Społeczeństwo greckie naturalnie nie może być zadowolone z propozycji obcięcia nadmiernych świadczeń socjalnych i za wszelką cenę próbuje utrzymać dotychczasowy styl życia. Dodatkowo Grecy zdają sobie doskonale sprawę, że Europa stała się niejako zakładnikiem niewypłacalnego państwa.
W obecnych warunkach propozycja referendum jest już jednak tylko próbą zrzucenia odpowiedzialności za trudne reformy i gry na czas. Dodajmy - niebezpiecznej zarówno dla Europy, ale i dla samych Greków. Do stracenia są bowiem nie tylko miliardy euro, ale przede wszystkim idea solidarności europejskiej, w tym przyszłość strefy euro. Odrzucenie przez Greków w referendum planu reform byłoby wotum nieufności dla Europy i otworzyłoby w Grecji możliwość scenariusza argentyńskiego sprzed kilku lat. Nikt nie mówiłby już wtedy o częściowej niewypłacalności, ogłoszona w takich warunkach powinna być pełna niewypłacalność z wyłączeniem Grecji ze strefy euro.
Kłopot z tym, czy wspólna Europa gotowa jest już na taką ostrą reprymendę i jednocześnie katharsis Grecji? Francja i Niemcy prawdopodobnie już taki scenariusz mają przygotowany, bo to nie pierwsza sytuacja, gdy Grecy udają Greka. Twarde reformy i restrukturyzacja długów zostałyby przeprowadzone w trybie przymusowym pod nadzorem MFW i ECB, a społeczeństwo greckie poniosłoby jeszcze boleśniejsze konsekwencje kryzysu, niż dotychczas.
Niestety, póki co dla gospodarki europejskiej takie targi powodują powrót do niepewności i oddalają wizję powrotu lepszej koniunktury, nawet jeśli referendum okaże się tylko kolejnym greckim blefem.
Tekst jest komentarzem do artykułu Grecki rząd poparł referendum ws. planu ratunkowego.


























































