REKLAMA

Prognoza walutowa: rokowania złotego poprawiły się tylko nieznacznie

2021-03-08 06:00
publikacja
2021-03-08 06:00
fot. wawritto / Shutterstock

Od blisko roku prognozy dla złotego nie napawają optymizmem. Rynkowi analitycy są przekonani, że polska waluta jeszcze długo pozostanie słaba i nieprędko wróci do przedcovidowych notowań. Niemniej jednak w lutym dało się zauważyć delikatną poprawę sentymentu wobec złotego.

Polska waluta od blisko roku znajduje się pod presją. W marcu 2020 roku w złotego uderzyła pandemia Covid-19 i globalna fala lockdownów niszczących życie gospodarcze. Wiosenna odwilż na rynku złotego zakończyła się jesienią wraz z drugą falą koronawirusa i ponownym (tym razem częściowym) zamknięciem polskiej gospodarki przez rząd.

/ Bankier.pl

Gdy w listopadzie pojawiła się szansa na odreagowanie walutowej smuty, do akcji wkroczył Narodowy Bank Polski po raz pierwszy od dekady interweniując na rynku w celu osłabienia  złotego.  Na skutek działań NBP kurs euro kończył rok 2020 blisko najwyższych poziomów od lutego 2009. Kolejna nadzieja pojawiła się w lutym, ale wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i pogłębiająca się korekta na parze euro-dolar znów sprowadziły notowania euro w pobliże 4,60 zł.

Niemniej jednak prognozy dla złotego w ciągu minionego miesiąca uległy delikatnej poprawie. O ile jeszcze na początku lutego mediana prognoz końcoworocznego kursu EUR/PLN wynosiła 4,38 zł, tak 4 marca obniżyła się do 4,35 zł. To oczywiście wciąż poziom sygnalizujący nadzwyczajnie słabego złotego. Do przedcovidowej formy polska waluta ma zdaniem analityków powrócić dopiero w roku 2022, gdy kurs euro spadnie w pobliże 4,30 zł.

Mediana prognoz na koniec okresu
  II kw. 21 III kw. 21 IV kw. 21 I kw. 2022 2022
EUR 4,48 zł 4,45 zł 4,40 zł 4,35 zł 4,30 zł
USD 3,67 zł 3,63 zł 3,67 zł 3,54 zł 3,40 zł
GBP* 5,06 zł 5,05 zł 5,17 zł 5,02 zł 4,90 zł
CHF* 4,11 zł 4,05 zł 3,96 zł 3,92 zł 3,81 zł
Źródło: Bloomberg. Stan na 4.03.2021 r. *obliczenia własne

Warto przy tym zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, większość prognoz nie uwzględnia wyraźnego osłabienia złotego, jakie miało miejsce przez poprzednie dwa tygodnie. Po drugie, rachuby te raczej nie uwzględniają nasilenia się rynkowych oczekiwań na podwyżkę stóp procentowych w Polsce w horyzoncie następnych 12 miesięcy. O ile jeszcze w styczniu prawie nikt na rynku nie wierzył w jakąkolwiek podwyżkę kosztów kredytu w NBP, tak teraz rynek obstawia pierwszą podwyżkę jeszcze w tym roku.

Cały czas na rzecz silniejszego złotego przemawiają dość mocne fundamenty polskiej gospodarki w postaci solidnej dynamiki eksportu, dodatniego salda rachunku obrotów bieżących czy napływu środków unijnych. Brakuje jedynie wsparcia (albo chociaż życzliwej obojętności) ze strony polskich władz monetarnych, które deklarują zamiar niepodnoszenia stóp procentowych w dającej się przewidzieć przyszłości i z dość enigmatycznych względów preferują słabego złotego.

Najwięksi optymiści wśród rynkowych ekspertów zakładają, że do końca 2021 roku kurs euro obniży się do 4,25 zł. Trzy kolejne instytucje typują 4,35 zł. Jednakże większość prognoz mieści się w przedziale 4,33-4,45 zł. Największymi pesymistami są analitycy z niemieckiego Commerzbanku wieszczący euro po 4,60 zł na koniec grudnia. Bardzo słabego złotego (tj. euro po 4,55-4,56 zł) na koniec roku spodziewają się też progności JP Morgan Chase, Wells Fargo i Swedbanku.

Dolarowa korekta zaskoczyła rynek

Większość rynkowych analityków najwyraźniej nie była przygotowana na zimową kontrofensywę amerykańskiego dolara. Prognozy dla kursu EUR/USD zakładają systematyczny i powolny ruch w górę, w kierunku 1,23 USD  na koniec roku. Tymczasem od 6 stycznia notowania pary euro-dolar obniżyły się z 1,2348 do 1,1934. W rezultacie prognozy dla cen dolara na polskim rynku walutowym wydają się obecnie nieco niedoszacowane.  Kurs „zielonego” w 2021 roku ma się utrzymać poniżej 3,70 zł, choć obecnie przekracza 3,80 zł i jest najwyższy od listopada.

Podobne problemy istnieją w przypadku prognoz dla funta szterlinga. Siła brytyjskiej waluty w połączeniu z osłabieniem złotego poskutkowała tym, że na początku marca za szterlinga płaciliśmy już ponad 5,30 zł – czyli najwięcej od grudnia 2016 roku. Tymczasem zgodnie z oczekiwaniami analityków notowania funta miały się utrzymywać tylko nieznacznie powyżej 5 zł.

Bardzo interesujące rzeczy dzieją się też na rynku franka szwajcarskiego, który w drugiej połowie lutego i na początku marca odnotował drastyczne osłabienie względem euro. Choć był to ruch zasadniczo zbieżny z oczekiwaniami walutowych analityków, to jednak jego dynamika zaskoczyła większość ekspertów. Przy założeniu, że kurs EUR/CHF pozostanie na obecnych poziomach, cena helweckiej waluty w Polsce do końca 2021 roku powinna spaść poniżej 4 zł.

Dla porządku powiedzmy jasno, że mówimy tu o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się dość często. Należy też pamiętać, że kursy walut bywają bardzo dynamiczne i w czasie trwania kwartału mogą znacząco odchylać od poziomów prognozowanych na jego koniec.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy
Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
ktr
ciekawe skąd założenie, że rząd wymienia euro z EU w NBP? Czy wynika to z jakiejś polityki rządu albo NBP, która jest gdzieś zapisana? Normalnie należałoby się spodziewać, że środki z EU trafią na forex, jeżeli nie jest, to jest to forma interwencji walutowej. Czy to w ogóle ktoś reguluje, czy to kwestia dowolności ciekawe skąd założenie, że rząd wymienia euro z EU w NBP? Czy wynika to z jakiejś polityki rządu albo NBP, która jest gdzieś zapisana? Normalnie należałoby się spodziewać, że środki z EU trafią na forex, jeżeli nie jest, to jest to forma interwencji walutowej. Czy to w ogóle ktoś reguluje, czy to kwestia dowolności (kogo, premiera, szefa NBP, RPP?????)
428ustka
ciekawe czy ten rok dla gieldy bedzie ciagle spadkowy jak poprzedni?
men24a
Nie giełda nie będzie spadkowa. Będzie szał na giełdzie w tym roku i następnych latach. PiS tak zadłuża Polskę że nie ma pomysłu jak z tego wyjść i robi największą inflację w unii a do tego niszczy oszczędności Polaków co spowoduje masowy napływ tych oszczędności na giełdę. A w czwartek prezes NBP powiedział Nie giełda nie będzie spadkowa. Będzie szał na giełdzie w tym roku i następnych latach. PiS tak zadłuża Polskę że nie ma pomysłu jak z tego wyjść i robi największą inflację w unii a do tego niszczy oszczędności Polaków co spowoduje masowy napływ tych oszczędności na giełdę. A w czwartek prezes NBP powiedział że dodruk już na zawsze. Popatrz na Argentynę, ogłosiła bankructwo kilka lat temu a ich giełda ciągle do góry. Inflacja
marxs
jak mogą rokowania złotego się poprawić jak w zeszłym roku 2020 jak podał Onet dług publiczny narobiony przez Sekciarzy i Sekciary z ulicy Ciemnogrodzkiej wzrósł o 324 mld zł
demeryt_69
Znasz kraj, w którym dług w ubiegłym roku się zmniejszył?
men24a odpowiada demeryt_69
90% krajów unii mniej się zadłużyła niż Polska a ponoć my radzimy sobie najlepiej. Śmiać mi się chce, zawsze powtarzam znajomym, kto lepiej sobie poradzi Hanka która wzięła 50 tys kredytu czy pan Władek który wziął 324 tys kredytu. Oczywiście że panu Władkowi będzie się lepiej żyło. Do czasu.
prawdziwynierobot odpowiada demeryt_69
a znasz kraj, w którym roczny przyrost zadłużenia jest mniejszy niż w Polsce?

Powiązane: Niespokojnie na rynku walutowym

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki