W nocy doszło do potężnego spadku notowań kontraktów terminowych na srebro. Zanim analitycy naprędce wymyślili jakąś „historyjkę”, kurs białego zdążyły odrobić połowę strat. Nadal jednak oznaczało to kilkuprocentowe spadki.


W środku nocy w Europie, podczas azjatyckiej fazy handlu, kurs srebra w ciągu niespełna godziny zaliczył spadek z ok. 87 USD do 73,38 USD/oz, co przekładało się na przecenę o przeszło 15%. Później sytuacja zaczęła się uspokajać i w czwartek o przed południem biały metal wyceniany był na 78,34 USD za uncję. Czyli wciąż o ponad 7% poniżej środowego kursu odniesienia.
Był to już drugi w ciągu tygodnia krach na rynku srebra. Poprzedni rozegrał się w piątek, 30 stycznia. Wtedy to notowania najaktywniejszej serii kontraktów terminowych na srebro zanurkowały o rekordowe 28%. Natomiast we wtorek byliśmy świadkami potężnego odbicia na rynkach metali szlachetnych i widzieliśmy srebro drożejące nawet o 15%. Jedno jest pewne: zmienność na rynku białego metalu jest wręcz legendarna.
ReklamaZobacz także
Tak silne turbulencje sprawiają, że rynkowi analitycy stają się bezradni i usiłują na bieżąco wymyślić jakieś powody stojące za tak gwałtownymi spadkami. W przypadku srebra mówiło się o roli chińskich spekulantów oraz o umocnieniu dolara. Ale te wszystkie tłumaczenia nie wydają się przesadnie przekonujące.
Faktem jest natomiast to, że pierwsze spadkowe ruchy na rynku srebra pojawiły się w momencie, gdy w zeszły czwartek prezydent USA Donald Trump poinformował, że zamierza nominować Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Warsh znany jest ze swojego sprzeciwu wobec rozdętego bilansu Fedu i widziałby znaczące „ilościowe zacieśnienie” polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. Zatem groźba redukcji dolarowej płynności mogła skłonić część inwestorów do zamknięcia długich pozycji także na rynku srebra (a w zasadzie kontraktów terminowych na srebro). To by chociaż po części wyjaśniało piątkowy krach.
Jednakże dziś w nocy trudno było dostrzec jakichś istotny katalizator dla tak nagłego spadku cen srebra. Eksperci z Goldman Sachs odnotowali jedynie, że jak dotąd największa zmienność na rynku srebra panowała podczas „europejskiej” i „amerykańskiej” części handlu. Tym razem spadki rozegrały się podczas „chińskiej” fazy rynku.
- Ruchy rynkowe zapewne pozostaną zmienne do czasu, aż uzyskamy większą pewność względem perspektyw polityki pieniężnej – napisali analitycy banku Standard Chartered. Ich zdaniem ta krótkoterminowa zmienność skutkuje tym, że część inwestorów wychodzi z pozycji otwartych poprzez ETF-y. Ale dodali też, że „strukturalne czynniki napędzające wzrosty metali szlachetnych pozostały niezmienione”.
- Sentyment stał się miękki w przypadku wielu klas aktywów. Straty przenoszą się z jednego rynku na drugi, kreując samonapędzające się sprzężenie zwrotne z powodu niskiej płynności na rynku – powiedział Christopher Wong, strateg z OCBC wypowiadający się dla agencji Reuters.
Warto przy tym odnotować, że mocne spadki odnotowano także w przypadku palladu (który w porywach zniżkował o 7,8%) oraz platyny (nawet -9%). Bardziej stabilne były notowania złota, które wprawdzie w najgorszym momencie zniżkowały o 3,7%, ale przed południem traciły już tylko 1% przy wycenie rzędu 4900 USD/oz.










































