REKLAMA

Deweloperzy walczą o rynek

2009-02-14 06:00
publikacja
2009-02-14 06:00
Kryzys bankowy i nagła zapaść koniunktury spowodowała, że co raz więcej firm deweloperskich decyduje się na podjęcie kroków, które mają pozwolić na ukończenie rozpoczętych już inwestycji. Przyszłość niektórych firm deweloperskich stanęła pod znakiem zapytania, a część analityków z niepokojem patrzy w przyszłość.

Kryzys bankowy, który dotknął świat na przełomie września i października odbił się także na kredytach udzielanych deweloperom polskim. Banki nie dość, że zaprzestały kredytowania nowych przedsięwzięć deweloperskich, to również wstrzymały kredyty dla swoich klientów.

Prognozy na rok 2009 są więc niezbyt optymistyczne. Wprawdzie część komentatorów oczekuje, że banki powrócą do kredytowania deweloperów i klientów, tyle że na ostrzejszych zasadach, ale wszystko de facto zależeć będzie od sytuacji na świecie.

Deweloperzy wstrzymują inwestycje

Już w październiku prasę obiegły informacje o wstrzymywaniu inwestycji przez deweloperów. Jak zauważył niedawno portal Infor.pl, największy deweloper na warszawskim rynku Dom Development, sprzedał tylko 31 mieszkań. To musiało spowodować radykalne kroki. Spółka podjęła decyzję o wstrzymaniu zakupu gruntów i zawiesiła dwie inwestycje, co umożliwiło zmniejszenie dalszych wydatków. Zmienić swoje plany finansowe musiała także spółka JW. Construction.

Obecnie dla deweloperów najważniejsze jest utrzymanie płynności finansowej. Najprędzej, w najgorszej sytuacji mogą się znaleźć deweloperzy, którzy są mocno związani z rynkami zagranicznymi. Decyzje deweloperów uderzają z kolei bezpośrednio w powiązane z nimi firmy budowlane, dalej w sprzedawców oraz producentów materiałów budowlanych i wykończeniowych, a następnie w branże związane z wykańczaniem mieszkań, nie mówiąc o przemyśle meblowym itd.

Jak kostki domina

Należy pamiętać, że problemem jest nie tylko niepewność bankowców, ale także coraz bardziej niepokojące sygnały o spowolnieniu gospodarczym w Polsce. Kryzys dotknął już większość gospodarek krajów UE oraz naszych wschodnich sąsiadów, co przekłada się bezpośrednio na spadek eksportu. Spadek koniunktury w przemyśle, zwolnienia pracowników – powstaje łańcuszek zdarzeń powiązanych ze sobą jak kostki domina, których bezpośrednim skutkiem będzie spadek możliwości kredytowych obywateli, jak i w wielu przypadkach niemożność spłaty kredytów przez tych, którzy już je zaciągnęli – co znowu odbije się na możliwościach kredytowych banków. Dodając do tego możliwy spadek tak zwanego współczynnika optymizmu konsumentów, obawiających się o przyszłość swojego zatrudnienia, można się obawiać, że cały bieżący rok może być niekorzystny dla firm, deweloperskich, a w szczególności dla tych mniejszych, które mogą zostać z niedokończonymi inwestycjami i zadłużeniem wobec banków.

Grożą bankructwa

Jak podał 27 grudnia ubiegłego roku dziennik „Polska The Times”, w sądach znajduje się ponad sto wniosków o otwarcie postępowań upadłościowych firm deweloperskich. Jeszcze we wrześniu było ich tylko 30. Zdaniem cytowanych w dzienniku ekspertów z Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości: „to dopiero początek nadciągającego kryzysu w branży budowlanej. Łańcuszek upadłościowy dopiero się rozkręca (…). Deweloperzy, nie mając gotówki, ubiegają się o kredyty z banków na dokończenie inwestycji. Te zaś odmawiają pożyczek. Deweloperzy nie płacą więc w terminie podwykonawcom, ci zaś, by otrzymać pieniądze za usługi i postraszyć deweloperów, kierują wnioski do sądów o ich upadłość”. Dlatego też niedawno, w liście skierowanym do premiera Donalda Tuska, branża deweloperska poprosiła rząd o pomoc, proponując między innymi obniżenie stawki VAT od materiałów i usług budowlanych z 22 do 18 proc. i specjalną, obniżoną stawkę podatku dochodowego od firm zajmujących się budownictwem mieszkaniowym.

Zdaniem optymistów

Jak widać z powyższego, nad polskimi deweloperami zbierają się czarne chmury. Jednak nie wszyscy widza przyszłość pesymistycznie. Autorzy raportu „Czy to już dno?” z firmy redNet, zajmującej się doradztwem na rynku nieruchomości, przekonani są o tym, iż problemy rynku nieruchomości są przejściowe. Zdaniem autorów raportu, do końca 2008 roku w wyniku zmian w strukturze podaży średnia cena może spaść o około 5 proc. „Tak zwany nawis podażowy z lat ubiegłych oraz niechęć deweloperów do obniżania cen w roku 2008 spowoduje, że nie przełoży się to na wzrost cen, które w skali roku nie zmienią się realnie, choć indeks może pokazywać spadek ze względu na większy udział segmentu popularnego. Z miesiąca na miesiąc poprawie ulegać będzie tempo sprzedaży mieszkań” – prognozują autorzy raportu.

Analitycy twierdzą, iż od 2010 roku ma być lepiej. Prawdopodobny spadek kosztów kredytów w połączeniu ze wzrostem wynagrodzeń może spowodować znaczny wzrost siły nabywczej, nawet o 26 proc. Ich zdaniem, w roku 2012 nastąpi zwiększenie podaży, spowodowane dobrą sytuacją z roku 2011, i ceny się ustabilizują. Jeśli w 2011 roku wzrost cen będzie zbyt wysoki, to rok 2012 może przynieść kolejną korektę cenową.

Jednak, jak podkreślają specjaliści z firmy REAS, która jest ekspertem i doradcą w zakresie planowania i realizacji inwestycji mieszkaniowych w Polsce i Rumunii, „z pewnością w ciągu następnych kilkunastu miesięcy zmniejszy się skala rynku nowych mieszkań – liczba transakcji i rozpoczynanych projektów. Aby umożliwić potencjalnym nabywcom kupno mieszkania, deweloperzy będą zmuszeni działać niestandardowo, tak by pomóc klientom zebrać wymagany przez bank wkład własny. Do takich rozwiązań może należeć oferowanie przez dewelopera mieszkań wykończonych pod klucz, dzięki czemu oszczędności nabywców mogłyby zostać wykorzystane jako wkład własny”.

Ceny, popyt i pustostany

Jak informują specjaliści REAS, w III kwartale ubiegłego roku średnie ceny mieszkań wprowadzonych na rynek największych polskich miast wahały się od 7000 zł/mkw. we Wrocławiu do 8900 zł/mkw. w Warszawie. Średnia cena lokali w ofercie najniższa była w Łodzi, gdzie wyniosła 5970 zł/mkw., a najwyższa w Warszawie, gdzie osiągnęła 9000 zł/mkw. Na wszystkich rynkach – w wyniku dostosowywania oferty do struktury popytu – obserwowano przesunięcie oferty w kierunku tańszych mieszkań.

Już w III kwartale 2008 roku na rynku mieszkaniowym w Polsce zaobserwowano wyhamowanie aktywności deweloperów. W trzech pierwszych kwartałach 2007 roku wprowadzili oni na rynki sześciu stale monitorowanych przez REAS miast (Warszawy, Krakowa, Poznania, Wrocławia, Łodzi i Trójmiasta) 34 tys. mieszkań, zaś w analogicznym okresie 2008 roku – 28,6 tys. mieszkań. Decyzja o wyhamowaniu podaży jest uzasadniona spadkiem tempa sprzedaży. Od stycznia do września 2007 roku sprzedano 27,2 tys. mieszkań, tymczasem w 2008 roku, w tym samym okresie, nabywców znalazło 21 tys. lokali, co oznacza spadek o ponad 20 proc. Liczba mieszkań dostępnych w ofercie w omawianych sześciu miastach wzrosła w ciągu roku blisko dwukrotnie – z 19 765 w III kwartale 2007 roku do 38 359 lokali w III kwartale 2008 roku.

Jeżeli chodzi o sytuację inwestycji zaplanowanych do ukończenia w roku 2009, to sprzedało się dotychczas około 45 proc. z oferty. Natomiast 12 proc., a więc ponad 6 tys. mieszkań z terminem ukończenia w przyszłym roku, nie zostało jeszcze wprowadzonych do sprzedaży. Zdaniem analityków redNet można przypuszczać, że w obecnej sytuacji rynkowej ich pojawienie się na rynku zostanie wstrzymane przez deweloperów do czasu wyjaśnienia sytuacji finansowej.

Opracował Ryszard Jórczak

Źródło:
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych z bonusami dla przedsiębiorców
Ranking najtańszych kont firmowych z bonusami dla przedsiębiorców

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~nabity w butelkę
Wszyscy martwią się o branżę deweloperską a co z klientami? Premier chce dotować bezrobotnych kredytobiorców a co z nami ????. PDM Development pobrał 30% wartości mieszkania i ... nie buduje. Prezes nie odbiera telefonów, nie chce zwrócić pieniędzy. Lekceważy klientów.
I to wszystko w majestacie prawa ....
~real
jakiego prawa ?
za PO nie ma Prawa i Sprawiedliwości -
z woli smarkatych " wyborców " ......
~miki2009
To samo zrobił we wrocławiu i nikt mu nic nie jest w stanie zrobić. chyba gościu nie ma sumienia....
mediator24
Jestem pośrednikiem w obrocie nieruchomościami. Moja firma gromadzi w swoim serwisie kilkanaście inwestycji deweloperskich prezentując klientom i jednocześnie nie pobiera żadnych opłat od kupującego, a jedynie od dewelopera. W czasach zastoju deweloperzy w Szczecinie odmawiają współpracy z naszą firmą tłumacząc np. że nie chcą Jestem pośrednikiem w obrocie nieruchomościami. Moja firma gromadzi w swoim serwisie kilkanaście inwestycji deweloperskich prezentując klientom i jednocześnie nie pobiera żadnych opłat od kupującego, a jedynie od dewelopera. W czasach zastoju deweloperzy w Szczecinie odmawiają współpracy z naszą firmą tłumacząc np. że nie chcą być w naszej ofercie jednym wśród wielu. Po wielu rozmowach handlowych dochodzę do wniosku, że chyba nie jest z nimi tak źle skoro nie chcą sprzedać swojego produktu płacąc ze swojej marży 1,5%. Czasem odnoszę wrażenie, że pozostali jeszcze w czasach galopującej sprzedaży i 40% marż.
~Ada
Czy ci goscie obudzilli sie z trzyletniego snu, czy wlasnie spadli z ksiezyca:

"analitycy twierdzą, iż od 2010 roku ma być lepiej. Prawdopodobny spadek kosztów kredytów w połączeniu ze wzrostem wynagrodzeń może spowodować znaczny wzrost siły nabywczej, nawet o 26 proc. Ich zdaniem, w roku 2012 nastąpi zwiększenie podaży,
Czy ci goscie obudzilli sie z trzyletniego snu, czy wlasnie spadli z ksiezyca:

"analitycy twierdzą, iż od 2010 roku ma być lepiej. Prawdopodobny spadek kosztów kredytów w połączeniu ze wzrostem wynagrodzeń może spowodować znaczny wzrost siły nabywczej, nawet o 26 proc. Ich zdaniem, w roku 2012 nastąpi zwiększenie podaży, spowodowane dobrą sytuacją z roku 2011, i ceny się ustabilizują. Jeśli w 2011 roku wzrost cen będzie zbyt wysoki, to rok 2012 może przynieść kolejną korektę cenową."

- jaki znaczny wzrost sily nabywczej??? - za 2-3 lata bedziemy w samym srodku kryzysu, polowy obecnych developerow dawno nie bedzie, a druga polowa bedzie po duzych restrukturyzacjach po zrozumieniu, ze dluzej klientow w taki sposob naciagac sie nie da, bo Polaczki juz wiedza, ze nie kupuje sie mieszkan za wiecej, niz to, co czlowiek jest w stanie zgromadzic lub splacic bankowui w ciagu 15 lat. Frajerow na branie kredytow na wiecej niz 15, maksymalnie 20 lat, juz nie bedzie po kilku latach kryzysu.

- "dobra sytuacja w roku 2011" - wolne zarty, koledzy analitycy, obudzcie sie.
- "jesli w roku 2011 wzrost cen..." - koledzy analitycy, po trzezwemu to pisaliscie ???

~SOS SOS
Tu musi wkroczyć prawo kanoniczne i zatuszować te sporawy raz na zawsze a w tym mają chłopcy w sukienkach super wiekową tradycje nie siania a dobrego zbierania która to technika udziela się całemu Światu i Polskiemu plebsowi.
~bud fox
w polsce okres zwrotu to ok. 30 lat przy inwestycji w nieruchomość na wynajem, to bzdura, musimy wrócić max do 15 lat, czyli ceny muszą spaść o ok. -40%
~Tata
Jak to jest możliwe, ze PIĘKNY DOM w pięknym miejscu w Anglii spłaca się w ciągu 10-15 lat a w Polce 30 i więcej??? Przy czym obciążenie kredytem (wyzyskiem) w Polsce jest NIEPORÓWNYWALNIE większe niż w Anglii !!! Ludzie nie dajcie się zwariować bankierom i developerom! Żądajcie zdecydowanie niższych cen! Porównujcie też koszt kredytu Jak to jest możliwe, ze PIĘKNY DOM w pięknym miejscu w Anglii spłaca się w ciągu 10-15 lat a w Polce 30 i więcej??? Przy czym obciążenie kredytem (wyzyskiem) w Polsce jest NIEPORÓWNYWALNIE większe niż w Anglii !!! Ludzie nie dajcie się zwariować bankierom i developerom! Żądajcie zdecydowanie niższych cen! Porównujcie też koszt kredytu do tego z innych miejsc Europy. Przecież jesteście wolymi ludźmi i nikt nie każe wam niewolniczo harować na bankierów i develo-ździerców (bo jak inaczej rozumieć100 czy 200 marże???).
~rke
Ceny nie spadna o 40%, max o 20%. Za to marze wzrosną na tego typu inwestycjach jak Kulczyk Holding http://www.muratorplus.pl/biznes/wiesci-z-rynku/najwyzszy-w-europie-wiezowiec-stanie-w-warszawie_61942.html

Wiec zmieni sie tylko struktura zyskow, ja bym uciekal od inwestycji w "mieszkaniowce"
~pat
ceny gruchną w duł i to ostro realna cena za 1 m to góra 3000 zł i takie ceny będą za 1.5 do 2 lat.

Powiązane: Deweloperzy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki