REKLAMA
KONFLIKT ROSJA-UKRAINA

Prognozy dla złotego znów się pogorszyły

Krzysztof Kolany2021-12-03 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2021-12-03 06:00
Prognozy dla złotego znów się pogorszyły
Prognozy dla złotego znów się pogorszyły
fot. Tsyden Balzhitov / / Shutterstock

Po fatalnym dla naszej waluty listopadzie prognozy analityków dla złotego uległy dalszemu pogorszeniu. Wygląda na to, że słabość polskiego pieniądza powoli staje się „nową normalnością”.

Pod koniec listopada kurs euro po raz pierwszy od marca 2009 roku przekroczył linię 4,70 zł. Podwójny szczyt leżący na wysokości ponad 4,72 zł póki co zatrzymał deprecjację złotego, ale sytuacja wciąż pozostaje nieciekawa. Rynek spodziewa się mocnej podwyżki (o 50-75 pb.) stóp procentowych na środowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. W perspektywie kolejnych sześciu miesięcy WIBOR ma wzrosnąć w pobliże 3,2%.

Krótkoterminowo pozytywnie na złotego wpłynęła zmiana retoryki prezesa NBP Adama Glapińskiego. - Zrobimy wszystko, aby inflacja trwała jak najkrócej i żeby była jak najłagodniejsza. (…) Zmieniam retorykę. Inflacja jest przejściowa, ale w okresie 2 lat, a i to też nie wiadomo, choć to teraz tak widzimy. Inflacja nie jest przejściowa, inflacja jest uciążliwa. Będziemy się starali ją sprowadzić do minimalnych poziomów, ale nie kosztem dużego bezrobocia – powiedział w środę prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. To zmiana podejścia o 180 stopni, ponieważ przez poprzednie miesiące, kwartały i lata prezes NBP bagatelizował kwestię inflacji i nie przeszkadzało mu, że kształtuje się ona powyżej (a ostatnio znacznie powyżej) celu inflacyjnego.

Nieakceptowalnie wysoka inflacja (w listopadzie wyniosła aż 7,7%), wciąż bardzo niskie stopy procentowe w NBP (stopa referencyjna wynosi zaledwie 1,25%), spór polskiego rządu z Komisją Europejską oraz generalnie negatywny sentyment do rynków wschodzących pozostaje obciążeniem dla perspektyw złotego na najbliższe miesiące i kwartały. Do tego szkodzą nam wysokie ceny importowanych surowców energetycznych (głównie ropy naftowej i gazu ziemnego), co przyczynia się do powstania ujemnego salda na rachunku obrotów bieżących.

Prognozy dla złotego są coraz gorsze

W takim otoczeniu analitycy w dalszym ciągu obniżają prognozy dla naszej waluty. Pod koniec listopada rynkowy konsensus zakładał, że na koniec 2022 roku kurs euro wyniesie 4,55 zł. To aż o 8 groszy więcej niż w zestawieniu z początku listopada. W górę poszły też prognozy na najbliższy miesiąc. Jeszcze na początku listopada końcoworoczny kurs euro był szacowany na 4,59 zł. Po miesiącu wartość ta podniosła się o 2 grosze, do 4,61 zł. Łącznie we wrześniu, październiku i listopadzie prognoza kursu euro na koniec 2021 roku podniosła się aż o 16 groszy.

Mediana prognoz na koniec okresu
  IV kw. 21 I kw. 2022 II kw. 22 III kw. 22 2022
EUR 4,61 zł 4,61 zł 4,58 zł 4,55 zł 4,55 zł
USD 4,01 zł 4,04 zł 3,96 zł 3,91 zł 3,85 zł
GBP* 5,41 zł 5,49 zł 5,43 zł 5,40 zł 5,35 zł
CHF* 4,31 zł 4,27 zł 4,24 zł 4,17 zł 4,14 zł
Źródło: Bloomberg. Stan na 30.11.2021 r. *obliczenia własne

Jednakże naprawdę niepokojący jest fakt, że mocno w górę idą długoterminowe oczekiwania względem kursu euro. Obecnie większość prognoz w bazie Bloomberga zakłada, że rok 2022 zakończymy z euro nie tańszym niż 4,55 zł. To o 8 groszy więcej niż na początku listopada. Dwa miesiące temu mediana prognoz wynosiła 4,45 zł, we wrześniu 4,39 zł, a w sierpniu 4,33 zł. Mamy zatem do czynienia z jednoznacznym przesunięciem się w górę rynkowych oczekiwań.

Już prawie nikt nie spodziewa się, że nawet w długim terminie złoty powróci do przedcovidowej formy, rozumianej jako spadek kursu euro do przedziału 4,25-4,35 zł. Obecne prognozy zakładają, że w latach 2022-23 „nową normalnością” na polskim rynku walutowym stanie się euro po 4,40-4,60 zł, a to oznaczałoby utrwalenie deprecjacji polskiego pieniądza, jaka zaszła wiosną 2020 roku.

W horyzoncie 2022 roku największymi optymistami w stosunku do złotego pozostają analitycy Ebury oraz eksperci ABN Amro liczący na spadek kursu euro do 4,30 zł. Większość prognoz mieści się w przedziale 4,40-4,60 zł. Miano największych pesymistów trafiło w ręce ekipy z Wells Fargo, którzy prognozują wzrost kursu euro do 4,90 zł na koniec 2022 roku. Euro po 4,80 zł spodziewają się analitycy JP Morgan Chase, a eksperci Commerzbanku widzą wspólnotową walutę po 4,75 zł.

Problemy z upartym dolarem

Rynkowi progności mają w tym roku nad wyraz duże problemy z trafnym prognozowaniem zmian na najważniejszej parze walutowej świata. Na początku roku spodziewano się, że kurs EUR/USD wzrośnie do 1,24. Tymczasem notowania euro spadły do mniej więcej 1,13 dolara. Mimo to większość rynkowych analityków nadal spodziewa się, że w kolejnych kwartałach dolar będzie osłabiał się względem euro, a kurs EUR/USD podniesie się do 1,15 na koniec tego roku i sięgnie 1,17 na koniec 2022 r. Warto mieć na uwadze, że przez poprzednie 12 miesięcy prognozy zakładające osłabienie dolara po prostu się nie sprawdzały.

To rzutuje na oczekiwania względem pary dolar-złoty. Rynkowy konsensu zakłada, że cena amerykańskiej waluty ustabilizuje się w pobliżu 4 zł i od wiosny zacznie powoli spadać. Prognozy te obarczone są ponadprzeciętnym ryzykiem ze względu na oczekiwania względem przyszłorocznej polityki Rezerwy Federalnej. Szef Fedu Jerome Powell niedawno zasugerował, że w grudniu może zostać przyspieszone tempo „zwijania” programu skupu obligacji. W pierwszej połowie 2022 roku rynek spodziewa się pierwszej podwyżki stopy funduszy federalnych. Tymczasem Europejski Bank Centralny wciąż chowa głowę w piasek i ani myśli porzucać skrajnie ekspansywnej polityki pieniężnej nawet w obliczu niemal 5-procentjwe inflacji HICP w strefie euro. Taka sytuacja premiuje dolara względem euro oraz umacnia dolara względem walut z rynków wschodzących (w tym do złotego).

Ten niedoszacowany frank

Podobne – a może nawet większe - problemy co z dolarem dotyczą franka szwajcarskiego. Siła helweckiej waluty jest w tym roku regularnie niedoszacowana. Większość analityków cały czas uważa, że kurs EUR/CHF powinien podążać w stronę 1,10 franka za euro. Tymczasem od marca frank umacnia się względem euro, czego ilustracją jest spadek kursu EUR/CHF z przeszło 1,11 w okolice 1,04. Frank szwajcarski w relacji do euro jest obecnie najmocniejszy od lipca 2015 roku i póki co nie widać większych szans na odwrócenie tej tendencji.

Siła franka w połączeniu ze słabością złotego pod koniec listopada skutkowała nowym rekordem na parze frank-złoty. Szwajcarska waluta kosztowała ponad 4,52 zł, czego nie przewidywała żadna z rynkowych prognoz. W tym kontekście obecny rynkowy konsensus zakładający poziom 4,31 zł za franka na koniec grudnia wydaje się być zakładem oderwanym od realiów. Pod wielkim znakiem zapytania stoi też realizacja prognozy w postaci 4,14 zł za franka na koniec 2022 roku.

Jak zwykle przypomnijmy, że cały czas mówimy tu o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się dość często. Należy też pamiętać, że kursy walut bywają bardzo dynamiczne i w czasie trwania kwartału mogą znacząco odchylać się od poziomów prognozowanych na jego koniec.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Komentarze (65)

dodaj komentarz
dziadek55
Po fatalnym dla naszej waluty listopadzie moje prognozy dla złotego uległy polepszeniu/przeciwieństwo pogorszenia/.Wygląda na to że w grudniu słabość polskiego pieniądza nie będzie normą/lub normalnością/ .Może ta tzw. normalność zagości znowu po Trzech Królach-ale drodzy Rodacy to tylko prognozy
the_mind_renewed
Jedynie ZŁOTO i srebro to prawdziwy pieniądz - wszystko inne to dług i ekonomiczne niewolnictwo prowadzące do nędzy. Wojny i upadki zawsze występują kiedy świat jest odwiedziony od prawdziwych pieniędzy. Pożyczki, dług, piramidy finansowe, kryptowaluty zawsze podpisywane są ogonem diabla. Tak że i w obecnym okresie pierdylionowego Jedynie ZŁOTO i srebro to prawdziwy pieniądz - wszystko inne to dług i ekonomiczne niewolnictwo prowadzące do nędzy. Wojny i upadki zawsze występują kiedy świat jest odwiedziony od prawdziwych pieniędzy. Pożyczki, dług, piramidy finansowe, kryptowaluty zawsze podpisywane są ogonem diabla. Tak że i w obecnym okresie pierdylionowego zadłużenia i zniewolenia rzucanie przez rządy dodrukami, tarczami "ochronnymi" i szczepionkami niczym bogowie z Olimpu nie spowoduje nic dobrego a raczej na pewno spotęguje jeszcze większy chaos światowy, oby nie wielką wojnę. A to jeszcze nie finał https://panstarszy.000webhostapp.com/Pandemia_Gra_jak_z_nut.html
antek10
ich prognozy są G warte. Te sprzed roku zakłądały znacznie mocniejszy PLN niz jest to teraz.
men24a
"Szwajcarski Credit Suisse przyjrzał się majętności obywateli świata w 2021 roku. Kto przewodzi, a kto jest w ogonie? Na którym miejscu uplasowali się Polacy?"
Raport Credit Suisse umieścił majątek per capita Polaków w 2020 r. na 44. miejscu na świecie i 30. w Europie. Przeciętny majątek Polaka oszacowano
"Szwajcarski Credit Suisse przyjrzał się majętności obywateli świata w 2021 roku. Kto przewodzi, a kto jest w ogonie? Na którym miejscu uplasowali się Polacy?"
Raport Credit Suisse umieścił majątek per capita Polaków w 2020 r. na 44. miejscu na świecie i 30. w Europie. Przeciętny majątek Polaka oszacowano na 67477 USD, co uplasowało nas o kilkaset dolarów niżej od Saudyjczyków, Słowaków i Chińczyków.
W raporcie przedstawiono również szacunki co do median majątków.
W przypadku Polski, mediana wyniosła 23550 USD, czyli ok. 1/3 średniego majątku. Wartość ta zapewniła Polsce 31. miejsce w Europie – oznacza to również, że, pod względem mediany, Polska została zakwalifikowana jako jedno z 10 najbiedniejszych państw Europy. Mediana majętności w Polsce jest tak niska, że przeciętny Polak jest biedniejszy od Czarnogórca, czy nawet Rumuna, pomimo faktu, że średnia majątku jest w Polsce wyższa.
Znak zapytania nad sukcesem gospodarczym Polski stanowi natomiast porównanie z krajami regionu. Pomimo biedniejszego startu w 2000 r., Czesi, Litwini, Łotysze, a nawet Czarnogórcy, osiągnęli podobną lub wyższą majętność. Na przykład, przeciętni Czech był od zwykłego Polaka biedniejszy o ok. 3 tys. USD w 2000 r. Dziś jest bogatszy o ok. 11 tys. USD
Przy tym należy dodać, że przeciętny Szwed jest niemalże 6-krotnie zamożniejszy od Polaka. Biorąc pod uwagę tę dysproporcję, należy zadać pytanie, czy majętność Polaków kiedykolwiek doścignie tą, którą cieszą się mieszkańcy Zachodu.
men24a
Jednak znów okłamują Szwajcarzy że Rumun bogatszy od Polaka, raaaatuj ! Wymyśl coś , czekam na wpis aby się dowartościować
marok
Takie raporty można użyć w toalecie. Nic nie mówią o poziomie życia i na co rzeczywiscie stać ludzi w danym kraju. Z takimi raportami jest podobnie , jak gdy za pomocą jednostki miary jeden kilogram chce się wyrazić ,że ten sam kilogram tyle samo znaczy na Ziemi co na Księżycu.
men24a odpowiada marok
To pokaż swój raport albo namacalny dowód. Np ile klasa średnia w Polsce musi pracować na średniej klasy auto ? Albo na ile go stać M2 mieszkania ?
Mała ściągawka w razie czego popraw...
Średnia płaca dziewięć lat temu pozwalała na kupno 0,51 m kw. mieszkania, a obecnie to 0,39 m kw., czyli siła nabywcza naszych
To pokaż swój raport albo namacalny dowód. Np ile klasa średnia w Polsce musi pracować na średniej klasy auto ? Albo na ile go stać M2 mieszkania ?
Mała ściągawka w razie czego popraw...
Średnia płaca dziewięć lat temu pozwalała na kupno 0,51 m kw. mieszkania, a obecnie to 0,39 m kw., czyli siła nabywcza naszych wynagrodzeń odnośnie do ceny mieszkania spadła. Ale to może być trend wykraczający poza granice Polski, więc sprawdźmy, gdzie byliśmy wtedy, a gdzie jesteśmy teraz.

W 2012 r. byliśmy na dopiero 28. miejscu w Europie, jeśli chodzi o możliwości nabywcze średniej płacy w cenie metra kwadratowego mieszkania, ale w 2021 r. spadliśmy na… przedostatnie, czyli 40. Gdyby nie Białoruś, bylibyśmy ostatni

Według naszych wyliczeń w 2012 r. siła nabywcza średniej pensji Polaka liczona w zestawach McMeal dawała nam 18. miejsce w Europie, za Słowenią, ale przed Czechami, Estonią, Turcją i Słowacją. W 2021 r. spadliśmy na 23. miejsce. Nadal wyprzedzamy Słowację, ale wyprzedziła nas Estonia, Łotwa, Węgry i Litwa.

Do takich porównań między krajami stosuje się m.in. indeks Big Maca, czyli relację przeciętnego wynagrodzenia do ceny hamburgera w sieci restauracji McDonald's. Posiłkujemy się danymi numbeo.com, gdzie ludzie wpisują dane o cenach z całego świata i tam niestety Big Maca nie ma, ale jest zestaw McMeal. I tak, za przeciętną płacę netto 3532 zł (dane użytkowników numbeo.com), wyższą o 903 zł w porównaniu z 2012 r., możemy sobie kupić niecałe 161 takich zestawów miesięcznie, czyli o prawie cztery mniej niż dziewięć lat temu. W międzyczasie po prostu cena zestawu wzrosła z 16 zł do 22 zł. Tu siła nabywcza naszego wynagrodzenia spadła
marok odpowiada men24a
Nie rozumiem dlaczeg wybrałeś 2012 rok., gdy ceny mieszkań gwałtownei spadły po bańce spekulacyjnej.
Może weź porównaj 2008 rok.
A teraz porównaj ile ludzie kupują i budują teraz mieszkań , a ile kupowali i budowali w 2012.

Cena mieszkania jest proporcjonalna do zainteresowania kupujących. Jeśli ludzie
Nie rozumiem dlaczeg wybrałeś 2012 rok., gdy ceny mieszkań gwałtownei spadły po bańce spekulacyjnej.
Może weź porównaj 2008 rok.
A teraz porównaj ile ludzie kupują i budują teraz mieszkań , a ile kupowali i budowali w 2012.

Cena mieszkania jest proporcjonalna do zainteresowania kupujących. Jeśli ludzie dużo kupują to znaczy ,ze ich stać i cena rośnie wraz z popytem.
marok odpowiada men24a
W macu 2011 kilogram cukru kosztował blisko 6 złotych. Teraz ok. 3 złote. Pensje od tamtego czasu ursoły o ok 70%-80%. Czy to znaczy ,że cukier jest dobrym wyznacznikeim tego na ile stać przeciętnego Polaka po 10 latach?
men24a odpowiada marok
To jak mam ci prościej wytłumaczyć że ta potężną polska pensja pozwala na kupno tylko 0.39 M2 mieszkania i tylko drożej jest na Białorusi , jasno wytłumaczyłem czy masz lepsze dane ? Bo inni wg Ciebie kłamią. Będziesz dalej zmyślał czy podasz prawdziwe dane ?

Powiązane: Podsumowania 2021, prognozy 2022

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki