Czy Polska zostanie Rumunią?

To, że NBP nie chce w tym roku podnosić stóp procentowych, rynek dostrzegł już w ostatnich miesiącach. To, że NBP nie będzie chciał podnosić stóp procentowych również w 2019 roku – roku wyborczym – sygnalizowało od jakiegoś czasu co najmniej kilku analityków na rynku. Ale zapowiedź, że koszt pieniądza nie wzrośnie również w 2020 roku, a może nawet będzie obniżony, jest novum dla rynku finansowego i wszystkich, których los finansowy w jakikolwiek sposób jest związany z poziomem stóp procentowych.

Dokładnie to zasugerował prezes NBP Adam Glapiński na konferencji w środę. Ważne pytanie brzmi: czy utrzymując stopy procentowe bez zmian, NBP działa roztropnie, czy też igra z ogniem? Ci, którzy twierdzą, że to działania roztropne, wskazują na stabilny poziom inflacji. Ci, którzy twierdzą, że to igranie z ogniem, otwarcie mówią o ryzyku przegrzania gospodarki.

Przegrzanie na wzór Rumunii

W Rumunii wzrost gospodarczy przekracza 5 proc., rząd dosypuje do pieca, obniżając podatki, a bank centralny prowadzi łagodną politykę pieniężną. Efektem jest rosnący deficyt fiskalny i rosnący deficyt na rachunku obrotów bieżących. Czy nam też to grozi? Czy za dwa lata będziemy Rumunią? Chyba aż takiego ryzyka jeszcze nie ma. Dziś mamy lepsze parametry stabilności makroekonomicznej niż Rumunia przed dwoma laty.

(SpotData)

Przede wszystkim, pomimo wzrostu konsumpcji w ostatnich latach, nasz boom konsumpcyjny jest niczym wobec rumuńskiego. U nas znacznie większą rolę w generowaniu wzrostu odgrywa tzw. eksport netto, dzięki czemu mamy mniejszy deficyt handlowy. Z punktu widzenia stóp procentowych większym ryzykiem niż silne przegrzanie gospodarki jest ewentualna konieczność szybkiego podnoszenia stóp procentowych w momencie, kiedy zacznie to robić Europejski Bank Centralny.

IM

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 pluto85md

Polska niestety przegrala. Niektorzy zauwaza to za kilka lat, niektorzy wogole. A przegralismy socjalem. 500plus tak sie u nas zakorzenilo, ze nawet uwazane za liberalne partie w Polsce zapowiadaja utrzymanie programu. A program ten kosztuje 23 mld zl rocznie, tyle co obnizenie VAT o 1 punkt procentowy i PIT z 18 do 10%- a wlasnie takie zmiany wprowadzila Rumunia w tym roku. W efekcie opodatkowanie pracu w Rumunii wynosi 27%, podczas gdy u nas 40%. Zniesienie limitu skladek od przyszlego roku podniesie realne opodatkowanie pracy powyzej progu do 50%. W Rumuni jest limit skladek i powyzej limitu realne opodatkowanie nawet spada do 24%. Zeby bylo jasne u nas prog podatkowy nie ruszany 10 lat i taki pozostanie jeszcze ladnych pare lat minimum.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 bamboocza2

Jak nie obniżą kosztów pracy to będzie źle wypłaty rosną ale koszty pracy też, przykręca to fundusze pracodawców które mogli by przeznaczyć na rozwój.

Zmienić trzeba także zasady urlopów macierzyńskich tak by pracodawca cieszył się że Pracownica zachodzi w Ciążę a nie jak do tej pory wiązało się to z dużymi problemami. Płacenie Zus-u w pierwszym miesiącu zwolnienia w roku kalendarzowym przez pracodawce przysługujący płatny urlop za okres ciąży, obowiązek trzymania stanowiska, przymus znalezienia pracownika na czas nieobecności poprzedniego a później zwolnienie go? Rząd powinien wspomagać pracodawców ulgami. Zniesieniem płacenia ZUSu przez pierwszy miesiąc. Itp

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 25 karbinadel

Rumunia nie jest taką złą opcją. Większe prawdopodobieństwo jest to, że Polska zostanie Białorusią

! Odpowiedz
10 22 rekin1986

Nie jest sztuką podnieść stopy procentowe czy obniżyć ale przewidzieć ich skutki
Nikt przy zdrowych zmysłach nie ruszałby stóp procentowych gdy naprawdę nie trzeba

Ktoś zawsze oberwie zmianą stóp procentowych nie ma bata
Obniżając stopy na totalny minus wywinduje się ceny nieruchomości na poziom japoński czyli przeciętna wypłata x 300 spowoduje to , że nikogo nie będzie stać nawet na kawalerki a najbardziej oberwią ludzie posiadający oszczędności które zje inflacja
Podnosząc stopy dostaną po głowie wszyscy kredytobiorcy bez wyjątku i zacznie się przecena nieruchomości oraz spadnie dynamika inwestycji długoterminowych zwłaszcza w budowlance zarówno prywatnej jak i publicznej nie wspominając o motoryzacji

Dochodzimy dzisiaj do prawdziwej ściany płaczu gdzie trzeba się zdecydować w którą stronę należy pójść czy kosztem kredytobiorców czy oszczędzających

Jeżeli przyjdzie globalna recesja to można nawet zjechać ze stopami procentowymi nawet na poziom ujemny jednak to się wszystkim bardzo mocno odbije na kieszeniach

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 8 silvio_gesell

„Obniżając stopy na totalny minus wywinduje się ceny nieruchomości na poziom japoński”

Można obniżyć stopy na maksa, aby zwiększyć prędkość pieniądza, ale trzeba opodatkować wartość ziemi, aby utrzymać stałą cenę nieruchomości i zlikwidować opodatkowanie pracy, aby zlikwidować klin podatkowy, który generuje zbędną stratę społeczną.

„najbardziej oberwią ludzie posiadający oszczędności które zje inflacja”

Nie, ujemne stopy nie odbijają się realnie na kieszeniach oszczędzających, bo jeśli każdy straci nominalnie 10% to realnie nic się nie zmienia, gdyż jest w obrocie 10% mniej pieniądza. Jest mniej pieniądza mniej ale szybciej krąży. Inflacją nie ma się co przejmować w warunkach depopulacji, gdyż spada prędkość pieniądza.

Demografia zmienia wszystko.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
22 62 trooper

Za 2-3 lata przyjdzie kolejna globalna recesja i nie będzie dla nas ratunku. Co mądrzejsze kraje, które teraz systematycznie podnoszą już stopy, będą miały z czego obniżać. W Polsce nie będzie z czego obniżać, chyba że wejdziemy w stopy totalnie ujemne, ale to by oznaczało odpływ kapitału z kraju i długi na długie lata.

! Odpowiedz