Koszty życia u naszych południowych sąsiadów rosną coraz szybciej. W lipcu wskaźnik CPI był o 2,5% wyższy niż przed rokiem. W ten sposób czeska inflacja CPI prawie wyrównała 5-letnie maksimum i okazała się wyższa od szacunków ekonomistów.


Indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) był w lipcu o 2,5% wyższy niż przed rokiem oraz o 0,5% wyższy niż w czerwcu – poinformował czeski urząd statystyczny. To wyraźnie więcej niż 0,3% mdm i 2,3% rdr oczekiwane przez ekonomistów i zarazem drugi najwyższy wynik w tym roku. W marcu na skutek niskiej bazy cen paliw inflacja CPI w Republice Czeskiej sięgnęła 2,6%, wyznaczając najwyższy poziom od listopada 2012 roku.
Najszybciej drożejącą kategorią w czeskim koszyku inflacyjnym była żywność i napoje bezalkoholowe, gdzie średni wzrost cen wyniósł 5,8% rdr. Jak podają czescy statystycy, jajka podrożały o 27,7% rdr, mleko o 14,3%, a masło aż o 44,8% rdr.
Ale presja cenowa u naszych południowych sąsiadów dotyczy nie tylko żywności. Koszty wynajmu mieszkania oraz opłat za media (prąd, woda, gaz) rosły w tempie 2% rocznie. W tym o 2,9% zwiększyły się koszty wynajmu.
W przeciwieństwie do wielu swych odpowiedników Narodowy Bank Czech nie zlekceważył wzrostu inflacji CPI i w sierpniu po raz pierwszy od 2008 roku zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych. Cel inflacyjny czeskiego banku centralnego wynosi 2% i jest o pół punktu procentowego niższy niż w Narodowym Banku Polskim. Dla porównania, według wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w lipcu inflacja CPI w Polsce wyniosła 1,7% rdr.
Krzysztof Kolany

























































