REKLAMA

Demografia zachwieje szkolnictwem

2014-10-16 03:32
publikacja
2014-10-16 03:32
materiały dla mediów

Demografia zachwieje szkolnictwem: najpóźniej w 2017 r. liczba maturzystów zrówna się z liczbą miejsc na pierwszym roku studiów dziennych - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Demografia uderzy w wyższe uczelnie (Źródło: materiały dla mediów)


Jak bowiem wyliczyła gazeta, za 3 lata do matury przystąpi 268 tys. uczniów. A w tym czasie szkoły publiczne mają dysponować dokładnie taką samą liczbą wolnych miejsc na pierwszym roku studiów dziennych.

A już dziś efektem spadku liczby słuchaczy na uczelniach publicznych są mniejsze dochody z opłat dydaktycznych - zauważa "DGP", dodając, że najbardziej odczuwają to szkoły ekonomiczne i pedagogiczne, dla których wpływy ze studiów niestacjonarnych i podyplomowych to bardzo ważne źródło przychodów.

Demografia zwiastuje też kłopoty dla uczelni niepublicznych. Zapewne ocaleją tylko te, które w zasadzie gwarantują uzyskanie dyplomu w zamian za czesne - wskazuje dziennik.

Ale z drugiej strony strategią przetrwania może okazać się stawianie na jakość. "Szkoły prywatne będą musiały zaoferować więcej niż publiczne. To będzie wymagało udowodnienia, że absolwenci lepiej sobie radzą na rynku, np. łatwiej znajdują pracę" - mówi Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan. (PAP)

rda/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~UCZONY
Uniwersytety będą wyciągać łapska po kasę z budżetu, więc kryzys przetrwają... Tak jak wszystkie komunistyczne Spółki Skarbu Państwa.
~maja
No cóż mamy w klasy w których na jednego nauczyciela przypada 25 uczniów, natomiast z danych GUS-u wynika, że na jednego nauczyciela przypada 11 uczniów. Pytanie , skąd takie przerosty zatrudnienia?
~yyy
takie są statystyki bo nie dydakci tez się wliczają do nauczycieli. Wszelkie ośrodki doskonalenia nauczycieli, metodycy, gawiedź urzędnicza w wydziałach oświaty i wielu wielu innych a nauczyciele jak mieli 25 w klasach tam mają, z nielicznymi wyjątkami... Zlikwidować to co nie pracuje dydaktycznie i będzie po kłopocie.
~aaa odpowiada ~yyy
W przedszkolach jest dwoch nauczycieli na grupe.W malych wiejskich szkolach czasami zdarza sie ze klasy sa bardzo male, poniezej 15 uczniow.Statystyka w tym wypadku moze wyjatkowo mowic prawde.
~ktos odpowiada ~aaa
nie ma takich małych klas. W małych gminach gdzie subwencje dla szkolnictwa stanowią ogromna część budżetu takie szkoły szybko zamykają a klasy się łączy.
~lol3
wow, wiadomo od 17 lat ilu jest obecnych 18-latków, a oni teraz głowią się co tu z tym fantem zrobić. A do pierwszych klas podstawówek poszła rekordowa od lat liczba uczniów (po pierwsze 6-latki też poszły, a po drugie znowu do szkół wchodzi wyż demograficzny). Za 12 lat będzie szok na uczelniach: "tylu chętnych,wow, wiadomo od 17 lat ilu jest obecnych 18-latków, a oni teraz głowią się co tu z tym fantem zrobić. A do pierwszych klas podstawówek poszła rekordowa od lat liczba uczniów (po pierwsze 6-latki też poszły, a po drugie znowu do szkół wchodzi wyż demograficzny). Za 12 lat będzie szok na uczelniach: "tylu chętnych, a my miejsc nie mamy!"
~rtr
Ostatni wyż to lata 80-te. To, co było na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI w. to już jedynie żałosne, krótkie drgnięcie, które się skończyło.
~aaa odpowiada ~rtr
Teraz do podstawowek ida dzieci rodzicow z tego wyzu.Jesli zaczna zamykac teraz szkoly srednie i wyzsze to za klika lat trzeba bedzie je spowrotem otwierac.
~rtr odpowiada ~aaa
Nieszczególnie. Właśnie o tym pisałem. Ten wzrost urodzeń wynikający z tego, że wyż lat 80-tych ma dzieci był symboliczny => wyż nie zrodził kolejnego wyraźnego wyżu. Wygooglaj sobie wykres urodzeń i zobaczysz, że "górka" między 2006 a 2011 jest krótka i ledwo zauważalna.
~lol3 odpowiada ~rtr
w porównaniu do 1945-1951 to lata 80-te to też było żałosne drgnięcie, więc nie przesadzaj. W 3 znanych mi podstawówkach w ostatnich latach były otwierane 3-4 klasy, w tym roku jest 7(!). Oczywiście większość tego wynika z równoczesnego posłania 6- i 7-latków do pierwszych klas, ale zauważalny był też wzrost urodzeń w porównaniu do 1945-1951 to lata 80-te to też było żałosne drgnięcie, więc nie przesadzaj. W 3 znanych mi podstawówkach w ostatnich latach były otwierane 3-4 klasy, w tym roku jest 7(!). Oczywiście większość tego wynika z równoczesnego posłania 6- i 7-latków do pierwszych klas, ale zauważalny był też wzrost urodzeń od 2007 roku w stosunku do lat poprzednich. Może słowo "wyż" nie jest najlepsze, ale jak to chcesz inaczej nazwać? Przesilenie?

Powiązane: Demografia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki