Tzw. ROR to dziś najbardziej podstawowy produkt bankowy, jednak dla wielu nadal zbyt skomplikowany. Wiedzą o tym pracownicy agencji bankowych, dokąd opłacać rachunki przybywają seniorzy i ich książeczki oszczędnościowe. Poziom zaufania, który z zasady jest u osób starszych mocno ograniczony, w odniesieniu do instytucji finansowych staje się kwestią jeszcze bardziej drażliwą.
Owszem - coraz większa rzesza seniorów jest odważna i ciekawa nowych technologii. Tłumy walące do drzwi, za którymi odbywają się szkolenia z obsługi komputera czy surfowania w internecie napawają nadzieją na aktywny styl życia coraz liczniejszego pokolenia najstarszych. Podczas gdy jedni drążą tematy sobie nieznane, inni obchodzą to co obce szerokim łukiem.
...a obchodząc, kierują się do ulubionej placówki, w której regularnie płacą za wodę, prąd czy gaz. Ta sama od lat obsługa budzi zaufanie, a pieniądz podawany w okienku kasowym (wyciągnięty wcześniej z dna szuflady) jak nic utwierdza w przekonaniu, że płatność faktycznie została dokonana. Zapis na książeczce pozwala kontrolować stan zgromadzonych środków. Nic to, że wyciągi bankowe to obecnie standard (a nawet przeżytek), że spacery z gotówką tą samą od zawsze trasą nie należą do bezpiecznych i że pamięć lubi zawodzić. Czymże jest to ryzyko wobec możliwości spotkania towarzyskiego i krótkiej dyskusji o pieniądzu z zaufaną osobą, która obsłuży comiesięczne płatności, nie próbując nadużyć zaufania. Tego wielu niestety spodziewa się po instytucjach bankowych. Jak również tego, że pieniądz krążący wirtualnie pozostaje poza faktyczną kontrolą.
Malwina Wrotniak
Bankier.pl





























































