Dogadali się! Kapelusze i korki od szampana wystrzeliły w górę, podobnie zresztą jak kurs Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Czy jednak aby na pewno nastąpiło tak wiekopomne wydarzenie?


Nie ma sensu się spierać, podpisanie porozumienia z obligatariuszami to dla JSW bardzo ważny krok w celu uzyskania – jak to zręcznie ujął prezes Gawlik – finansowego oddechu. Bombie, która cykała w Jastrzębiu przekręcono zegar o pięć lat i dodatkowo odjęto jej trochę siły rażenia. Entuzjazm obserwowany na rynku – akcje JSW w momencie pisania tych słów drożeją o 20% - wydaje się więc zasadny. Czy na pewno?
Fakt, negocjacje trwały długo, a podpisanie porozumienia wielokrotnie odkładano w czasie. Mogło to tworzyć złudzenie niepewności. Złudzenie, ponieważ warto spojrzeć na to, z kim JSW się dogadało: PKO BP SA, BGK, PZU SA, PZU na Życie SA. Co łączy te spółki? Właściciel, ten sam zresztą co w przypadku JSW. Dogadano się więc w rodzinie.
Oczywiście spór o szczegóły zapewne jakiś był, jednak przez te wszystkie miesiące ciężko było uwierzyć, że ktoś z władz wspomnianych spółek przeciwstawi się determinacji rządu, który wyraźnie pokazuje, że z prób ratowania górnictwa nie zrezygnuje. Posady w państwowych spółkach nie są przydzielone na zawsze, ceną za nie zazwyczaj jest polityczne posłuszeństwo. W świetle tych argumentów ciężko uznać więc wczorajsze porozumienie za wydarzenie tak mocno zaskakujące. Reakcja rynku wydaje się po prostu przesadzona.
Dodatkowo warto zwrócić również uwagę na inne doniesienia płynące ze spółki. JSW do końca pierwszego półrocza 2017 roku chce pozyskać dodatkowe finansowanie. O takiej potrzebie wspominał już minister Tchórzewski, który zaznaczył, że „potrzeby finansowe JSW są większe niż zakładany przez rządowy plan 1 mld zł”. W grę oprócz nowego długu i dalszej wyprzedaży aktywów, wejść może zapewne również emisja akcji. Szczególnie, że dla JSW po ostatnim rajdzie wydaje się ona coraz atrakcyjniejszą opcją.
Sam rajd zresztą wydaje się jak najbardziej zasadny. Jego źródłem jest jednak przede wszystkim rosnąca cena węgla, która może przynieść spółce rzeczywisty "oddech finansowy".
Inna sprawa, że wciąż powiększa się grono spółek zaangażowanych w ratowanie JSW. A przecież problem, który wczoraj niby rozwiązano, miał źródła w dokładnie takich samych praktykach. JSW było wówczas nie ratowanym, a ratującym. Spółka, która miała coraz więcej własnych problemów, została zmuszona do zakupu po zawyżonej cenie aktywów od upadającej KW. Nie było pieniędzy, więc wyemitowano obligacje. Finansowo ruch karkołomny, polityczny przykaz jednak nakazywał posłuszeństwo. Oby za kilka lat w podobnej sytuacji do JSW nie znalazły się np. spółki energetyczne. Warto zresztą dodać, że sama KW interwencją JSW uratowana nie została. Problem został po prostu rozlany na więcej podmiotów. Miejmy nadzieję, że rządzący mają tę lekcję na uwadze.
Jest to komentarz do tekstu „JSW porozumiała się z obligatariuszami w sprawie spłaty 1,3 mld zł obligacji”
























































