesza ponad 50 organizacji reprezentujących interesy społeczności czarnoskórych w całych Stanach Zjednoczonych twierdzi, że czarnoskórzy migranci w USA są „nieproporcjonalnie demonizowani i padają ofiarą przemocy i wykluczenia” na każdym kroku, w tym zmuszani są właśnie do przymusowych powrotów.
Tadeusz Brzozowski (PAP)
tebe/ mal/

























































