Wszystko wskazuje na to, że priorytetem nowego zarządu KGHM będzie koncentracja na produkcji miedzi w oparciu o lokalne złoża. Jeśli tak, to zasadniczą kwestią jest redukcja kosztów jej wydobycia. Spółka sięga po coraz głębsze i coraz bardziej kosztowne złoża miedzi i naszym zdaniem zejście poniżej 1400 USD w kosztach produkcji miedzi bez radykalnych środków nie jest możliwe. Jak zatem zamierza redukować koszty nowy zarząd, skoro zrezygnowano z konsolidacji zakładów górniczych i hutniczych, mogącej przynieść znaczące oszczędności. Zarząd nie mówi też nic o zamknięciu przestarzałych i nierentownych Zakładów Górniczych Lubin i Huty Legnica (o czym informowały poprzednie władze), ani o redukcji zatrudnienia. Proponowane przez zarząd oszczędności, dzięki którym spółka ma wypracować w roku przyszłym co najmniej 100 mln zł zysku, będą efektem działań możliwych do zastosowania w krótkim terminie, ale możliwości redukcji na tym w zasadzie się kończą. Pytanie - co dalej? Jeśli ceny miedzi zaczną rosnąć, a złoty zacznie się osłabiać to wszystko wróci do normy - KGHM będzie kontynuował egzystencję, a restrukturyzacja zostanie zaniechana. Na łaskawość rynku nie można jednak liczyć i KGHM naszym zdaniem nie powinien odkładać na bliżej nieokreśloną przyszłość ani możliwości pozyskania zagranicznych złóż, ani działań restrukturyzacyjnych.
Energetyka
Ciekawym pomysłem na redukcję kosztów produkcji miedzi, a zarazem dywersyfikację źródeł przychodów i racjonalizację kosztów osobowych może być wejście spółki w wydobycie węgla brunatnego i wytwarzanie na jego bazie energii elektrycznej. Ponad złożami miedzi KGHM znajdują się bowiem najbogatsze w kraju złoża węgla brunatnego. Spółka zakupuje ogromne ilości energii, której udział w kosztach wytworzenia miedzi sięga prawie 30%. Dzięki inwestycjom w sektor energetyczny spółka mogłaby osiągnąć znaczne oszczędności. Działalność w zakresie produkcji energii zmniejszyłaby również wrażliwość wyników finansowych na fluktuacje cen miedzi, a także umożliwiłaby osiągnięcie dodatkowych przychodów ze sprzedaży energii odbiorcom zewnętrznym. Działalność w nowym segmencie można będzie rozpocząć praktycznie bez wzrostu zatrudnienia dzięki przesunięciom pracowników z kopalni miedzi do kopalni węgla. Oznacza to, że racjonalizacja zatrudnienia w miedziowej spółce odbyłby się bez drażliwego społecznie problemu redukcji zatrudnienia. Decyzja w sprawie energetyki zostanie podjęta najdalej w ciągu 2-3 lat, korzyści mogą być bardzo duże, ale ocena projektu nie może być jednoznaczna. Budowa 1 Mw mocy to wydatek rzędu 1 mln USD. Oznacza to, że KGHM musiałby zainwestować przynajmniej 2 mld zł, aby przedsięwzięcie mogło przynieść zamierzony efekt. To zaś może oznaczać, że spółka znacznie zwiększyłaby swoje zadłużenie, a to w branży tak wrażliwej na zmienność czynników zewnętrznych nie jest pożądane.
Telekomunikacja
Środki na finansowanie inwestycji w sektorze energetycznym mogłyby pochodzić ze sprzedaży udziałów w Polkomtelu. Jednak zarząd deklaruje chęć utrzymania obecnego udziału w Polkomtelu, a być może nawet jego zwiększenia jeśli nadarzy się ku temu okazja. Póki co, także Telefonia Lokalna nie zostanie sprzedana, a jej wyniki finansowe i potrzeby inwestycyjne wciąż będą obciążać KGHM.
Uważamy zatem, że zarząd powinien jasno określić swoje cele. Nie można deklarować chęci posiadania i inwestowania we wszystko. To może skończyć się przeinwestowaniem i nadmiernym zadłużeniem grożącym utratą płynności finansowej, czego najlepszym przykładem jest Elektrim. Należy wybrać priorytety. Naszym zdaniem zarząd powinien dokładnie przeanalizować projekt energetyczny i jeśli okaże się on opłacalny, to najlepiej sfinansować inwestycje środkami uzyskanymi ze sprzedaży udziałów w Polkomtelu (zwłaszcza jeśli sprzedaż taka mogłaby nastąpić po cenie zawierającej wysoką premię z tytułu przejęcia kontroli nad operatorem). Uważamy jednak, że wczorajsze deklaracje prezesa nie są jeszcze wiążące, a dopiero najbliższe tygodnie wyklarują sytuację i pozwolą wypracować jasną strategię rozwoju KGHM. Od tego będzie zależeć wartość rynkowa spółki. Póki co reakcje rynku mogą być nerwowe, gdyż wypowiedzi nowego prezes zamiast rozwiać wątpliwości, tylko zwiększyły ilość niewiadomych.
Sebastian Słomka
Źródło:BDM PKO BP

























































