REKLAMA

Funt traci po brexitowych wstrząsach

2018-11-15 11:38, akt.2018-11-15 21:59
publikacja
2018-11-15 11:38
aktualizacja
2018-11-15 21:59

Czwartek przyniósł gwałtowny spadek notowań funta szterlinga. Brytyjska waluta negatywnie zareagowała na doniesienia o rozłamie w brytyjskim rządzie i Partii Konserwatywnej ws. wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Eurosceptyczna frakcja torysów chce zmiany na stanowisku lidera partii i premiera.

Funt traci po brexitowych wstrząsach
Funt traci po brexitowych wstrząsach
/ FORUM

Brytyjska premier Theresa May broniła w czwartek wypracowanego porozumienia w sprawie Brexitu, tłumacząc na konferencji prasowej na Downing Street, że choć żałuje rezygnacji ministrów swojego rządu, to "wierzy, że obrany kurs jest właściwy dla kraju i obywateli".

W ciągu dnia siedmiu członków jej rządu, w tym dwóch ministrów i czterech wiceministrów, ustąpiło ze stanowiska w proteście przeciwko przyjętemu w środę wieczorem projektowi umowy wyjścia z Unii Europejskiej. Szczególne kontrowersje wzbudziła rezygnacja szefa resortu ds. Brexitu Dominica Raaba, który od objęcia stanowiska w lipcu był współodpowiedzialny za przebieg negocjacji ze Wspólnotą.

Reklama

Odnosząc się do czwartkowych wydarzeń, szefowa rządu tłumaczyła dziennikarzom, że "służba na tak wysokim stanowisku jest honorem i przywilejem, ale także ciężką odpowiedzialnością", co jest "szczególnie prawdziwe w sytuacji, gdy stawka jest tak wysoka".

Jak podkreśliła, jej rząd zmaga się z bezprecedensowym wyzwaniem wynegocjowania wyjścia z UE po 40 latach członkostwa oraz "zbudowania od zera nowej relacji", która "ma służyć dzieciom i wnukom" Brytyjczyków.

"Stosowałam podejście przedkładania interesu narodowego nad interes partyjny, a tym bardziej nad mój własny interes polityczny. Nie oceniam surowo tych, którzy chcą zrobić to samo, ale doszli do innych wniosków i muszą zrobić, co uważają za stosowne, tak jak ja. Żałuję, że zdecydowali się opuścić rząd, i dziękuję im za ich służbę, ale ja w pełni wierzę w to, że obrany kurs jest właściwy dla naszego kraju i wszystkich naszych obywateli" - powiedziała premier, zaznaczając, że wdrożenie umowy z UE "leży w interesie narodowym".

Szefowa rządu oceniła, że przedstawiona propozycja spełnia oczekiwania wyborców, którzy w czerwcu 2016 roku zagłosowali w referendum za opuszczeniem Wspólnoty; wymieniła w tym kontekście głównie zakończenie obowiązywania swobody przepływu osób oraz rezygnację z wpłat do unijnego budżetu, a także zniesienie jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości UE oraz rezygnację z uczestnictwa we Wspólnej Polityce Rolnej i Wspólnej Polityce Rybołówstwa.

May dodała również, że wypracowane porozumienie "chroni integralność Zjednoczonego Królestwa i rozwiązanie pokojowe w Irlandii Północnej", choć przyznała, że "konieczne było podjęcie trudnych i czasami niekomfortowych decyzji".

Jak zastrzegła, nikt nie przedstawił jednak alternatywnej propozycji, która jednocześnie realizowałaby złożone obietnice i unikała powrotu twardej granicy pomiędzy Irlandią Północną a Irlandią.

"Jeśli nie ruszymy naprzód z tą umową, nikt nie może z przekonaniem stwierdzić, jakie czekają nas konsekwencje. Byłoby to wejście na ścieżkę głębokiej, poważnej niepewności, podczas gdy Brytyjczycy po prostu chcą, żebyśmy się wzięli do działania, i oczekują od Partii Konserwatywnej, że zrealizuje Brexit, który będzie odpowiadał na potrzeby całego Zjednoczonego Królestwa" - ostrzegła.

Pytana o swoją przyszłość May odpowiedziała jednoznacznie: "Czy będę kontynuowała swoją pracę? Tak".

Jednocześnie powtórzyła, że Wielka Brytania opuści UE 29 marca 2019 roku, i wykluczyła zorganizowanie drugiego referendum w sprawie Brexitu.

W trakcie konferencji prasowej premier Theresy May funt zaczął odrabiać część wcześniejszych strat, ale wkrótce ponownie osłabił się, tym razem na skutek doniesień o możliwej rezygnacji z zasiadania w rządzie prominentnego eurosceptycznego ministra Michaela Gove'a. Po 19:00 za funta płacono już mniej niż 1,275 dolara, czyli o niemal 2 proc. mniej niż wczoraj. Szterling jeszcze mocniej tracił do złotego - po spadku o ponad 2 proc. funt kosztował już mniej niż 4,83 zł, o ponad 10 groszy mniej niż wczoraj.

fot. / / Bankier.pl

Sondaże pokazują rosnące poparcie dla drugiego referendum

Brytyjczycy są krytyczni wobec proponowanej przez premier Theresę May umowy w sprawie Brexitu i gotowi są poprzeć organizację drugiego referendum, w którym opowiedzieliby się za pozostaniem we Wspólnocie - wynika z dwóch opublikowanych w czwartek sondaży.

Oba sondaże zostały przeprowadzone po ogłoszeniu przez May w środę wieczorem, że uzyskała poparcie swojego rządu dla wstępnego projektu umowy ws. wyjścia W. Brytanii z Unii Europejskiej. W czwartek rano na biurko szefowej rządu trafiły jednak rezygnacje dwojga jej ministrów: ds. Brexitu Dominica Raaba oraz pracy i emerytur Esther McVey.

Przeprowadzone na próbie 1488 klientów sieci kablowej Sky badanie Sky Data wskazało, że aż 55 proc. wyborców poparłoby powtórzenie głosowania, w którym mieliby do wyboru wyjście z UE na mocy porozumienia osiągniętego przez szefową rządu, zerwanie negocjacji ze Wspólnotą lub zachowanie dotychczasowego członkostwa.

Przeciwnego zdania było 35 proc. ankietowanych, a 10 proc. nie miało zdania w tej sprawie.

W odpowiedzi na pytanie o preferowany scenariusz zakończenia negocjacji aż 54 proc. ankietowanych wskazało cofnięcie decyzji o Brexicie. Na drugim miejscu znalazło się zerwanie rozmów ze Wspólnotą i opuszczenie jej bez umowy dotyczącej przyszłych relacji (32 proc.), a na trzecim - propozycja szefowej rządu, którą popiera jedynie 14 proc. wyborców.

Mimo to Brytyjczycy wciąż wskazywali właśnie na premier May jako osobę, której najbardziej ufają w procesie wyjścia kraju z Unii Europejskiej (31 proc.) Lider opozycji Jeremy Corbyn otrzymał poparcie 25 proc., a na trzecim miejscu znalazł się przywódca eurosceptycznej frakcji w Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg (18 proc.).

Podobne były wyniki sondażu YouGov, w którym wzięły udział 1153 osoby. 54 proc. ankietowanych popiera teraz pozostanie w Unii Europejskiej, wobec 46 proc. tych, którzy nadal opowiadają się za wyjściem ze Wspólnoty.

Jednocześnie niemal co druga osoba - 48 proc. - uważa za dobry pomysł zorganizowanie drugiego referendum ws. Brexitu. Przeciwnego zdania jest 34 proc. wyborców.

YouGov spytał także Brytyjczyków, czy poparliby powtórzenie głosowania w hipotetycznej sytuacji, w której parlament odrzuciłby propozycje przedstawione przez premier May. Poparcie dla takiego rozwiązania zadeklarowało 64 proc. wyborców, a sprzeciw - 36 proc.

Jedynie 12 proc. uczestników sondażu oceniło, że W. Brytania zmierza w kierunku osiągnięcia dobrego porozumienia z UE. Zdecydowana większość - 85 proc. - uznała sytuację za "bałagan".

Choć badania pokazują stopniowo rosnące poparcie dla organizacji ponownego referendum ws. członkostwa we Wspólnocie, premier Theresa May i rządząca Partia Konserwatywna wielokrotnie wykluczali takie rozwiązanie. Szerszego poparcia dla niego nie ma także w ławach opozycyjnej Partii Pracy, której liderzy woleliby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Eksperci wielokrotnie ostrzegali, że wahania i niewielkie różnice w sondażach oznaczają, iż wynik powtórnego głosowania byłby niepewny, odrzucając jednoznaczne sugestie, że Brytyjczycy zmienili zdanie ws. Brexitu.

Rozłam w brytyjskim rządzie

Ministrowie Dominic Raab oraz Esther McVey zrezygnowali w czwartek rano w sprzeciwie wobec proponowanej umowy wyjścia kraju z Unii Europejskiej, ostrzegając, że zagraża ona jedności Zjednoczonego Królestwa.

Ze swoich stanowisk ustąpili także: bardzo wpływowa wśród zwolenników wyjścia z Unii Europejskiej wiceminister ds. Brexitu Suella Braverman oraz mało znany wiceminister ds. Irlandii Północnej Shailesh Vara.

Czwartkowy kryzys polityczny wokół rezygnacji Raaba i McVey pogarsza sytuację premier May, której rząd nie dysponuje samodzielną większością głosów w Izbie Gmin. Wspierająca ją dotychczas w kluczowych głosowaniach Demokratyczna Partia Unionistów (DUP) zapowiedziała głosowanie przeciwko proponowanemu porozumieniu w sprawie Brexitu.

Sprzeciw zasygnalizowała nawet grupa 60 eurosceptyków w Partii Konserwatywnej, co oznacza, że szefowa rządu musiałaby liczyć na głosy opozycji.

W razie nieuzyskania większości w parlamencie Wielka Brytania mogłaby opuścić Unię Europejską bez żadnego porozumienia oraz dalszych relacji handlowych. Eksperci ostrzegali od miesięcy, że taki scenariusz miałby bardzo poważne, negatywne konsekwencje dla gospodarki całej Europy.

Rees-Mogg zażądał wotum nieufności dla May

Przywódca eurosceptycznej frakcji brytyjskiej Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg złożył w czwartek list, w którym domaga się głosowania nad wotum nieufności dla premier Theresy May jako liderki ugrupowania. Oskarża ją o złamanie obietnic wyborczych ws. Brexitu.

W swojej nocie Rees-Mogg podkreślił, że przedstawiona przez szefową rządu propozycja porozumienia z Unią Europejską "okazała się gorsza niż spodziewana i nie realizuje obietnic złożonych przez premier, zarówno w jej imieniu", jak i wszystkich deputowanych partii w ramach programu wyborczego.

Rees-Mogg zaznaczył, że po zapoznaniu się z opublikowanym w środę dokumentem, uznał, że "jest niezwykle istotne, aby politycy trzymali się swoich zobowiązań lub ich nie podejmowali wcale".

"Niestety sytuacja jest inna, więc zgodnie z odpowiednimi zasadami i procedurami (...) składam ten formalny list braku zaufania do liderki partii Theresy May" - napisał.

Polityk ujawnił jednocześnie, że już przed kilkoma tygodniami wyraził w rozmowie z szefem dyscypliny partyjnej (ang. chief whip) "obawę, że premier Theresa May traci zaufanie posłów Partii Konserwatywnej w parlamencie i (opinię, że) byłoby w interesie partii i kraju, gdyby ustąpiła ze stanowiska".

"Chciałem tym samym uniknąć konfliktowej natury formalnego głosowania nad wotum nieufności" - zapewnił.

Zgodnie z partyjną procedurą do głosowania dojdzie, jeśli do przewodniczącego parlamentarnej tzw. komisji 1922 (zrzeszającej deputowanych Partii Konserwatywnej bez stanowiska w rządzie) Grahama Brady'ego wpłyną listy wyrażające brak zaufania wobec May ze strony co najmniej 15 proc. klubu parlamentarnego (obecnie 48 posłów).

Według medialnych spekulacji grupa eurosceptyków w ramach Partii Konserwatywnej - tzw. European Research Group - liczy nawet około 60 posłów. Już wcześniej wielu polityków deklarowało złożenie swojego listu.

W momencie gdy Brady otrzyma 48 listów, zobowiązany jest do przekazania tej informacji opinii publicznej i formalnego rozpoczęcia procesu prowadzącego do głosowania nad wotum nieufności wobec liderki partii. Do tego momentu jednak liczba złożonych pism nie jest ujawniana i zna ją jedynie sam przewodniczący komisji.

Rzecznik szefowej rządu zapowiadał w czwartek, że gdyby doszło do uruchomienia procedury, May będzie starała się o zachowanie stanowiska.

Gdyby premier wygrała głosowanie, zabezpieczyłaby swoją przyszłość na kolejne dwanaście miesięcy, w trakcie których jej krytycy nie mogliby ponownie rzucić jej wyzwania w walce o przywództwo w partii.

W razie porażki byłaby jednak zmuszona do ustąpienia ze stanowiska szefowej ugrupowania i nie mogłaby brać udziału w wyborze nowego lidera.

O stanowisko mógłby ubiegać się każdy urzędujący poseł Partii Konserwatywnej, który uzyskałby poparcie od co najmniej dwóch innych osób.

Następnie deputowani głosowaliby nad przedstawionymi kandydaturami w kolejnych rundach, aż do momentu, w którym pozostanie jedynie dwóch pretendentów. Ostateczna decyzja należałaby do wszystkich osób zarejestrowanych jako członków partii.

Ewentualny nowy lider zostałby także automatycznie nowym premierem Wielkiej Brytanii, bez konieczności przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Lider opozycji: rząd jest pogrążony w chaosie

Lider opozycyjnej brytyjskiej Partii Pracy Jeremy Corbyn powiedział w czwartek, że rząd Theresy May jest "pogrążony w chaosie", a projekt umowy wyjścia z UE jest "spartaczonym porozumieniem, które narusza czerwone linie wyznaczone przez samą premier".

"Mówienie przez szefową rządu, że ten plan sprawi, że odzyskamy kontrolę nad naszym prawodawstwem, pieniędzmi i granicami, jest głębokim nadużyciem" - ocenił Corbyn.

"Ta umowa wyjścia jest skokiem w nieznane - to źle ustalone porozumienie z niezdefiniowaną datą (wyjścia z UE)" - dodał, oceniając wynik negocjacji jako "olbrzymią i szkodliwą porażkę" rządu May.

Odnosząc się do wcześniejszej rezygnacji ministra ds. Brexitu Dominica Raaba, szef laburzystów kpił, że "skoro nawet (Raab), który - choćby teoretycznie - negocjował to porozumienie, mówi +nie mogę poprzeć proponowanej umowy+, to jak ma to wywołać poczucie, że ktokolwiek inny je popiera, tutaj lub w reszcie kraju?".

Z kolei minister ds. Brexitu w gabinecie cieni Keir Starmer ocenił sytuację polityczną w kraju jako "niebywale poważną".

"Proponowane przez premier porozumienie ws. Brexitu upadło już na pierwszej przeszkodzie. (...) (May) musi pilnie przemyśleć swoje podejście na nowo" - napisał na Twitterze.

W wywiadzie dla telewizji BBC dodał, że "jest jasne, że szefowa rządu nie miała poparcia swojego gabinetu".

"Sama strata jednego z ministrów jest zła, ale rezygnacja ministra ds. Brexitu - dokładnie tej osoby, która była częścią tych negocjacji - to jest naprawdę poważna sytuacja, która zmusza do długiej i głębokiej refleksji" - powiedział Starmer.

Odnosząc się do możliwej zmiany na stanowisku premiera, Starmer powiedział, że "nawet jeśli zastąpi się ją kimś innym, to nie zmieni się liczb (głosów): w parlamencie po prostu nie ma większości dla tego podejścia (do relacji z UE), które postulują".

"Ktokolwiek pojawi się na którymkolwiek etapie rozmów, odziedziczy ten sam problem" - ostrzegł.

Liderzy Partii Pracy wielokrotnie zapowiadali, że będą głosowali przeciwko propozycji wypracowanej przez mniejszościowy rząd May.

Szefowa rządu, która jednocześnie mierzy się z rosnącymi podziałami wewnątrz własnego ugrupowania i utratą wsparcia koalicyjnej Demokratycznej Partii Unionistów, może mieć w efekcie poważne trudności z uzyskaniem poparcia Izby Gmin dla umowy wyjścia z UE.

W takim wypadku Wielka Brytania mogłaby opuścić Unię Europejską bez żadnego porozumienia oraz dalszych relacji handlowych. Eksperci ostrzegali od miesięcy, że taki scenariusz miałby bardzo poważne negatywne konsekwencje dla gospodarki całej Europy.

Tusk: UE gotowa na ostateczne porozumienie w W. Brytanią, ale też na jego brak

Unia Europejska jest gotowa na zawarcie ostatecznego porozumienia ws. Brexitu z Wielką Brytanią w listopadzie - zapewnił w czwartek szef Rady Europejskiej Donald Tusk, wskazując, że "27" jest również przygotowana na scenariusz braku porozumienia.

"Z wielu powodów ten dzień jest naprawdę bardzo fascynujący" - mówił na konferencji prasowej w Brukseli po szczycie UE-RPA Tusk. Zastrzegał jednocześnie, że nie należy do niego komentowanie najnowszych wydarzeń w Londynie.

Zwracając uwagę, że UE jest gotowa do zawarcia umowy ze Zjednoczonym Królestwem, szef Rady Europejskiej powiedział, że Unia najlepiej jest przygotowana na scenariusz braku Brexitu.

Wcześniej na porannej konferencji Tusk ogłosił, że jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, 25 listopada odbędzie się nadzwyczajny szczyt unijny, na którym szefowie państw i rządów 27 krajów członkowskich mieliby zatwierdzić porozumienie o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Sturgeon: Brexit wzmocnił argumenty za szkocką niepodległością

Brexit wzmocnił argumenty za szkocką niepodległością - oświadczyła w czwartek pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon. Dzień wcześniej minister skrytykowała projekt wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Można przypuszczać, że termin ewentualnego kolejnego referendum w sprawie niepodległości Szkocji będzie zależeć od tego, czym zakończy się obecny polityczny chaos wokół Brexitu - powiedziała Sturgeon.

"Ten czas nadejdzie, a kiedy nadejdzie, nie mam wątpliwości, że mieszkańcy Szkocji wybiorą niepodległość" - dodała.

W środę Sturgeon skrytykowała projekt umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, oceniając, że takie ustalenia byłyby "złe dla Szkocji" i "stanowiłyby zagrożenie dla miejsc pracy, inwestycji i standardów życia".

Sturgeon - która jest przeciwnikiem wyjścia ze Wspólnoty i wielokrotnie krytykowała Downing Street za brak konsultacji z władzami krajów wchodzących w skład Zjednoczonego Królestwa - zwróciła także uwagę, że porozumienie "doprowadziłoby do naszego wyjścia ze wspólnego rynku o wielkości ośmiokrotnie większej od rynku wewnętrznego Zjednoczonego Królestwa".

W październiku Sturgeon oceniła, że "Brexit jest poważnym problemem dla Szkocji", a "jedyne rozwiązanie to stać się niepodległym krajem".

Brytyjski rząd uważa problem niepodległości Szkocji za ostatecznie rozstrzygnięty na mocy referendum z 2014 roku, kiedy to jej mieszkańcy większością 55 do 45 proc. głosów opowiedzieli się za pozostaniem w składzie Zjednoczonego Królestwa.

W referendum w sprawie Brexitu w 2016 roku przewaga przeciwników wyjścia z UE nad zwolennikami opcji przeciwnej wyniosła w Szkocji 62 do 38 proc., ale nie zdołało to zmienić odwrotnego rezultatu głosowania w skali całej Wielkiej Brytanii.

May: Musimy podejmować właściwe, a nie proste decyzje

Brytyjska premier Theresa May broniła w czwartek w Izbie Gmin porozumienia z Unią Europejską ws. wyjścia ze Wspólnoty, podkreślając, że "rozmowy o Brexicie polegają na działaniu w interesie narodowym", w tym "podejmowaniu właściwych, a nie prostych decyzji".

Szefowa rządu wystąpiła w parlamencie tuż po tym, gdy rano ze stanowisk zrezygnowali minister ds. Brexitu Dominic Raab, minister ds. pracy i emerytur Esther McVay i dwoje wiceministrów w resortach ds. wyjścia z Unii Europejskiej i ds. Irlandii Północnej.

Przemawiając do nastawionych do niej wrogo posłów w obu obozach politycznych, May podkreśliła, że przedstawiony dokument "nie jest ostatecznym porozumieniem, lecz wersją roboczą traktatu".

Broniła jednak wypracowanego tekstu, zaznaczając, że "realizuje on obietnice, które zdaniem wielu nie były wykonalne", m.in. przez "zarysowanie współpracy wychodzącej daleko poza cokolwiek, co UE kiedykolwiek uzgodniła z jakimkolwiek innym krajem".

Jak dodała, strony porozumiały się również w sprawie praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków na kontynencie, ograniczonego czasowo okresu przejściowego po wyjściu ze Wspólnoty oraz rozliczeń finansowych, których wartość - jak zaznaczyła - "ustalono na znacznie niższym poziomie, niż wiele osób wspominało na początku tego procesu".

Jednocześnie May podkreśliła, że wzbudzający największe kontrowersje mechanizm awaryjny (ang. backstop), pozwalający na uniknięcie powrotu twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią, jest niezbędny do osiągnięcia umowy ze Wspólnotą. Ostrzegła, że rezygnacja z niego wymagałaby bezumownego opuszczenia UE.

"Wierzę, że tę kwestię można najlepiej rozwiązać za pomocą ram naszej przyszłej relacji z Unią Europejską, ale umowa o wyjściu z UE nakreśla polisę ubezpieczeniową na wypadek, gdyby ta relacja nie była gotowa na czas zakończenia okresu przejściowego. Nie udaję, że to był komfortowy proces ani że my i UE jesteśmy całkowicie zadowoleni ze wszystkich rozwiązań, które zostały zapisane. To jednak jest oczywiste, bo to mechanizm, co do którego obie strony zapowiedziały, że nie chcą nigdy go użyć" - tłumaczyła.

Szefowa rządu zaznaczyła jednak, że nie istnieje żadne alternatywne rozwiązanie, które pozwalałoby na uniknięcie takiego zapisu. "Niektórzy chcieliby udawać, że jest inaczej, ale nie istnieje porozumienie, które realizuje Brexit, za którym zagłosowali wyborcy, i które nie zakłada tego mechanizmu zabezpieczającego. (...) Unia Europejska nie będzie negocjować (warunków) żadnego przyszłego partnerstwa bez tego" - powiedziała.

Jednocześnie May stanowczo wykluczyła wycofanie się ze złożonego mieszkańcom Irlandii Północnej przyrzeczenia, że "w żadnych okolicznościach Brexit nie dopuści do powrotu do granic z przeszłości".

"Jako premier Zjednoczonego Królestwa mam obowiązki wobec ludzi w każdej części naszego kraju i planuję zrealizować tę obietnicę" - zapewniła.

May zaznaczyła jednocześnie, że ponad dwa lata od referendum Brytyjczycy oczekują od rządu sfinalizowania rozmów z Unią Europejską i skupienia się na procesie reform wewnętrznych.

Jak ostrzegła, "zagłosowanie przeciwko temu porozumieniu cofnęłoby nas to punktu wyjścia" i "oznaczało więcej niepewności, więcej podziałów i porażkę w realizowaniu decyzji Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej".

KK/PAP/Jakub Krupa

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:Bankier24
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
andybrandy
Korwnim by wiedział co zrobić.
jes
Napisał podanie do US o umorzenie podatków?
fred_
Oby tylko Borysa trzymali z dala. On sie nadaje tylko do gadki z Faragem - podobna liga.
h-b
Lobbyści UE i nie tylko do końca nie mogą przeboleć pójścia swoją drogą demokratycznego Państwa ,któremu może się udać pokazać wszystkim, że i bez tego stowarzyszenia Państw da się zarządzać krajem i funkcjonować na Europejskim rynku nie gorzej ,a może i tu jest ten główny strach - lepiej od tego całego unijnego
xxpp
Porozumienie jest bardzo korzystne dla Unii. UK będzie się musiało stosować do wszystkich ustaleń i nie będzie miało prawa głosu. To dobre rozwiązanie, bo dotąd angole psuli wiele rzeczy, teraz nie bedzie ich przy stole. Tyle właśnie uzyskali Brexitem. ;) Geniusze!

Co do gospodarki, to oczywiście sobie poradzą, ale Unia to
Porozumienie jest bardzo korzystne dla Unii. UK będzie się musiało stosować do wszystkich ustaleń i nie będzie miało prawa głosu. To dobre rozwiązanie, bo dotąd angole psuli wiele rzeczy, teraz nie bedzie ich przy stole. Tyle właśnie uzyskali Brexitem. ;) Geniusze!

Co do gospodarki, to oczywiście sobie poradzą, ale Unia to coś więcej. Unia to pokój w Europie.
piterro1980 odpowiada xxpp
Pokój w Europie? I co niby gwarantuje ten pokój? Sklerotyczka Merkel? Czy może objawienie europejskich salonów , Donaldzio? Z cała pewnością miliony islamskich ,uchodźców' są gwarantem tego pokoju. Szczególnie przypadki aktów terroryzmu , gwałty,napady,morderstwa, dokonywanych przez ,,psychicznie chorych'' przedstawicieli Pokój w Europie? I co niby gwarantuje ten pokój? Sklerotyczka Merkel? Czy może objawienie europejskich salonów , Donaldzio? Z cała pewnością miliony islamskich ,uchodźców' są gwarantem tego pokoju. Szczególnie przypadki aktów terroryzmu , gwałty,napady,morderstwa, dokonywanych przez ,,psychicznie chorych'' przedstawicieli tej grupy są tego przejawem. Czuję się na prawdę bezpieczny na ulicach Paryża, Nicei, Berlina Brukseli... Odnośnie pierwszej części twojej wypowiedzi. Hmm rozmawiałem z paroma ,,brytolami''. Twierdzą że mają UE w dup.e. Nie wiem na jakiej grupie ankietowanych przeprowadzany był sondaż tv Sky ale wydaje mi się że chyba na nie-przypadkowej. Odnośnie czy UK będzie się stosować do wszystkich ustaleń (cokolwiek masz na myśli ale chodzi ci chyba o jakieś kwestie prawne zapadające w Brukseli) to będzie to umowa obowiązująca w dwie strony o czym nie wspomniałeś. Firmy i obywatele UK będą stosować się do prawa jełuropejskiego i vice versa ale to akurat jest ogólnie dostępna informacja.

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki