Ile zarabia urzędnik?

Urzędy mają problem – kariera w administracji już nie jest atrakcyjna. Coraz więcej naborów kończy się niczym, młodzi unikają budżetówki niczym ognia.

(fot. Daniel Dmitriew / FORUM)

Pozornie wszytko jest jak dawniej. O pracę w administracji nadal stara się wiele osób. Wystarczy jednak przyjrzeć się sprawie z bliska, by dostrzec ciemne barwy: coraz więcej osób odchodzi z pracy, a blisko 1/3 naborów na nowe stanowiska w służbie cywilnej kończy się brakiem rozstrzygnięcia. 

Coraz mniej chętnych do pracy

Kilka miesięcy temu Urząd Patentowy szukał naczelnika Wydziału Współpracy Międzynarodowej. Efekt? Kandydat zrezygnował z objęcia stanowiska. Podobnie zakończył się nabór w Ministerstwie Rozwoju, które szukało specjalisty w departamencie prawnym. Kandydat wygrał postępowanie i podziękował za pracę.

To nie są odosobnione przypadki. Przejrzenie bazy ofert w służbie cywilnej jest najlepszym potwierdzeniem problemu. Ponad czterysta osób wygrało nabór  i nie zdecydowało się podjąć pracy w administracji. W ponad tysiącu naborów nie zgłosił się żaden kandydat lub też oferty nie spełniały wymagań.

Część opisów budzi wręcz uśmiech. Oto Izba Skarbowa w Poznaniu szukała osoby z wykształceniem średnim i półrocznym doświadczeniem. Mimo skromnych wymagań i tak nie wyłoniono, jak napisano, „najlepszych kandydatów”. Podobny problem miał warszawski urząd skarbowy. Czyżby oczekiwanie, że kandydaci będą mieli maturę, było jednak zbyt wygórowane?

Złoty okres dla administracji  właśnie się skończył

W 2013 roku 76%  naborów w służbie cywilnej zakończyło się sukcesem. W 2016  już tylko w około 66% naborów obsadzono stanowiska. Spada też liczba chętnych do pracy w urzędach. W 2016  roku o jeden etat walczyło średnio 13 osób. Zaledwie trzy lata wcześniej było 36  kandydatów na miejsce.

Bezrobocie spada i jest najniższe od kilkunastu lat. Sytuacja na rynku pracy staje się coraz lepsza. Praca w administracji nie kusi jak dawniej. W czasach kryzysu administracja jawiła się jako bezpieczna przystań, liczba chętnych do pracy rosła, rzesze chętnych rywalizowały o każdy etat. Mało kto decydował się też zrezygnować z pewnej urzędniczej  pracy na rzecz niepewnego rynku prywatnego. Ten złoty okres dla administracji właśnie się skończył.

Problem zaczyna być dostrzegany w licznych urzędach. W Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego w 2013 r. o jeden etat walczyło aż 63 chętnych. W 2016 już tylko 13. Podobne kłopoty ma Zakład Emerytalno-Rentowy MSW. W 2016 roku  na jedną ofertę pracy aplikowało 12 osób. Kilka lat temu było ich nawet ponad 70 – widać wyraźny trend spadkowy.

Fala zmian dotarła też do ministerstw. W poprzednim roku o pracę w Ministerstwie Finansów starało się 1208 kandydatów,  około 15 osób na miejsce. Ministerstwo przeprowadziło  81 naborów. Niestety, 36 z nich zakończyło się fiaskiem.

W Ministerstwie Zdrowia tylko 13 osób starało się o jeden etat. Choć kilka lat temu kandydatów było dwa, a nawet trzy razy więcej. W Ministerstwie Cyfryzacji było zaledwie 10 chętnych na jedno miejsce. Nieco lepiej jest  w Ministerstwie Energii, gdzie średnio o pracę starało się około 15 osób.  W Ministerstwie Rozwoju na 64 nabory aż połowa zakończyła się brakiem zatrudnienia. Rok wcześniej  nieudany był co trzeci nabór.

Administracja się starzeje

Administracja ma też inny problem. Młodzi ludzie omijają ją szerokim łukiem. – Startowałem w naborach do kilkunastu urzędów. Większość osób, które widziałem, była w wieku 30-50 lat – mówi  Piotr, proszący o anonimowość urzędnik.

Potwierdzają to dane. Jeszcze w 2009 roku  20% pracowników w służbie cywilnej było przed trzydziestką. Obecnie jest ich zaledwie 8%. Młodzi najczęściej zajmują stanowiska wspomagające. Nie mogą raczej liczyć na szybki awans. Wyższe stanowiska zajmują zazwyczaj ich koledzy między trzydziestym a sześćdziesiątym rokiem życia. Zaledwie dwa procent wyższych stanowisk jest zajmowanych przez młodych.

W KRUS siedem lat temu pracowało 688 osób przed trzydziestką. Obecnie jest ich mniej niż 300. Podobnie w Ministerstwie Finansów, jest tam o 250 młodych osób mniej niż w 2010. Taki sam trend można dostrzec w Ministerstwie Sprawiedliwości. Z ponad 200 młodych pracowników dziś zostało zaledwie 56.

Ministerstwo Cyfryzacji aktywnie szuka chętnych w mediach społecznościowych. W jednej z reklam kusi: „Potrzebna świeża krew. Zaaplikuj do nas. Potrzebujemy kandydatów do pracy.” W innej zaś pisze wprost: „Mamy spore dziury kadrowe. Poszukujemy bardzo ważnych pracowników.”  Być może dlatego młodych pracowników jest tam coraz więcej. W ciągu roku minister Streżyńskiej przybyło ich 28. Nie unikają oni także Ministerstwa Rozwoju.

Państwo na ogół  jest słabym pracodawcą. Oferuje niedużą pensję, nie daje nadziei na karierę. Dodatkowo  wizerunek urzędników jest fatalny. Studenci nie widzą swej przyszłości w pracy dla państwa.

Profesor Maciej Kisilowski jest autorem książki „Administrategia. Jak osiągnąć sukces osobisty zarządzając w administracji publicznej”. Stawia w niej tezę, że praca w administracji może być satysfakcjonującą ścieżką kariery.  Jednak nie ma złudzeń. Politycy wszystkich opcji, a również często i społeczeństwo, traktuje urzędników jako zło konieczne, pasożytów, hamulcowych zmian, których trzeba maksymalnie ograniczać, prześwietlać i kontrolować. Czy jeśli jestem utalentowanym profesjonalistą, to mam ochotę wejść w szeregi tak traktowanej profesji – zwłaszcza jeśli warunki finansowe są (przynajmniej w dużych miastach) mocno niekonkurencyjne?

Czy kariera urzędnika może być ciekawa dla uzdolnionych studentów? Raczej nie palą się oni do  pracy w urzędzie. Widać to u studentów SGH. – Gdy zapytamy studentów, czy biorą pod uwagę pracę w administracji, przeważnie otrzymamy odpowiedź negatywną, ale głównie dlatego, że dociera do nich jej negatywny obraz i dopiero kształtuje się ich wiedza na temat funkcjonowania instytucji. A potem okazuje się, że w administracji państwowej lub samorządowej pracują także absolwenci SGH, bo tam mogą robić karierę, wykonując pracę potrzebną społecznie. Jednak trafiają przeważnie na wyższe – kierownicze i specjalistyczne – stanowiska. Dobrze jest pamiętać, że absolwenci SGH są poszukiwani na rynku pracy, pracodawcy oferują im wysokie stawki, a o dobre zarobki w administracji jest trudno – mówi dr Piotr Karwowski, rzecznik prasowy SGH.

Taką diagnozę potwierdza także szefowa Niezależnego Portalu Służby Cywilnej. – Z pewnością administracja nie jest atrakcyjna dla młodych ludzi. Dobrze to oddają badania wskazujące na wiekową strukturę zatrudnienia – twierdzi w rozmowie.

Wizerunek to nie jedyny powód, dla którego brakuje młodych ludzi w administracji. Młodzież przywykła do załatwiania spraw w formie elektronicznej. Tymczasem w urzędach wciąż dominuje papier. List motywacyjny, CV, kopie dyplomu, dokumenty potwierdzające doświadczenie zawodowe oraz kilka oświadczeń – to przykłady papierów, których wymagają od kandydatów urzędy. – W jednym z naborów wysłałem ponad 30 dokumentów.  Każdy dokument trzeba sprawdzić, podpisać. W jednym urzędzie chcą takie oświadczenia, w kolejnym inne – opowiada student, który szukał pracy.

Nieliczne urzędy pozwalają na przesłanie dokumentów przez internet.  Kancelaria Premiera przyjmuje aplikacje wysłane przez ePUAP. Jednak i tam papieru nie da się uniknąć. KPRM żąda, by w czasie rozmowy kwalifikacyjnej dostarczyć oryginały własnoręcznie podpisanych oświadczeń.

Nabór do urzędów jest  bardzo sformalizowany. – Urzędy publiczne, tak jak inni pracodawcy, w coraz większym stopniu będą musiały wyjść naprzeciw oczekiwaniom pokolenia millenialsów, a niebawem “Generacji Z” – ludziom, dla których praca dająca poczucie sensu, wpływu, a także uznania ze strony otoczenia jest równie istotna, jak pensja. To dla sektora publicznego zarówno wyzwania, jak i wielka szansatwierdzi profesor Kisilowski.

Czy ta praca się opłaca?

Odchodzący z resortu zdrowia wiceminister Piotr Warczyński mówił w wywiadzie dla Menadżera Zdrowia, że „jednym z istotnych powodów mojego odejścia jest czynnik finansowy. Byłem wiceministrem, który dostawał co miesiąc wynagrodzenie nieprzekraczające 7 tys. zł”.

Na problemy ze znalezieniem wiceministrów narzekał Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. – Są ogromne problemy z pozyskaniem podsekretarzy stanu do ministerstw, bo są tak niskie zarobki, że nikt nie chce przejść – stwierdził  w TVN24 Biznes.

Ile można zarobić w administracji? W Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego najniższe oferowane miesięczne wynagrodzenie zasadnicze brutto  wynosiło 2 810 zł, najwyższe 4 871 zł. W Ministerstwie Rozwoju na stanowiskach wspomagających w służbie cywilnej – oferowano od 2 923 do 3 372 zł. Na stanowiskach koordynujących od 5 434 do 5 996 zł.

W Ministerstwie Zdrowia najniższe zaoferowane wynagrodzenie zasadnicze w 2017 r. wyniosło 2 808 brutto. Najwyższe zaś oferowano dla radcy prawnego, wynosiło  5 207 zł. W Ministerstwie Cyfryzacji najniższa płaca wynosi 3 372 zł brutto.  Ministerstwo Energii w ramach prowadzonych naborów oferuje wynagrodzenie od 3 372 zł do 4 684 zł. Zakład Emerytalno-Rentowy MSW może zaoferować pensję minimalną. Najwyższa pensja, jaką proponował w 2016 r. to 5 621 zł.

Widać zróżnicowanie geograficzne wynagrodzeń. Można przyjąć że im dalej od dużych ośrodków miejskich, tym płace są mniejsze. Najniższe są w powiatowej  i wojewódzkiej administracji zespolonej. Na tle kraju wyróżnia się stolica z dobrym rynkiem pracy i licznymi urzędami centralnymi.

A jakie zarobki są poza Warszawą? Warmińsko-Mazurski Urząd Wojewódzki w Olsztynie oferuje od 2 000 zł do 11 280 zł brutto. Urząd Miejski w Radomiu proponuje pracownikom od 2  do 6 tys. zł. Podobnie płaci Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Znaczna część pracowników budżetówki zarabia skromnie. Rok temu  w „Dzienniku Gazecie Prawnej” minister finansów Paweł Szałamacha mówił że ”podstawowe uposażenia 60 procent  aparatu skarbowego są poniżej 3 tys. zł brutto”. Ten obraz uzupełniania redaktor Niezależnego Portalu Służby Cywilnej. Jeszcze kilkanaście lat temu pensja np. w skarbówce była atrakcyjna. Dzisiaj już nie – 9 lat zamrożenia kwoty bazowej (czyli brak podwyżek) mimo inflacji,  średnia kwota nagrody kwartalnej dla szeregowych pracowników w wysokości plus minus 300 złotych i jednocześnie wzrastające płace na rynku spowodowały, że pod względem finansowym atrakcyjność administracji jako pracodawcy mocno spadłamówi redaktor portalu.

Dwa lata temu ówczesna szefowa służby cywilnej Claudia Torres-Bartyzel narzekała w Sejmie, że „prawie 30 tys. osób pracujących w służbie cywilnej zarabia poniżej 2 400 zł – ze wszystkimi składnikami wynagrodzenia”. Dodawała też, że wielu jest klientami pomocy społecznej.

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
25 3 kaseka2

Teraz po skończeniu kierunku technika administracji w szkole policealnej dla dorosłych w Żorach: bezplatneszkoly.pl/zory mam staż w urzędzie i osoby, które tam pracują nie narzekają na zarobki. Mam nadzieję, że po stażu będą chcieli mnie zatrudnić.

! Odpowiedz
61 18 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
59 15 ~Marzena_K

Jak urzędnik ma głowę na karku to zawsze dorobi na boku kilkanaście milionów. Ja nie na narzekam :)

! Odpowiedz
8 46 ~olo

To dziwne , bo płace w urzędach statystycznie przekraczają płace w sektorze przedsiębiorstw.
Jak zwykle pewnie jeden pociotek zarabia 15000zł a reszta po 2000zł

! Odpowiedz
2 16 ~real

Jak składałem ofertę pracy w 2009 na ogłoszenie do urzędu to na podsumowaniu ofert było 372 osoby na 1 miejsce. Posadę dostał świeżo upieczony absolwent.

! Odpowiedz
50 19 ~dośćTEGO

Urzędnik żyje z moich podatków, a w urzędzie to ja czuję się jak więzień systemu i sługa urzędnika! To jest skandal, że płacimy na aroganckich biurokratów !

! Odpowiedz
13 7 ~ks

jak w każdym urzędzie - tylko baryści

! Odpowiedz
7 21 ~IT

Informatyk w szpitalu zatrudniającym ponad 900 pracowników - 1800zł na ręke.

! Odpowiedz
7 18 ~humanista12knettom

Chłopie, masz 2 ręce i mózg! Myśl i rób...

! Odpowiedz
22 40 ~heeeee

Cóż w Kanadzie aby pracować w urzędzie trzeba mieć wykształcenie kierunkowe . U nas wystarczą weekendowe studia (co drugi weekend) o kierunku politologia.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.