Spadek globalnego apetytu na ryzyko w połączeniu z faktyczną zapowiedzią marcowej obniżki stóp procentowych w NBP sprawiły, że kurs euro zagościł w pobliżu 4,22 zł. Globalnie nadal bardzo silny pozostaje frank szwajcarski.


Od końcówki stycznia na światowych rynkach finansowych widać coraz mniej apetytu na ryzyko. Spadają giełdowe indeksy, w dół lecą kryptowaluty, pękł spekulacyjny balon na srebrze. W takim otoczeniu wielu inwestorów woli zredukować ekspozycje na ryzykowne aktywa, do jakich zalicza się także polski złoty.
I choć polska waluta znosi to dzielnie, to jednak marzenia o forsowaniu linii 4,20 zł trzeba na jakiś czas odłożyć na półkę. W piątek o 9:54 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2197 zł, zniżkując o ponad pół grosza. Tyle że dzień wcześniej euro podrożało o pół grosza, a zatem wróciliśmy do punktu wyjścia.
Dodatkowo złotemu nie pomogła czwartkowa deklaracja prezesa NBP Adama Glapińskiego, który w zasadzie otwartym tekstem zapowiedział, że w marcu dojdzie do kolejnej obniżki stóp procentowych. Owszem, niby rynek „wie”, że w 2026 roku stopy NBP będą dalej iść w dół, ale im później doszłoby do następnej obniżki, tym na krótką metę złoty byłby mocniejszy.
ReklamaZobacz także
Dolar amerykański notowany był po 3,5769 zł, a więc o blisko grosz poniżej kursu odniesienia. Kurs USD/PLN po gwałtownych zmianach obserwowanych pod koniec stycznia ustabilizował się tuż poniżej poziomu 3,60 zł.
W kontekście wydarzeń globalnych warto odnotować, że notowania franka szwajcarskiego w relacji do euro od tygodnia utrzymują się na historycznie rekordowych poziomach. Od końcówki stycznia helwecka waluta w relacji do euro jest rekordowo mocna. W rezultacie jeszcze w czwartek kurs franka do złotego sięgał 4,6166 zł i wyrównał lokalne maksimum z połowy października. Trwa zatem walka o utrzymanie trendu bocznego, który na parze frank-złoty obowiązuje (obowiązywał?) od kwietnia 2025 roku.
Z kilkumiesięcznego szczytu spadły za to notowania funta szterlinga. W piątek rano brytyjska waluta kosztowała 4,8545 zł, podczas gdy jeszcze w środę było to przeszło 4,90 zł. To pochodna mocnych spadków na parze funt-dolar, gdzie szterlingowi mógł zaszkodzić układ głosów na czwartkowym posiedzeniu Banku Anglii. Lutowa decyzja zapadła stosunkiem głosów 5 do 4, czyli aż czterech decydentów chciało obniżenia stopy procentowe wbrew oczekiwaniom rynku.
KK





























































