Nietypowe domy dadzą zarobić. „Da się to zrobić w dowolnym miejscu w Polsce”

Malwina Wrotniak2021-06-23 09:30redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2021-06-23 09:30
Nietypowe domy dadzą zarobić. „Da się to zrobić w dowolnym miejscu w Polsce”
Nietypowe domy dadzą zarobić. „Da się to zrobić w dowolnym miejscu w Polsce”
/ wdrzewach.pl

Trzy historie, trzy różne koncepcje biznesowe, ale podobna wiara, że w turystyce obok luksusowych molochów jest miejsce dla niedużych domów z pomysłem. Ten rynek nasyca się z roku na rok, mówią ci, którzy startowali kilka lat temu. Nie kryją, że wtedy jeszcze w innych warunkach ekonomicznych niż dzisiaj.

W Dniu domów na łamach Bankier.pl rynkowi takich nieruchomości przyglądamy się z wielu stron. Tym razem – traktując domy jako sposób na życie i zarabianie. Na turystycznej mapie Polski przybywa oryginalnych, niepowtarzalnych obiektów, które – jak mówi właścicielka jednego z takich miejsc – powinny dawać podróżnym coś, czego nie doświadczą we własnym domu.

„Tutaj nie ma dróg na skróty. Chcesz wyjąć - najpierw musisz włożyć”

Przypadek Małgorzaty Fraszki mógłby trafnie wpisać się w scenariusz „rzucić korpo i wyjechać w… do Nałęczowa”. Ta konkretna historia wprawdzie nie była aż tak prosta, ale po blisko dekadzie zaprowadziła pomysłodawców projektu „W drzewach” do pracy z wieloma innymi, którzy zostawiają za sobą duże miasto i stabilną pracę, żeby zaczynać od nowa – często budując czy remontując oryginalne domy dla turystów.

fot. / / wdrzewach.pl

Zanim osiem lat temu doszło do wynajmu apartamentów w koronach drzew, idea zakładała budowę prywatnego miejsca do zabawy dla spodziewanego wtedy dziecka. Zagłębianie tematu zaprocentowało konceptem budowy pełnowymiarowego domu na drzewie, w którym czas mogłaby spędzać cała rodzina. Mniej więcej wtedy okazało się, że do wzięcia są szwajcarskie granty na rozwój turystyki w regionie. To ten czynnik skłonił do pomysłu na niewielki obiekt, kilka apartamentów, które można by oferować turystom na wynajem. Tym zajmować się latem, a w chłodniejsze miesiące - podróżować po świecie przy okazji działalności turystycznej męża, kierowanej do fanów sportów zimowych. Szybko okazało się, że chcąc utrzymać przyjęte standardy własnego biznesu turystycznego w Lubelskiem, trudno wybywać na dłuższe pobyty za granicę.

Rozmowę zaczynamy przewrotnie, bo od podsumowania, czy osiem lat po ucieczce w przysłowiowe Bieszczady to już ten czas, kiedy nowy koncept na życie zamiast ekscytować, zaczyna uwierać. – Będę szczera. I tak, i nie – mówi pomysłodawczyni i właścicielka apartamentów „W drzewach”. – Mamy to szczęście, że przyjeżdża do nas specyficzna grupa ludzi, z którymi śmiało mogłabym się prywatnie przyjaźnić. I faktycznie przez jakiś czas tak było, ale w którymś momencie granica pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym zaczęła się za bardzo zacierać. Postanowiliśmy to zmienić, dlatego teraz nie mieszkamy już w miejscu, gdzie stoją domy w drzewach, chociaż ciągle bywamy tam często i na długo.

Jak mówi Małgorzata Fraszka, obydwoje z mężem nie przepadają za monotonią, za to dobrze znoszą zmiany, dlatego na bazie własnych doświadczeń dziś również doradzają innym planującym własne, oryginalne koncepty turystyczne. Właśnie kupili też siedlisko pod Nałęczowem, które ma uzupełnić ofertę i uefektywnić turystyczną działalność.

fot. / / wdrzewach.pl

– To przemyślana strategia. Nie chcieliśmy po prostu dokupić działki i postawić kolejnych 15 domków, jak to robi większość, tym samym czyniąc z podobnych miejsc maszynki do zarabiania pieniędzy. Zamiast tego w siedlisku planujemy możliwości campingowe, ładowanie samochodów elektrycznych i inne aktywności – opowiada Małgorzata Fraszka.

Za dużo naraz? Są przekonani, że nie, bo rynkowa oferta się ewoluuje. – Turystyka zmierza w tę stronę, że nawet hotele zmieniają się w skupiska zupełnie niezależnych domków czy kabin, gdzie goście mają intymną przestrzeń do życia, a tylko jeśli chcą, korzystając z udogodnień przewidzianych w częściach wspólnych – zwraca uwagę właścicielka „W drzewach”. Jak mówi, to odpowiedź na potrzeby zgłaszane przez gości, coraz chętniej odstępujących od klasycznej oferty noclegowej. – Niektórzy są bardzo zmęczeni życiem w mieście, potrzebują intymności i dużo spokoju. Namiastkę takiej intymności daje domek, a nie pokój hotelowy, gdzie rano na śniadaniu człowiek ociera się o masę przypadkowych ludzi. U nas nie brakuje chętnych, żeby już na wstępie zdeponować laptop w recepcji i odpocząć od elektronicznych ekranów.

Startując z budową domów na drzewie, nie wiedzieli wiele. Do czasu, kiedy okazało się, że proces trzeba wziąć w swoje ręce, bo ekipy wykonawcze zawodzą. Szacowany koszt ówczesnej inwestycji to 200-250 tys. zł. – W ciągu roku bardzo się to zmieniło – zaznacza wyraźnie Małgorzata Fraszka. – Wiemy to, bo dopiero co budowaliśmy piąty apartament, a jesteśmy u progu kolejnej inwestycji. W tym przypadku nikt nie chce nawet podejmować się wyceny, bo ceny stali, drewna, rur itp. elementów wymaganych na budowach wzrosły nawet o 100-150 proc.

fot. / / wdrzewach.pl

Osobna kwestia to przyjęte standardy jakości, które chcemy oferować gościom, do tego pożądana energooszczędność, późniejsze koszty eksploatacji. – Na przykładzie ostatniego apartamentu, który niedawno budowaliśmy. Znam miejsca, które budują domki za 150-200 tys. zł. My za samo okno gigantycznych rozmiarów zapłaciliśmy 200 tys. zł. W takiej sytuacji trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy te okna wymieniać za 3 lata, nie wymieniać ich i liczyć się z tym, że będzie gościom ciekło, czy chcemy mieć naprawdę wysoki standard. Gdybyśmy dzisiaj chcieli zbudować domki w drzewach, wyniosłoby nas to pewnie 350 tys. zł. A mimo to, nasz apartament piąty kosztował 0,5 mln zł. Bo uznaliśmy, że w dłuższej perspektywie to nam się bardziej opłaci.

Dzisiaj Małgorzata Fraszka z mężem konsultują cudze pomysły na biznes. Najczęściej dostrzegane błędy? – Kiedy projektuje się takie miejsce, zwykle zaczyna się z wysokiego "C" i chce mieć wszystko najlepsze. A rzeczywistość zwykle weryfikuje plany i nierzadko na ukończeniu inwestycji mamy fajną bryłę, ale nie mamy jej już za co wyposażyć albo zaczynamy iść na kompromisy. Dlatego zawsze powtarzam, żeby precyzyjnie kosztorysować prace, a po drugie - nawet jeśli inwestycja ma ruszyć z opóźnieniem, niech ruszy, ale niech da gościom niepowtarzalne doświadczenia. Coś oryginalnego na tyle, żeby nie przyjeżdżano nad morze i przy okazji do nas, ale przyjeżdżano konkretnie do nas i dopiero przez pryzmat pensjonatu czy domku poznawano okolicę – wyjaśnia. Jak mówi, dzięki temu, że goście znajdą w samym obiekcie coś, do czego będą chcieli wracać, będzie on w stanie utrzymać się przez cały rok, niezależnie od sezonu czy pogody.

– Tak jest też w naszym przypadku. Nałęczów nigdy nie był miejscem, do którego ściągali młodzi ludzie, było to miasteczko kuracjuszy na emeryturach. Do domków na drzewie zaczęli ściągać 30- czy 40-latkowie, przy okazji zachwyceni okolicą. Dlatego cały czas powtarzam: warto robić te domy w taki sposób, żeby goście znaleźli tam coś, czego nie znajdą u siebie w domu. Hamak czy siatkę, na których będą mogli wisieć przy wielkim przeszkleniu, wannę w sypialni lub inne nieoczywiste rozwiązania, jakieś wielkie małe szczegóły. Dużo zależy od tego, jakie to miejsce i jaka bajka za nim stoi. Może być oparte na regionalnej kuchni, na regionalnym wzornictwie, architekturze, z poszanowaniem otoczenia, angażujące lokalną społeczność. To może brzmieć jak banały, ale nierzadko zaczyna się podobną inwestycję od takich ambitnych założeń, a kończy kolejnym miejscem wyposażonym meblami z Ikei – opowiada o swoich doświadczeniach Małgorzata Fraszka.

Przekonuje, że w dowolnym miejscu w Polsce można zapewnić sobie 100-procentowe obłożenie przez cały rok i sprawić, że ludzie będą przyjeżdżali dla tego konkretnego miejsca.

Determinacji i pomysłów na własny biznes w turystyce przybywa, co Małgorzata i jej mąż Kuba widzą po liczbie zapytań o doradztwo. Pewnym problemem jest oczekiwanie, że na w miarę tanio zdobytej działce uda się szybko zbudować dom, który nie będzie wymagał od właścicieli zbyt angażującej obsługi i pozwoli szybko zarobić, a nie narobić się. – Naprawdę nie ma tu dróg na skróty. Jeśli chcesz wyjąć, musisz najpierw włożyć. I nie chodzi tu tylko o pieniądze – ale także o czas, zaangażowanie, uwagę i pracę u podstaw. Dzisiaj jesteśmy o tym przekonani znacznie mocniej, niż kiedy startowaliśmy z apartamentami w drzewach blisko 10 lat temu – przyznaje.

„Wyjeżdżali do zagranicznych hoteli, teraz są u nas”

Marcin Baranowski pierwotnie zajmował się budownictwem na lądzie. Prywatnie wielki fan żeglowania i mielnianin z planami prowadzenia działalności turystycznej nie tylko w typowym letnim sezonie. W 2014 roku startował z konceptem trzech domków, dziś inwestycja HouseBoats to trzynaście pływających domów na wodach jeziora Jamno. Pierwotny zamysł dotyczył obiektów, które towarzyszyłyby na przykład młodym adeptom żeglarstwa podczas letnich zajęć, bieżąca oferta to domy całoroczne, które mają być atrakcją samą w sobie.

fot. / / hthouseboats.com

– Początkowo atrakcją było samo posiadanie motorówki przy domku. Z biegiem czasu okazało się, że dla gości dokonujących rezerwacji przez cały rok ważne są takie udogodnienia, jak wanna z hydromasażem, sauna czy kominek – opowiada Patrycja Wlizło zajmująca się marketingiem inwestycji HouseBoats. Startowali z samym wynajmem, nie serwując gościom nawet posiłków, z biegiem czasu, także za sugestią klientów, otworzyli restaurację, która uzupełniła cały zespół infrastruktury towarzyszącej na lądzie – z boiskiem, kortami tenisowymi, wypożyczalnią kajaków i rowerów, planszówkami czy ofertą masaży.

Domy od początku były pomysłem i realizacją właściciela. Oprócz tego, że zrealizował infrastrukturę na potrzeby własnego biznesu, dzisiaj buduje i sprzedaje podobne obiekty także innym. Jak wyjaśnia Patrycja Wlizło, popyt na tego rodzaju obiekty rośnie – ale nie tyle w Polsce, gdzie temat dopiero raczkuje, co za granicą, choćby tą najbliższą. Duże zainteresowanie tematem wykazują Niemcy. – Nasi klienci to zarówno osoby fizyczne, jak i ci, którzy w domach na wodzie widzą szansę na biznes. Wiele osób pierwotnie nie planuje wynajmu kupowanego domku, ale z biegiem czasu decydują się zarabiać na tych prywatnych inwestycjach. Są też jednak i tacy, którzy zamiast inwestować w mieszkanie dla dziecka wybywającego na studia, kupują dom na wodzie i cumują go w kanale nieopodal uczelni.

Taki wydatek to około 100 tys. euro netto, co dotyczy powierzchni zbliżonej do 40 mkw. Cena uwzględnia tzw. budowlankę i pozwolenia wymagane dla domu na wodzie, który nie stoi na palach, ale jest jednostką pływającą i po zamontowaniu silnika umożliwia pokonywanie dystansów drogą rzeczną.

fot. / / hthouseboats.com

W Mielnie chętnych na domy na wyłączność, z opcją śniadania podanego w koszu pod drzwi, podobno nie brakuje. Nie zmieniła tego nawet pandemia, chociaż prowadzący inwestycję przyznają, że w ostatnich miesiącach pojawili się turyści innego typu niż wcześniej. – Wcześniej spędzali dużo czasu za granicą, często wybierając klasyczne hotele. W ostatnim czasie zaczęli jednak w Polsce szukać nietypowych miejsc, gdzie można by spędzać wolny czas – mówi w rozmowie z Bankier.pl Patrycja Wlizło. Domy, gdzie właściwie przez cały pobyt można obyć się bez kontaktu z innymi turystami, a wspólną powierzchnią jest świeże powietrze, sprawdziły się w czasach zwiększonego dystansu społecznego. Wlizło dodaje też, że przybyło klientów powracających.

Przyszłość? Są dalsze plany, ale na razie firma nie chce ich zdradzać. „Żeby nie zapeszać”.

"Mówili: kto wam przyjedzie na tę wieś? A później wszyscy byliśmy w szoku"

– Miało być nietuzinkowo, zdrowo i w zgodzie z moim stylem życia. Wiedziałam, że jeśli zrobię to od serca, goście też pokochają ten koncept – opowiada o początkach zbudowanej w Łódzkiem glinianej chaty "Jarga" pomysłodawczyni projektu Agnieszka Jaśkiewicz.

Na początku nie było planów działalności turystycznej. – Chciałam wybudować taki dom dla siebie, jako że wyprowadziliśmy się z miasta na wieś. Byłam w ciąży, pobierałam świadczenia jeszcze w ramach poprzedniej pracy i nie do końca wiedziałam, w czym nowym miałabym się odnaleźć. Agroturystyka chodziła po głowie mężowi, chociaż zakładał klasyczny wynajem pokoi. Tymczasem ja niespodziewanie przybliżałam się do koncepcji budownictwa naturalnego. Zaczęło się od wegetarianizmu, później zdrowy tryb życia, a jak zdrowe życie, to i zdrowe budownictwo – to wszystko zaczynało się ze sobą łączyć. Przekonałam męża, że jeśli już mamy wynajmować pokoje, warto zrobić coś nietuzinkowego. Sam pomysł na dom ze słomy i gliny zrodził się, kiedy zaczęłam interesować się słowiańską kulturą naszych przodków. W ten sposób ostatecznie postawiliśmy na powrót do korzeni i do prostego sposobu życia ludzi z dawnych czasów – wspomina właścicielka "Jargi".

fot. / / jarga.pl

Twierdzą, że przed startem budowy nie sprawdzali popytu na tak nietypowe obiekty turystyczne. Rodzina mówiła: No co wy, kto wam tu przyjedzie na tę wieś? A później wszyscy byliśmy w szoku, jak szybko udało się znaleźć osoby zainteresowane wypoczynkiem w takim miejscu.

Budowę zaczęli w 2016 roku, ale po raz pierwszy turystów przyjęli dopiero dwa lata później. – Zajęło nam to trochę czasu. Z firmą wykonawczą z pewnością byłoby szybciej, ale my wszystko robiliśmy sami z drobną pomocą znajomych – opowiada Agnieszka Jaśkiewicz.

Nie dość, że sami, to jeszcze bez doświadczenia. – Mimo to, podeszliśmy do tematu poważnie. Mnóstwo informacji na ten temat chłonęliśmy z internetu, ale jeździliśmy też na zjazdy OSBN-u (Ogólnopolskie Stowarzyszenie Budownictwa Naturalnego – red.), gdzie dużo pytaliśmy bardziej doświadczonych od nas. Na jednym ze spotkań poznaliśmy człowieka, który był w stanie nam pomóc, bo chociaż dotychczas nie robił tego zawodowo, chciał się przekwalifikować z weterynarii właśnie w stronę naturalnego budownictwa. Z nami mógł popraktykować.

fot. / / jarga.pl

Przy tej inwestycji nie zabrakło podobnych zbiegów okoliczności. Chociaż nie prowadzili drobiazgowej księgowości, koszt postawienia "Jargi" szacują na 60 do 80 tys. złotych. To kwota osiągnięta przy własnym wkładzie pracy i mnóstwie materiałów własnych. Za glinę nie trzeba było płacić nic więcej poza transportem, bo kolega z sąsiedniej wioski wykopał sobie staw i miał jej dużo na zbyciu. Drewno wycięto z własnego lasu. – Słomę mieliśmy, bo sąsiad posiał, a później zebrał ją na naszym polu, więc to znowu były raczej groszowe wydatki.

Czego szukają turyści w środku Polski, z dala od morza, gór i atrakcji dużych miast? – Ludzie są przemęczeni miastem, zgiełkiem, natłokiem informacji. Obcowanie z naturą jest wpisane w DNA człowieka, nawet jeśli nie do końca jest tego świadom. Gościom podoba się, że dom stoi w odosobnieniu, jest oryginalny, a do tego wybudowany w technologii naturalnej. W Polsce nie ma jeszcze zbyt dużo tego typu obiektów, szczególnie w centralnej części kraju – opowiada Agnieszka Jaśkiewicz. Jak mówi, pandemia nie tylko nie stanęła takim miejscom na przeszkodzie, ale wręcz wydobyła z nich walory doceniane "na odludziu". Dom na wynajem dawał swobodę przekazania obiektu bez konieczności osobistego spotykania się - wystarczyło zostawić gościom klucz w drzwiach, a później odebrać lokal w analogiczny sposób.

fot. / / jarga.pl

Dlatego obok "Jargi" powstaje drugi dom. Ale, jak zaznacza właścicielka, bez planów na dalszą rozbudowę, żeby nie zniszczyć tej intymności, nie zabrać turystom ciszy i spokoju, dla których tu się przyjeżdża. – Z kolei obok mąż powołuje do życia własną działalność – znajdzie się tam sauna, balia z jacuzzi, tężnia solankowa, więc jeśli się uda, summa summarum to wszystko powinno stanowić jedną, spójną całość.

***

O nowym budownictwie, zmieniających się kosztach podobnych inwestycji i możliwościach finansowania piszemy i mówimy dziś dużo w ramach Dnia domów w Bankier.pl. O godz. 12:00 debata rynkowych ekspertów, którzy poszukają odpowiedzi na pytanie, czy moda na domy przeminie. Odpowiedzą także na pytania czytelników, do których zadawania zachęcamy już teraz.

Dzień domów w Bankier.pl. Specjalne wydanie serwisu

Źródło:
Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak
redaktor naczelna Bankier.pl

Redaktor naczelna Bankier.pl. Autorka wielu publikacji z zakresu finansów, ukazujących się na łamach serwisu od 2008 roku. W przeszłości dziennikarz specjalizujący się w tematyce ubezpieczeń, doceniona Nagrodą Polskiej Izby Ubezpieczeń dla Środowiska Dziennikarskiego. Autorka emigracyjnych projektów "Tam mieszkam" i "Zawróceni", uhonorowana Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. W 2016 r. wydała książkę "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą". Absolwentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Tematy
Temperatura skacze, nagroda wzrasta! Otwórz konto i odbierz nawet 350 zł!

Temperatura skacze, nagroda wzrasta! Otwórz konto i odbierz nawet 350 zł!

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
hal9ooo
tak było:
https://www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/bedzie;krach;na;rynku;nieruchomosci;w;usa,184,0,255928.html
demeryt_69
Nieruchomości to bardzo istotna branża gospodarki, która wspiera wiele innych dziedzin. Budowlańcy, producenci cementu, stali zbrojeniowej, okien, sprzętu budowlanego i transportowego oraz mebli i wyposażenia wnętrz w zasadzie istnieją w dużej części dzięki sprzedaży nowych nieruchomości.

A lichwiarzom, pośrednikom
Nieruchomości to bardzo istotna branża gospodarki, która wspiera wiele innych dziedzin. Budowlańcy, producenci cementu, stali zbrojeniowej, okien, sprzętu budowlanego i transportowego oraz mebli i wyposażenia wnętrz w zasadzie istnieją w dużej części dzięki sprzedaży nowych nieruchomości.

A lichwiarzom, pośrednikom i naganiaczom też z tego coś skapnie - taki klimat :)
hal9ooo
Musi być niezła panika... jeden dzień po:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Debata-o-rynku-domow-w-Bankier-pl-ceny-trendy-efekty-pandemii-Zadaj-swoje-pytanie-8137466.html

i mamy wysyp:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Nietypowe-domy-dadza-zarobic-Da-sie-to-zrobic-w-dowolnym-miejscu-w-Polsce-8138884.html

https:
Musi być niezła panika... jeden dzień po:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Debata-o-rynku-domow-w-Bankier-pl-ceny-trendy-efekty-pandemii-Zadaj-swoje-pytanie-8137466.html

i mamy wysyp:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Nietypowe-domy-dadza-zarobic-Da-sie-to-zrobic-w-dowolnym-miejscu-w-Polsce-8138884.html

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-transakcyjne-domow-jednorodzinnych-I-kw-2021-r-Raport-8136942.html

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Dzialka-i-budowa-domu-w-jednym-kredycie-Sprawdzamy-oferty-8138340.html

...portal naganiaczy
demeryt_69
W spotkaniu, które poprowadzi Marcin Kaźmierczak udział wezmą:

- Jarosław Krawczyk, PR lead w Otodom
- Jacek Siwiński, prezes Velux Polska,
- Oskar Kulik, ekspert ds. zrównoważonego rozwoju w BNP Paribas Banku Polska
- Jarosław Wójcik, manager, analityk projektu WielkieBudowanie.pl
3456
a co z tymi domami w nowym ładzie do 70 m2 bo jakoś cicho , czy na słowach się skończy .
demeryt_69
Nowy Ład to jedynie platforma wyborcza - ot co :)
daniel_1
1. Dlaczego Zaczyna Pani/ Pan z małej litery?
2. Dlaczego nie chce Pani/ Pan stosować się do ogólnie przyjętych norm?
3. Dlaczego nie pisze Pani/ Pan, co to jest "nowy ład" i dlaczego domy mają z tym związek?
4. Wypowiedź Pani/ Pana jest groteskowa.
hfast
Patrzę na to z niesłabnącym politowaniem. Kupujcie kupujcie, za to co macie, za to co pożyczacie.
Nie czekajcie bo przecież będzie tylko drożej. Powodzenia!
demeryt_69
Wasze ulice, nasze kamienice :)
demeryt_69
Najważniejsze: o godz. 12:00 debata rynkowych ekspertów, którzy poszukają odpowiedzi na pytanie, czy moda na domy przeminie. Zaiste to pytanie, na które odpowiedź jest poszukiwana od początku ludzkości :)

Powiązane: Dzień specjalny w Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki