Polacy uciekają przed inflacją

Obawa przed utratą oszczędności napędza sprzedaż obligacji detalicznych Skarbu Państwa. We wrześniu Polacy ulokowali w papierach, które chronią przed inflacją*, blisko 900 mln zł - niemal dwa razy tyle co przed raptem kilkoma miesiącami.

(YAY Foto)

Już czwarty miesiąc z rzędu Ministerstwo Finansów pozyskało ze sprzedaży obligacji oszczędnościowych ponad 1,5 mld zł - wrześniowy wynik na poziomie 1,573 mld zł jest niższy niż sierpniowy (1,75 mld zł), ale i tak drugi najwyższy w historii.

Rekordową popularność papierów Skarbu Państwa napędza w ostatnich miesiącach strach Polaków przed przyspieszającą inflacją. Wskazują na to szczegółowe dane o najchętniej nabywanych typach obligacji. Do maja najczęściej nabywanymi papierami były te o najkrótszym terminie zapadalności, o stałej, z góry znanej rentowności, czyli obligacje trzymiesięczne, które regularnie odpowiadały za ponad 30 proc. struktury sprzedaży. W czerwcu porównywalność zakłóciła emisja specjalnych obligacji premiowych, ale w kolejnych miesiącach udział tych papierów spadał, aż do 25,4 proc. we wrześniu.

Co ciekawe, nie jest to efekt spadku wartości sprzedaży, który utrzymuje się na poziomie ok. 400 mln zł miesięcznie (wyraźnie mniej niż w rekordowym lipcu czy nieznacznie gorszym sierpniu, ale historycznie i tak sporo) lecz wzrostu zainteresowania obligacjami o dłuższych terminach zapadalności, których stopa zwrotu jest uzależniona od inflacji raportowanej przez GUS.

To właśnie obligacje czteroletnie biją w ostatnich miesiącach rekordy popularności. W sierpniu oszczędzający przeznaczyli na ich zakup aż 771,5 mln zł, a miesiąc później - 712,4 mln zł. We wrześniu udział "czterolatek" w strukturze sprzedaży sięgnął aż 45,3 proc. Poprzednio tak wysoki udział jednego typu obligacji oszczędnościowych odnotowano we wrześniu 2017 r., gdy w ofercie nie było jeszcze papierów trzymiesięcznych, a nabywcy ulokowali w "dwulatkach" ponad 52 proc. kwoty inwestycji. Imponujący jest również błyskawiczny wzrost zainteresowania oszczędzających obligacjami czteroletnimi - kwoty na poziomie 700 mln zł miesięcznie są ponad dwukrotnie wyższe niż te notowane w pierwszej połowie roku.

Równocześnie rośnie udział oraz kwoty lokowane w obligacjach dziesięcioletnich. W ubiegłym miesiącu Polacy przeznaczyli na ich zakup 162,9 mln zł, co jest drugim (po sierpniu) najwyższym wynikiem w historii i wynikiem o ok. 60 proc. lepszym niż przeciętnie w pierwszym półroczu (poza styczniem, gdy porównanie wypacza reset limitu IKE).

Oba typy papierów - cztero- i dziesięciolatki - mają chronić przed inflacją, więc wzrostu ich popularności nie sposób nie łączyć z przyspieszeniem wzrostu cen nad Wisłą. Polacy ratują oszczędności, lokując je w papierach Skarbu Państwa, w obliczu najszybszego wzrostu cen w gospodarce od blisko 7 lat oraz oddalającej się perspektywy podwyżki stóp procentowych przez RPP (od których zależy wysokość oprocentowania depozytów w bankach).

W ofercie Ministerstwa Finansów istnieje jednak pewien haczyk (stąd gwiazdka w leadzie niniejszego tekstu), o którym pisał Krzysztof Kolany w artykule dla "Pulsu Biznesu" - przy wysokiej inflacji papier ten będzie przynosić realne straty z powodu podatku Belki. "Ponieważ kupon w pierwszym roku został ustalony na zaledwie 2,4 proc., to wystarczy nawet 2,9 proc. średniej inflacji, by zrealizowana przez cztery lata stopa zwrotu okazała się niższa od skumulowanej inflacji" - policzył główny analityk Bankier.pl. I tak może być to jednak lepsza oferta od alternatywy proponowanej przez banki.

Wraz z rozszerzeniem programu "Rodzina 500+" Polacy zaczęli przeznaczać większe kwoty na specjalne obligacje sześcio- i dwunastoletnie oferowane właśnie beneficjentom programu. We wrześniu w tych papierach ulokowano niemal 11 mln zł - ponad 3 razy więcej niż przeciętnie w pierwszej połowie roku.

(Ministerstwo Finansów)

Wzrost popularności obligacji oszczędnościowych widać również w danych o liczbie nabywców oraz aktywnych rachunków rejestrowych, udostępnionych redakcji Bankier.pl przez Ministerstwo Finansów. Na koniec ubiegłego roku obligacje posiadało 112 tys. osób - na koniec września już blisko 129 tys. W ubiegłym miesiącu papiery oszczędnościowe nabyło ponad 19 tys. osób - o prawie 7 tys. więcej niż we wrześniu 2018 r. Dane te nie uwzględniają kont IKE.

Liczba nabywców obligacji w 2019 r. i zmiana wobec 2018 r.

I

13 064 (-334 wobec 2018 r.)

II

12 566 (-2345)

III

13 705 (+1637)

IV

15 488 (+4911)

V

14 002 (+3591)

VI

27 214 (+6104)

VII

17 247 (+5145)

VIII

19 672 (+6958)

IX 19 143 (+6688)
Źródło: Ministerstwo Finansów

Obligacje oszczędnościowe mogą być atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych dla tych, którzy albo dysponują na tyle dużymi środkami, że nie obejmują ich bankowe promocje, albo nie chcą tracić czasu i sił na poszukiwanie kolejnych promocji i ciągle przerzucać oszczędności z banku do banku, by utrzymać początkowo wysokie oprocentowanie. Więcej na temat lokowania oszczędności w obligacje skarbowe pisał Michał Kisiel w artykule "Obligacje skarbowe zamiast lokaty – czy warto spróbować?".

Maciej Kalwasiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 25 mark234

Tylko dobra trwałe złoto srebro, nieruchomości reszta to tylko papier i zapis w komputerze

! Odpowiedz
5 9 zbyszek_

Nieruchomosci powyzej 10 lat sie starzeja. I sa tansze niz nowe. Sa mody w architekturze, nowe materialy, wielszosc wspolnot mieszkaniowych to rodzina developera i nic nie remontuja. etc...

Wnetrza starzeja sie jeszcze szybciej.

remonty + podatek od ccp 1,5% wartosci nieruchomosci.

! Odpowiedz
43 20 jasiek2017

Kazdy kto "zarabia" na lokatach czy obligacjach musi byc wyjatkowo nieudolny. Aby wyjsc poza inflacje trzeba inwestowac w to co bedzie zawsze potrzebne i czego zasoby sa zawsze zbyt male czyli nieruchomosci. Reszta to dodatki.

! Odpowiedz
12 50 silvio_gesell

Jeśli ktoś nie inwestuje w nieruchomości to wcale nie czyni go nieudolnym. Nieruchomości to tak naprawdę najtrudniejszy rynek na świecie, bo gdy zaczyna spadać wtedy w ogóle nie ma na nim płynności, i można nie tylko „wyjść poza inflację”, ale także poza deflację. :)

! Odpowiedz
24 7 jasiek2017 odpowiada silvio_gesell

W szkole nie uczyli czytac ze zrozumieniem? Nieudolni inwestuja w lokaty czy obligacje. Inni w inne aktywa a najlepsze sa od stuleci nieruchomosci.

! Odpowiedz
52 19 xxpp

"We wrześniu Polacy ulokowali w papierach, które chronią przed inflacją*, blisko 900 mln zł"
Ci ludzie powinni być ubezwłasnowolnieni.

! Odpowiedz
10 40 silvio_gesell

Czemu? Kupując obligacje SP obniżają koszty finansowania budżetu, co skutkuje niższym deficytem i niższą inflację. Powinni dostać medal, bo chronią przed inflacją nie tylko siebie.

! Odpowiedz
17 9 sel

Skoro PiS na kościelnym koniku wygrywa to znaczy ,że My tej bitwy pod Grunwaldem do dzisiaj nie wygraliśmy , przeciwnie jesteśmy dalej okupowani.. a obligacje to jedna z ekonomicznych form okupacji i uzależnienia , a nie zabezpieczenia.

! Odpowiedz
0 1 loosac odpowiada silvio_gesell

Frajerzy sa pozyteczni

! Odpowiedz
13 25 sammler

Pan Kolany, zamiast pisać głupoty, powinien podpowiedzieć, gdzie indziej niż w obligacjach BEZ RYZYKA ulokować podobne środki, by nie tracić. Owszem, 2,4% to mało. Ale banki na porównywalnych lokatach (rocznych - bo 2,4% jest tylko w pierwszym roku) dają jeszcze mniej - maks. 2%. I to do 400.000, bo powyżej nie obowiązuje BFG.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne