Brytyjska waluta nie przestaje tanieć. Powodem takiego stanu rzeczy są oczywiście obawy o kształt brexitu.


We wtorkowy poranek funt kosztuje 4,76 zł i jest najtańszy od kwietnia. Relacja złotego do funta jest oczywiście pokłosiem ruchów na parach euro-złoty i euro-dolar oraz analogicznych par dotyczących funta.
Komentatorzy po obu stronach Atlantyku żyli wczoraj zejściem kursu GBP/USD poniżej okrągłego poziomu 1,30 USD. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce niemal rok temu, na początku września 2017 r.
Dla porządku warto dodać, że funt kosztuje już tylko 1,12 euro i znów zbliża się do lipcowego dołka. Powodów przeceny funta powszechnie upatruje się w niepewności dotyczącej kształtu porozumienia ws. brexitu. Brytyjski sekretarz handlu Liam Fox stwierdził w weekend, że rosną szanse na to, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez wynegocjowanej umowy.
Jak donosi BBC, ofiarami osłabienia funta stają się brytyjscy turyści oraz tamtejsi operatorzy. Słabsza waluta sprawia, że zagraniczne wakacje stają się dla Brytyjczyków coraz droższe. Osłabienie funta działa także proinflacyjnie (importowane towary stają się droższe), co z pewnością przykuwa uwagę Banku Anglii. W ubiegłym tygodniu instytucja ta podniosła stopy procentowe.
We wtorek rano złoty umacnia się lecz także wobec euro i dolara. Za europejską walutę płacimy mniej niż 4,25 zł; amerykańska z kolei kosztuje mniej niż 3,67 zł.
Michał Żuławiński



























































