Deweloperzy: pseudoekolodzy żądają od nas haraczy

Deweloperzy coraz głośniej mówią o haraczach, jakich żądają od nich organizacje "ekologiczne". Szerzej o procederze, samych haraczach, jak i ich wielkości opowiada w rozmowie z Bankier.pl Michał Sapota, prezes zarządu Murapol SA.

Adam Torchała, Bankier.pl: Na spotkaniu deweloperów we Wrocławiu mówił pan o grupach „ekologów” wyłudzających od deweloperów pieniądze. Jak dokładnie wygląda sposób działania takich grup?

Michal Sapota, Prezes Zarządu Murapol SA
Michal Sapota, Prezes Zarządu Murapol SA (Materiały dla mediów)

Michał Sapota, prezes zarządu Murapol SA: Model działania pseudoekologów jest standardowy i polega przede wszystkim na maksymalnym skomplikowaniu/wydłużeniu danego postępowania administracyjnego związanego z planowaną inwestycją. Organizacje te mają świadomość, że czas dla dewelopera jest na wagę złota i to jest ich argument jako podstawa roszczeń finansowych. Składają propozycję zawarcia umowy cywilnoprawnej, w ramach której zobowiązują się do sporządzenia "opinii – zaleceń”, jak należy prowadzić inwestycję z poszanowaniem środowiska. Deweloper za taką „opinię” zobowiązuje się zapłacić wynagrodzenie, które nie jest w żadnej mierze ekwiwalentne do nakładu i rodzaju ich pracy, gdyż mówimy o kwotach od kilkudziesięciu tysięcy złotych wzwyż. W ten sposób próbują zatuszować kryminalny charakter swojej działalności.

W sytuacji gdy deweloper nie przystanie na złożoną mu „ofertę”, zostaje poinformowany, że każda jego inwestycja będzie przedmiotem zainteresowań tej organizacji. Należy podkreślić, że wnoszone przez te formacje skargi są następnie rozpatrywane przez urzędy, co znacznie wydłuża czas procedowania projektów. Co do zasady postępowania te kończą się stwierdzeniem ich bezpodstawności, niemniej jednak wydłużony okres postępowania administracyjnego przekłada się na konkretne straty ponoszone przez inwestorów. Niestety wyegzekwowanie odszkodowania od takiej organizacji wydaje się być karkołomnym wyczynem.

Jak wyglądają doświadczenia Murapolu z tymi grupami?

Otrzymaliśmy kilka takich „ofert” i natychmiast je odrzucaliśmy. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że organizacja ta będzie aktywnie uczestniczyć jako strona we wszystkich procedowanych przez nas w urzędach projektach deweloperskich. Tak też się stało. Stowarzyszenie to swoimi działaniami wydłużyło czas postępowań administracyjnych dla naszych inwestycji w Gdańsku, Katowicach i Warszawie. Wczoraj otrzymaliśmy pismo z Urzędu Miasta w Bydgoszczy, w którym poinformowano nas o odmowie dopuszczenia tego stowarzyszenia jako strony w postępowaniu o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla naszej inwestycji w tym mieście. Urząd stał na stanowisku, że postępowanie to nie wymaga udziału społeczeństwa ze względu na stwierdzony brak konieczności oceny oddziaływania na środowisko realizowanej inwestycji.

Skąd państwo wiedzą, że grupom tym zależy tylko na pieniądzach, a nie na ekologii?

Świadczy o tym przede wszystkim „oferta”, jaka składana jest deweloperowi. Z przedstawionego podczas Kongresu stenogramu z rozmowy jasno wynika, że pobudki działalności tego typu organizacji nie mają nic wspólnego z ideą ekologii, a jedynie z korzyściami finansowymi, jakie chcą uzyskać. Sama formuła spotkania, np. na parkingu w samochodzie, czy naleganie na płatność gotówkową, pokazuje, na jakiej zasadzie działają te organizacje. Dodatkowo problem, jaki rzekomo widzą te organizacje, składając do urzędu skargę na dany projekt deweloperski, znika w momencie, gdy otrzymają pieniądze od szantażowanego dewelopera. To pokazuje faktyczne pobudki aktywności tych organizacji.

Jak kwotowo żądania „ekologów” mają się do wielkości inwestycji?

W naszym przypadku, groźba dotyczyła stałej kwoty w wysokości 100 tys. zł, jaką musielibyśmy płacić za każdorazowe wycofanie skargi do procedowanych w urzędach pozwoleń na realizowane przez nas inwestycje.

Jak wygląda skala tego zjawiska?

W mojej ocenie skala tego zjawiska rośnie. Aktywizują się nie tylko organizacje ekologiczne, ale różnego typu formacje, które mają podstawę do uczestniczenia w konsultacjach społecznych do danego projektu deweloperskiego ze względu na jego lokalizację, zabudowę, architekturę, etc.

Czy sprawy związane z „ekologami” trafiają do sądów?

My nie mamy takich doświadczeń. Jednak z wypowiedzi innych deweloperów wynika, że tak.

Jakie rozwiązanie kwestii ekoharaczy pan proponuje?

Przede wszystkim konieczna jest solidarność deweloperów i ich nieugiętość wobec tego typu praktyk. Tylko informując odpowiednie służby oraz wchodząc na drogę sądową z tymi organizacjami, jesteśmy w stanie wyeliminować tę patologię.

Bardzo istotną rolę w ukróceniu szkodliwych działań tych organizacji odgrywają także urzędnicy. Ich merytoryczna analiza wnoszonych skarg i protestów już na samym początku pozwala zweryfikować cele tych działań, kiedy poza głoszeniem pustych sloganów, organizacje te nie są ani przygotowane do merytorycznej rozmowy ani nie potrafią wykazać interesu inicjowanego działania dla ochrony środowiska. Stąd tak istotna w tej sprawie jest współpraca na linii urząd-deweloper, oparta na merytorycznych przesłankach, popartych twardymi dowodami.

Konieczne jest również zaostrzenie przepisów prawa i większa kontrola nad powstawaniem organizacji non-profit, nad realizacją ich celów statutowych oraz finansowaniem działalności. Szansy na poprawę tej sytuacji upatruję również w powstającym kodeksie urbanistyczno-budowlanym, który nieco znormalizuje zasady inwestowania w Polsce.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 6 ~Kasia_Guzek

W interesie zarówno deweloperów jak i orgaizacji ekologicznych byłoby upublicznienie nazw podmiotów, które wymuszają takie ekoharacze oraz zgłoszenie takiego faktu niezwłocznie na policję. Nie rozumiem dlaczego w tej rozmowie nie padają żadne konkrety, tylko jakieś ogólne insynuacje, które nie służą niczemu innemu jak podważaniu wiarygodności organizacji pozarządowych działających na rzecz ekologii.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 ~natura100000

"Bardzo istotną rolę w ukróceniu szkodliwych działań tych organizacji odgrywają także urzędnicy. Ich merytoryczna analiza wnoszonych skarg i protestów już na samym początku pozwala (...)"

Jeżeli ekoterroryści chcą 100 tys. haraczu, to urzędnicy powinni być tańsi za przychylność w analizach rzecz jasna...

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
7 5 ~Kasia

Wow, jacy biedni...deweleperzy...byle taniej taniej ale drogo sprzedać, no fakt biedni

! Odpowiedz
2 1 ~Ktoś1

A pomyślałeś że te "dofinansowania" dolicza do kosztów które później TY ponosisz?

! Odpowiedz
0 0 ~buka odpowiada ~Ktoś1

A pomyślałeś że z dofinansowaniami czy bez to i tak nie zejdą ci z ceny? o zmowach cenowych słyszałeś, no chyba że TY kupujesz w jakimś wygwizdowie żeby było taniej.

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 ~Eskimos

Nie tydzień, tylko rok- dwa lata.

! Odpowiedz
1 8 ~jerzy

Dlaczego powiadomiona prokuratura nie rozpoczyna postępowania z urzędu? No nowy superminister!

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne