REKLAMA
RPP

Netflix pompuje wyniki przed końcem roku. Sięgnął po sprawdzony chwyt

Agata Wojciechowska2022-12-03 14:00redaktor
publikacja
2022-12-03 14:00

To nie był rok Netfliksa - spokojnie można zaryzykować taką tezę nawet przed 31 grudnia. Platforma najwyraźniej postanowiła poprawić humor inwestorom i widzom (dokładnie w takiej kolejności) i sięgnęła po kartę z rękawa. Tylko czy okaże się on asem, czy marną dwójką kier, to okaże się już 8 grudnia. 

Netflix pompuje wyniki przed końcem roku. Sięgnął po sprawdzony chwyt
Netflix pompuje wyniki przed końcem roku. Sięgnął po sprawdzony chwyt
fot. NETFLIX / / You Tube

Pokaźna utrata subskrybentów, brak wyraźnego planu na "współdzielenie" kont czy wreszcie zaciskanie pasa poprzez kasowanie nawet tych dobrze zapowiadających się produkcji lub zgoda na odejście czołowych aktorów ("Cavill opuścił Wiedźmina i przybił gwóźdź do trumny Netflixa") to główne problemy, z jakimi mierzyła się w tym roku platforma. Pisaliśmy o tym już nie raz: "Netflix z cudownej piątki Big Techu stanie się nudną firmą medialną", nie dwa "Netflix ustąpił pola HBO. Ten drugi ma co prawda smoki, ale oba mierzą się z poważnymi problemami" i nawet nie trzy: "Wiedźmin? Jaki Wiedźmin? Netflix chwali się zakończeniem zdjęć, ale czy jest czym?". 

Netfliksie, nie idź tą drogą?

Znaczna część roku była, co tu dużo mówić, bolesna zarówno dla spółki, jak i dla inwestorów. S&P 500 spadł o 21,6 proc. w porównaniu z końcem roku kalendarzowego 2021 roku, to akcje platformy zaliczyły około 60-procentowe pikowanie. Spadku liczby abonamentów nie da się jedynie wytłumaczyć faktem, że Netflix postanowił po inwazji na Ukrainę wycofać się z Rosji. W drugim bowiem kwartale zauważono kolejny odpływ użytkowników.

Kolejny problem to zbyt małe zróżnicowanie produkowanych treści w porównaniu np. z Disneyem. Stawanie w szranki z graczem, który dysponuje większymi zasobami, zdywersyfikowanym strumieniem dochodów, mając do dyspozycji droższy produkt w czasach, gdy z powodu wszechobecnego kryzysu ludzie oglądają pięć razy monetę, zanim ją wydadzą, nie jest receptą na sukces.

Wyniki Netfliksa w trzecim kwartale wypadły lepiej w porównaniu do dwóch poprzednich (platforma zanotowała wzrost liczby subskrybentów - sama spółka nie pokusiła się nawet o tak optymistyczne prognozy). Z szacunków wynikało, że ma przybyć 1 mln płatnych abonentów, a faktycznie doliczono się 2,41 mln. Główny przyrost miał miejsce w rejonach, które "płacą" najdroższy abonament, a więc w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie (średnia to 16,37 dolarów miesięcznie) oraz Europie i Afryce (średnia to 10,81 dolarów/miesiąc). Co za tym idzie, wzrosły przychody platformy i wyniosły 7,93 mld dolarów. Nie tylko zanotowano wzrost przychodów rok do roku w porównaniu z covidowym 2021, kiedy wszystko, co można było oglądać w domu, święciło triumfy, ale także przebili po raz kolejny przewidywania analityków. Jednak nie zmienia ogólnego wrażenia, że Netflix przestał być czołowym graczem w branży, a inni przejęli pałeczkę w wyznaczaniu trendów.

Królewski szach i mat

W czwartym kwartale firma przewiduje przychody w wysokości 7,78 mld dolarów (w porównaniu do 7,71 mld dolarów wygenerowanych rok wcześniej). Ma to się stać m.in. dzięki tańszemu planowi za 6,99 dolarów, ale z reklamami, który wystartuje w 12 krajach, i dzięki przychodom z samych reklam oczywiście. Kierownictwo szacuje także, że przybędzie im kolejnych 4,5 mln płatnych abonentów, co oznacza wyższą liczbę niż w jakimkolwiek innym kwartale. I tu wkracza "cała na biało" brytyjska rodzina królewska. 

Śmierć Elżbiety II spowodowała, że Windsorowie znów znaleźli się na pierwszych stronach gazet i, co jest miłą odmianą, nie miało to nic wspólnego z przestępstwami seksualnymi ks. Andrzeja czy kolejnymi zarzutami o rasizm wysuwanymi przez Meghan Markle. W tym momencie niemal każdy chciał uszczknąć odrobinę z tego tortu - telewizje poodkurzały filmy dokumentalne, wydawcy dodali jeden rozdział podsumowujący i puszczali w ruch maszyny drukarskie z kolejnymi, uzupełnionymi wydaniami biografii. Nic więc dziwnego, że Netflix nie czekał na święta z nowym sezonem swojego kasowego serialu "The Crown". Tym razem filmowcy skupili się na latach 80., relacji między Karolem a jego pierwszą żoną Dianą, domniemanych "późnych" romansach księcia Filipa czy rozterkach królowej odnośnie do rozdzielenia wydatków Korony od "państwowych".

Ni to reality show, ni paradokument o Harrym i Meghan

To jednak nie koniec. W grudniu będzie miała miejsce premiera "Z kamerą u Sussexów", jak złośliwi nazywają ten paradokument, który zgodnie z ich słowami miał "nieść nadzieje i stanowić inspirację" (nie jest znana dokładna data: wcześniej podawano 8 grudnia, następnie 25 grudnia, a obecnie na stronie jest dość enigmatyczna informacja "niebawem").

Po złożeniu podpisów na umowie w willi Harry'ego i Meghan w Monecito pojawiła się ekipa filmowa i śledziła ich poczynania w 2021 i 2022 roku, np. podczas Global Citizen Life w Nowym Jorku pod koniec września 2021 roku czy Invictus Games w Hadze w 2022 roku (poza Platynowym Jubileuszem królowej). Na każdym z tych wydarzeń netfliksowa ekipa miała nosić bordowe kamizelki, które pozwoliłyby parze książąt Sussex wyłowić ją z tłumu fotoreporterów. Serial "Harry i Meghan" nie będzie m.in. nazw odcinków, ale nazwy "rozdziałów życia".

Z nieoficjalnych doniesień wynika, że książę Harry chciał przesunąć emisję pierwszego odcinka na 2023 rok. Po pogrzebie królowej Elżbiety pojawiły się także informacje, że zamorscy członkowie rodziny królewskiej pokłócili się z personelem produkcyjnym, ponieważ "spanikowana" para miała żądać obszernych zmian, które de facto oznaczałyby rezygnację z projektu. Podobno chcieli złagodzić część słów, jakie padły z ich ust pod adresem króla Karola III, jego małżonki Camilii i nowej pary książąt Walii: WIlliama i Kate. Co dziwne, content dostarczyli oni sami. Jak to miał określić członek Netflixks związany z produkcją: "to ich historia z ich własnych ust".

Czego więc widzowie mogą się spodziewać? Zjadliwych komentarzy pod kątem Windsorów. - Użalając się nad sobą, Sussexowie będą przedstawiać siebie jako ofiary obojętnych szarlatanów - zanznaczył Tom Bower, autor biografii księżnej Meghan "Zemsta. Meghan, Harry i wojna Windsorów".

To tylko pokazałoby, jak bardzo książę Harry z małżonką okazali się... krótkowzroczni. Z bardziej szalonych teorii planowali nawet sezon drugi swojego paradokumentu, który opowiadałby ich historię powrotu na łono rodziny, a raczej "dania się przeprosić przez tę rasistowską rodzinę królewską". Niestety, tu plany pokrzyżowała siła wyższa, czyli śmierć Elżbiety, która zapewne nakłaniałaby do zgody, gdyż do końca swoich dni dażyła wielką miłością Harry'ego. 

Jednocześnie zarówno książę Harry, jak i Meghan Markle, zdają się dystansować do swojego własnego dzieła. Showrunnerka, która prowadzi "Rozdziały", Liz Garbus (znana szerszej publiczności m.in. z nakręcenia "Opowieści Podręcznej"), została opisana przez księżną Sussex tak: "miło jest zaufać [...] doświadczonemu reżyserowi, którego pracę od dawna pozdziwiam - nawet jeśli oznacza to, że nasza historia nie zostanie opowiedziana w sposób, w jaki byśmy to sami zrobili. [...] Przejdzie ona bowiem przez obiektyw twórców Netfliksa". 

Co więcej, ekipa Netfliksa i wydawcy najnowszej autobiografii księcia Harry'ego musieli się spotkać i okazało się, że "Rozdziały" i najnowsza książka "Zapasowy" [oryg. "Spare"] znacząco się... różnią, choć przypomnijmy, opowiada je jedna i ta sama osoba. 

Jednak Netflix nie chciał się zgodzić na przesunięcie produkcji aż na 2023 rok, lekko tylko modyfikując datę premiery. Nic dziwnego, jeśli zapłacił za niego około 100 mln dolarów, a na fali tych wszystkich kontrowersji może się spodziewać jednego - oglądalność produkcji na pewno poszybuje wysoko, podobnie jak liczba abonamentów. 

***

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.

Netflix w 2022 roku - kilka interesujących faktów

1. Netflix wciąż ma największą liczbę subskrybentów.

Platforma ogłosiła, że ma 220 mln subskrybentów. O ile Amazon Prime może się pochwalić równie bogatą bazą, to nie wiadomo, ile członków korzysta z usługi Prime Video. Disney ma około 221 mln, ale jego liczby obejmują także serwisy Hulu i ESPN+. 

2. Około 75 mln Amerykanów i Kanadyjczyków ma subskrypcję Netflix.

4/5 osób od 18 do 34 lat w USA ma wykupiony abonament Netfliksa lub ma do niego dostęp. 

3. 41 proc. osób ogląda Netfliksa bez płacenia.

Dzieje się to dzięki udostępnianiu hasła i konta. Około 18 proc. z tej liczby stanowią znajomi tych, którzy płacą abonament. Reszta to rodzina. Potwierdza to wcześniejsze badanie, że 1/3 kont ma na swoich listach użytkownika spoza gospodarstwa domowego. 

4. Netflix skończył 25 lat.

Firma, jako mały serwis DVD, powstała w 1997 roku. Strona internetowa wystartowała rok później. 

5. Netflix jest "do przodu" z technologią.

W 1999 roku firma rozpoczęła oferować usługę opartą na subskrypcji DVD-by-mail. Rok później serwis rozpoczął wykorzystywanie kombinacji zebranych dużych zbiorów danych i narzędzi analitycznych, by polecać użytkownikom firmy do wypożyczenia. W 2007 roku uruchomił strumieniowe przesyłanie video online.

5. Użytkownik spędził 49 dni przed ekranem.

Zgodnie z tegorocznymi danymi użytkownik średnio spędza 49 dni od momentu założenia konta. Dziennie daje to około 3,2 godziny. Na oglądanie treści z Netfliksa przeznacza ponad 1130 godzin. Większość z tego stanowią seriale telewizyjne. Rekord należy do Peruwiańczyków, którzy średnio przed srebrnym ekranem spędzają 80 dni. 

***

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita. 

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie. Telefon: 71 748 9511

Tematy
Teraz BMW serii 5 już za 2000 PLN netto/mies. w ofercie BMW Comfort Lease.

Teraz BMW serii 5 już za 2000 PLN netto/mies. w ofercie BMW Comfort Lease.

Komentarze (5)

dodaj komentarz
eunuchy_z_ue
mają kilku dziennikarzy w kieszeni bo promują ich non stop. W bankierze to kilka kobiet i facet. Mają tą platformę za darmo czy inaczej się rozliczają?
bha
Żeby tylko się zbytnio nie przeliczyli.
eunuchy_z_ue
ilu " dziennikarzy" maja w kieszeni że non stop ich promują w oficjalnie nie sponsorowanych artykułach? autorka jest jednym z nich i jest jeszcze dwóch kolegów z bankiera. Gdzie rada etyki mediów? przecież nie robią tego bezinteresownie...

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki