Ustawa o przeniesieniu środków z OFE do ZUS-u była przygotowana szybko i na kolanie. Wiele jej przepisów bez wątpienia jest niezgodnych z konstytucją, np. zakaz reklamy OFE. Ale mleko się już rozlało i nawet jeśli TK uzna, że część przepisów wprowadzono z pogwałceniem ustawy zasadniczej, to można mieć prawie całkowitą pewność, że fakt przeniesienia środków z OFE do ZUS-u nie zostanie zakwestionowany.


Najbardziej bulwersuje fakt, że Prezydent RP, który stoi na straży Konstytucji mając wątpliwości do ustawy zamiast ją zawetować, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Opieszałość sędziów TK nie ma usprawiedliwienia. Teraz, gdy emocje już opadły, głos zabiorą strażnicy Konstytucji i raczej będzie on cichy i co najwyżej neutralny.
Przeczytaj także
Sprawa jest skomplikowana, bo ciężko jest mówić o pogwałceniu Konstytucji w momencie przeniesienia rzekomo prywatnych środków z OFE do ZUS-u w sytuacji, gdy ubezpieczony nie miał, ani wpływu na wysokość składki, ani na to, w co będzie inwestowana. Ponadto, nie mógł jej podjąć wcześniej, ani korzystać z niej w jakikolwiek inny sposób niż ten, który określił ustawodawca.
Jednocześnie rząd przenosząc środki z OFE do ZUS-u „stworzył” subkonta i obiecał, że będzie waloryzować środki zgodnie ze wzrostem PKB. Do tego dochodzi kwestia interesu publicznego, który najprawdopodobniej zostanie uznany za zgodny z interesem obywatela – bo jakże mogłoby być inaczej?
Źródła przekrętu
Przekręt z OFE to nie jest tylko kwestia przeniesienia środków obywateli do ZUS-u, ale ma on źródło już w momencie zmuszenia ich do obowiązkowego odkładania w prywatnych instytucjach. Każdy kij ma dwa końce i to, co było dobre dla rozwoju rynku kapitałowego, stało się jedną z przyczyn rosnącej niewydolności systemu emerytalnego (wciąż głównymi przyczynami są przywileje emerytalne), oraz wzrostu zadłużenia publicznego.
Konstytucjonaliści mieli twardy orzech do zgryzienia, bo gdyby się tak dłużej zastanowić to zasada poszanowania własności prywatnej była łamana od przynajmniej 15 lat. Szczęśliwie dla rządu Konstytucja RP jest napisana w taki sposób, że w zasadzie można ją dowolnie interpretować. M.in. z tego powodu próżno szukać dwóch konstytucjonalistów, którzy by się ze sobą zgadzali, co doskonale potwierdza spór o tak małą istotną kwestię jak możliwość dopisania dodatkowych pytań do referendum.
Powyższy artykuł jest komentarzem do "Bliski finał sprawy OFE".





















































