REKLAMA

Czy inflacja w końcu mocno spadnie?

Ignacy Morawski2020-10-16 07:41założyciel SpotData.pl
publikacja
2020-10-16 07:41
fot. 1599686sv / Shutterstock

Inflacja w Polsce spada znacznie wolniej od oczekiwań. Właściwie przestała spadać, mimo że gospodarka wciąż znajduje się w trudniej sytuacji. Powód? Stabilna inflacja to druga strona medalu niskiego bezrobocia. Udało się podtrzymać zatrudnienie i wynagrodzenia, to firmy nie musiały ciąć cen w reakcji na niższy popyt.

Choć wiele wskazuje, że nadchodzący rok przyniesie lekkie obniżenie inflacji, to jej głęboki spadek, nawet poniżej zera jak niektórzy prognozowali na wiosnę, wydaje się w tym momencie mało prawdopodobny.

We wrześniu inflacja wyniosła w Polsce 3,2 proc. wobec 2,9 proc. w sierpniu. Polska jest tym samym jednym z niewielu krajów UE, gdzie ceny pod koniec lata przyspieszyły. Warto szczególną uwagę zwrócić na inflację bazową netto, która pokazuje zmiany cen bez żywności i energii, czyli towarów zależnych mocno od pogody i zmian na rynkach surowcowych. Ten wskaźnik lepiej niż główny pokazuje najważniejsze trendy inflacyjne w gospodarce. Ta inflacja bazowa we wrześniu wyniosła ok. 4,3 proc. (dokładne dane poznamy dopiero dziś), czyli osiągnęła tegoroczne maksimum i była najwyższa od grudnia 2001 roku. Tak, najwyższa od niemal 19 lat.

/ SpotData

Taki rozwój sytuacji jest zaskoczeniem m.in. dla analityków Narodowego Banku Polskiego, którzy jeszcze w lipcu prognozowali, że inflacja bazowa wyniesie latem ok. 3,3 proc. Ten rozjazd rzeczywistej ścieżki cen z prognozami widać na wykresie.

Co się stało? To łatwo zauważyć. NBP prognozował, że PKB spadnie w trzecim kwartale niemal o 8 proc. rok do roku, a stopa bezrobocia wzrośnie do ok. 6 proc. (ta stopa bezrobocia mierzona według metodologii europejskiej, a nie poprzez rejestracje w urzędach pracy). Tymczasem spadek PKB był prawdopodobnie dużo niższy i wyniósł pewnie nie więcej niż 4 proc., a stopa bezrobocia nie wzrosła w trzecim kwartale w ogóle. Gospodarka jest mocniejsza od oczekiwań, firmy to czują i nie są chętne do obniżania cen. Sprawa wyjaśniona, możemy się rozejść.

Ale jeszcze zostało pytanie o przyszłość. Czy inflacja zacznie wreszcie spadać mocniej?

Druga fala epidemii, połączona z zapewne mniejszym już wsparciem rządu dla firm, zapewne sprawi, że wiele cen w końcu zacznie hamować. Już widać pierwsze tego sygnały. Na przykład, na mocno dotkniętym kryzysem rynku HoReCa (hotele, restauracje, kawiarnie) dynamika cen zaczyna się obniżać. Nie jest to wciąż istotne hamowanie, ale odwrócenie kilkuletniego trendu wzrostowego na tym rynku jest wyraźne. I pewnie będzie to kontynuowane. Podobne efekty, wywołane wciąż niskim popytem, wystąpią zapewne na innych rynkach.

Ale jednocześnie w kierunku wyższej inflacji może oddziaływać osłabienie złotego. A jak popyt w gospodarce będzie spadał za mocno to rząd będzie go stymulował, co też będzie działało pozytywnie na ceny.

Podsumowując wszystkie czynniki, wydaje się, że inflacja w nadchodzących kwartałach może wynosić gdzieś między 2 a 3 proc. Będzie niższa niż obecnie, szczególnie w kategoriach bazowych, bo w końcu efekty niskiego popytu będą się powoli przekładać na ceny. Ale nie spadnie dużo bardziej. A patrząc na dłuższą perspektywę, podejrzewam, iż istnieje większe prawdopodobieństwo utrzymywania się inflacji powyżej 2,5 proc. niż poniżej. Bez inflacji bowiem będzie bardzo ciężko wyjść z długów wygenerowanych przez kryzys epidemiczny.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (18)

dodaj komentarz
piotr76
Raczej mocno spadnie wartość PLN.
demeryt_69
Japonia walczyła z deflacją masowym dodrukiem jena przez dwie dekady.
1as
Tarczowy helicopter money robi swoje.
Ale te pieniądze się kończą, nie będzie kolejnych, to było zagranie na czas.
Jak tylko minie wymagany rok utrzymania zatrudnienia, polecą głowy, skoczy bezrobocie, spadnie popyt, spadną ceny.
Zadziała po prostu naturalny mechanizm recesyjny, który obecnie jest przez rządy
Tarczowy helicopter money robi swoje.
Ale te pieniądze się kończą, nie będzie kolejnych, to było zagranie na czas.
Jak tylko minie wymagany rok utrzymania zatrudnienia, polecą głowy, skoczy bezrobocie, spadnie popyt, spadną ceny.
Zadziała po prostu naturalny mechanizm recesyjny, który obecnie jest przez rządy całej Europy i nie tylko, zaburzany.
piotr76
Przed epidemią w wielu branżach były ogromne braki kadrowe, więc spowolnienie gospodarcze wcale nie musi szybko przełożyć się na istotny wzrost bezrobocia.
samsza
"bardzo ciężko wyjść z długów wygenerowanych przez kryzys epidemiczny" - przecież na to się nie zanosi. Koalicja POPiS jawnie mówi o stałym podwyższaniu konstytucyjnego progu zadłużenia. Pewnie jest to odpowiedź na kryzys demograficzny i garb zadłużenia. Brakuje nam kasy na fanaberie, to dodrukujemy..!
jas2
Inflacja do MAKSYMALNIE 10% wpływa korzystnie na wzrost gospodarczy.
r4k
Zerowa inflacja mieści się w tej definicji. Czy o taką chodziło?
Inflacja -10% (czyli deflacja) też jest mniejsza niż 10%.

Precyzja to nie jest twój 'konik'?
jas2 odpowiada r4k
Myślę, że jesteś jedynym, który nie zrozumiał tego zdania. Jeśli chcesz - napiszę inne:
Inflacja około 5% jest najkorzystniejsza dla gospodarki.
r4k odpowiada jas2
Co za precyzja.
Jesteś pewny, ze to dokładnie 5%?
Jakieś badania to potwierdzają, czy to tylko dogmat?
luxferre
Mamy inflację w okolicy 10% (prawdziwą, nie GUSowską).
Gospodarka wcale się szybciej nie rozwija.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki