Po raz pierwszy od ponad dwóch lat na rynku kredytów hipotecznych pojawia się nowy kredytodawca. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rusza sprzedaż hipotek w UniCredit. Na razie w ramach swego rodzaju „soft launch”.


W połowie listopada 2025 r. Wojciech Boczoń pisał na łamach Bankier.pl o tym, jakie plany ma na polskim rynku UniCredit. Instytucja zapowiadała „nowe otwarcie” – ofertę bez gwiazdek i szeroki zestaw opcji dla oszczędzających i inwestujących, w tym w ramach private banking i wealth management. Wśród pozycji, które wkrótce miały trafić na rynek znalazła się m.in. w pełni cyfrowa hipoteka.
Rynek kredytów hipotecznych w ostatnich latach wyglądał dość mizernie pod względem szerokości oferty. Dekadę temu poszukujący finansowania na zakup nieruchomości mogli wybierać spośród kilkunastu opcji. Lista aktywnych banków skróciła się od tego czasu zdecydowanie. Ostatnim wejściem, albo raczej powrotem na rynek, było pojawienie się hipotek w ofercie VeloBanku w połowie 2023 r.
UniCredit wystartował z hipotekami
Jak potwierdziło nam biuro prasowe UniCredit, bank ruszył ze sprzedażą kredytów i pożyczek hipotecznych. Kredyty udzielane są na maksymalnie 35 lat, a minimalny wkład własny wynosi 20 procent. Górną granicą kwoty finansowania są 4 mln zł. W przypadku oprocentowania zmiennego stawka oparta jest na wskaźniku WIBOR 6M, a marża wynosi 1,91 pp. Dla klientów zamożnych możliwe jest negocjowanie warunków.
Pożyczka hipoteczna przewiduje maksymalny wskaźnik LTV na poziomie 70 proc., a górny limit kwoty to 1 mln zł.
O finansowanie hipoteczne można starać się w oddziałach oraz online. Cyfrowa hipoteka ma ruszyć wkrótce. Instytucja na razie nie chwali się ofertą na stronie internetowej, można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z tzw. miękkim otwarciem, czyli debiutem po cichu, na niewielką skalę.
Jest szansa na pobudkę na rynku
Rynkowi kredytów hipotecznych zdecydowanie przydałoby się podkręcenie temperatury konkurencji. Z grona banków mających w ofercie takie produkty, kilka angażuje się w walkę o klienta raczej „na pół gwizdka”. Przykładem takiej strategii może być chociażby Bank Millennium, który nie ma w ofercie kredytów ze zmienną stopą i zgodnie z zapowiedzią ograniczył swoją aktywność. Do grona ostrożnych zaliczyć można także BNP Paribas Bank i Bank Pocztowy.
Przyszły rok ma szansę zmienić obraz sytuacji. Banki deklarują, że będą walczyć o klienta detalicznego, a kredyty hipoteczne mogą pełnić istotną rolę w pozyskiwaniu i utrzymaniu klienteli. To jeden z produktów, który potrafi skutecznie przywiązać użytkownika na dłużej, zwłaszcza jeśli zostanie obudowany pakietem usług w ramach sprzedaży krzyżowej. Zaostrzeniu konkurencji sprzyja także otoczenie – spadające stopy procentowe zwiększają dostępność, a dodatkowo zachęcają do rozglądania się za refinansowaniem już spłacanych zobowiązań.























































