Czego boją się banki?

redaktor Bankier.pl

Utrata reputacji, brak rąk do pracy i kradzież danych klientów – to spędza prezesom największych banków w Polsce sen z powiek. Nie straszny im natomiast „fintechowy zaśpiew”, choć nakłady na innowacje technologiczne powinny być większe.

22 listopada 2017 roku podczas pierwszego dnia X edycji Kongresu Bankowości Detalicznej w Warszawie prezesi mBanku, ING Banku Śląskiego, Banku Zachodniego WBK i Banku Millennium rozmawiali o nadchodzących wyzwaniach dla sektora. Najczęściej wymieniana kwestią było zaufanie klientów, które niedługo może zostać ponownie nadszarpnięte.

(fot. Zeferli / YAY Foto)

Niełatwo ufać bankowi?

Do dziś jeszcze ciągnie się sprawa kredytów frankowych i tego, jaki kryzys reputacyjny sektora bankowego wywołały. Bankowcy przewidują jednak, że spodziewana podwyżka stóp NBP skończy się podobnie. – Klienci, którzy dziś są zadowoleni, przyjdą (po podwyżkach stóp procentowych – przyp. red.) do nas z pytaniem „dlaczego nas nie ostrzegaliście?" – mówił podczas debaty „Polscy giganci bankowości detalicznej – wyzwania przyszłości” Michał Gajewski, prezes Banku Zachodniego WBK. Jak uważa, klienci banków w Polsce wciąż są zbyt wrażliwi na cenę i nie chcą płacić więcej, a świadomość działania mechanizmu stóp procentowych jest zbyt niska.

Z jednej strony w zaufanie może ugodzić sytuacja gospodarcza, z drugiej cyberprzestępcy. Prezesi zgodnie przyznali, że zmasowane ataki, które miały miejsce m.in. w wakacje i doprowadziły do wstrzymania działalności nawet największe firmy produkcyjne, mogą zagrozić i im w przyszłości.

Bezpieczeństwo kluczowe, żeby bank przeżył

- Kwestia bezpieczeństwa jest kluczowa dla przeżycia banku. Sami nie damy rady, dlatego już współpracujemy z Narodowym Centrum Cyberbezpieczeństwa – mówił Gajewski. – Taka sieć współpracy musi powstać, bo nie ma żadnej instytucji w Polsce, która jest w pełni zabezpieczona – wtórował Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego.

Cezary Stypułkowski, prezes mBanku stwierdził natomiast, że to przesadne straszenie się. Takie zagrożenia są i będą, ale postępujący rozwój technologiczny będzie ograniczał ich skutki i efektywność. Wraz z tym postępem spadnie ich ranga. – Czy to będzie atak na pieniądze klienta? Nie sądzę. – podsumował.

Zagrożeniem dla banków nie jest jednak tyle kradzież pieniędzy, którą są w stanie zrekompensować, co kradzież danych ich klientów. Według Gajewskiego cyberprzestępcy wcale nie muszą kraść pieniędzy czy wyłączać systemy bankowe – kryzysem będzie kradzież danych klientów. – Nie te banki z najlepszym front-endem, ale te z najlepiej zabezpieczone przez zagrożeniami z sieci przetrwają.

Coraz trudniej o doradcę?

Z samą obsługą klienta też może być problem, bo jak wskazywał Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium, o parę rak do pracy jest coraz trudniej. Analizując nowe inwestycje w sieć placówek, trzeba już nie tylko patrzeć na potencjał sprzedażowy lokalizacji, ale też to, czy na miejscu znajdzie się odpowiednia baza kandydatów do pracy w niej.

- To jest fakt. Jeden z naszych klientów firmowych otworzył sklep w Warszawie, Berlinie i Londynie. W Berlinie dostał 150 CV na biurko do pracy w sklepie, w Londynie 200, a Warszawie zaledwie 30 – dodał Gajewski. – Mamy potężny problem niestabilności wzrostu gospodarczego. Jest zbyt duże opóźnienie wzrostu sektora prywatnego względem sektora publicznego – stwierdził Bartkiewicz.

Za duzi, żeby konkurować

Poza czynnikami egzogenicznymi wskazywano wyzwania pochodzące z samego sektora. Głównym jest w opinii panelistów postępująca koncentracja banków – najwięksi wciąż rosną, a pozostali coraz więcej tracą. Jeśli zrobi się w Polsce bankowy oligopol jak w Czechach, stracą na tym klienci – na kilku poziomach. Po pierwsze cenowym – mała konkurencja zniechęci banki do walki ceną produktów finansowych, a same koszty innowacji będą zbyt duże, żeby tylko kilku graczy je uciągnęło.

Ograniczenie konkurencji ma również drugą stronę – większe pokusa do nadużyć. – Duża konkurencja bardzo utrudnia „moral hazard” w sektorze – stwierdził Stypułkowski. W przypadku kilku dużych podmiotów, słabsi gracze mogą „pękać” i sięgać po niekorzystne dla klientów zagrywki.

My się fintechów nie boimy

Osłabienie konkurencji może także negatywnie wpłynąć na innowacyjność sektora. Według uczestników debaty dwa czy trzy wielkie banki nie uciągną nakładów na rozwój technologii. Gajewski uważa, że te nakłady są wciąż zbyt niskie i nadal czeka nas kolejny skok w sektorze. Póki co jednak, polskie banki fintechów się nie boją, bo konkurencja, jaki i poziom innowacyjności jest wysoki.

To, co się może zmienić po wejściu w życie PSD2, to model biznesowy banków, które staną się workami z pieniędzmi, a kontakt z klientem przejmą podmioty z zewnątrz. – Jak mówił Bill Gates, bankowość jest niezbędna, ale banki niekoniecznie – komentował Stypułkowski. Jedyne, co może przeważyć według Bartkiewicza, to przespanie okazji.

Zaufanie będzie kluczowe

Wspólnym wnioskiem było to, że konkurencyjność i bezpieczeństwo zapewnią bankom przetrwanie w zmieniającej się sytuacji gospodarczej, a nie najtańsze produkty. Banki pewnie chciałyby wierzyć, że i klienci będą tak do tego podchodzić. Należy jednak pamiętać, że (jak same widzą banki) czynnik cenowy jest dla polskiego konsumenta bardzo wysoki i nieodpowiednia polityka mająca odzwierciedlenie w oprocentowaniu i tabelach opłat też może uszczknąć z reputacji.

Mateusz Gawin

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 obywateltbg

Nie ma fachowców do pracy?, ale jak to? Pracowałem w różnych bankach od 1995 r. i widziałem przez lata jak zmienia się podejście do Klienta i jak banki pozbywały się wykształconej kadry finansistów, a zatrudniały najzwyklejszych sprzedawców dla których liczyły się tylko słupki sprzedaży, a nie dobro Klienta i fachowe doradzenie Klientowi w wyborze produktu wraz z przedstawieniem związanych z nimi ryzyk. Tak jak latami banki, na własne życzenie popsuły "jakość" swoich pracowników, tak teraz latami będą musiały ją odbudowywać. Obecnie jak idę do oddziału banku w którym pracowałem i widzę jak nowy narybek "wije się" chcąc naciągnąć mnie na jakiś produkt, ale nie potrafi mi wyjaśnić od podstaw jak on działa np.: jak są liczone odsetki annuitetowe przy równych ratach albo jak działa jakaś lokata strukturyzowana, jakie ryzyka się z nią wiążą itp., to zastanawiam się kto takich "specjalistów" dopuszcza do kontaktu z Klientem.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 11 silvio_gesell

Banki żyją ze spreadu pomiędzy oprocentowaniem depozytów i kredytów, więc boją się spadku populacji i związanych z nim niskich stóp procentowych. Dlaczego? Gdyż z jednej strony nie mogą uwzględnić całego spreadu w depozytach bo staną się ujemnie oprocentowane i ludzie wycofają gotówkę, a z drugiej nie mogą przenieść całego spreadu w kredyty bo przy malejącej populacji jest coraz mniejszy popyt na kredyt gdyż dostaje się coraz więcej w spadku.

Spadek populacji jest śmiertelnym zagrożeniem dla banków, czego przykładem są bankructwa banków w depopulującej się Grecji, gdzie ludzie wycofali gtówkę i na Ukrainie, gdzie ludzie nie brali kredytów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 14 bogdant

Obrazek to bardziej by pasował do artykułu o gwałtach...
a moze faktycznie boją się niedlugo nie będzie kogo wykorzystać..

! Odpowiedz
2 23 artur17

Zero zaufania do banków w Polsce. Opcje, CIRS-y, trefne fundusze (ciekawe czy Aior odda kilkaset mln klientom nabitym wczoraj upadłą gwiazdę). W Millenium widziałem jak wciskają babci tak z 85 lat fundusze agresywne...

! Odpowiedz
13 10 john-eire

Czego boję się banki? Kaczyński.

! Odpowiedz
0 10 lelo1949

Puknij się w banka

! Odpowiedz
1 45 rekin1986

Najpierw narobić kaszany i ponabijać klientów w butelkę

Gdy klienci się ocknęli , że zostali zrobieni w wała zaczęły się piski i zgrzyty

Najlepiej zrezygnować z pracy i się przenieść do innego sektora

O nowych coraz trudniej by sprzątali Meksyk po poprzednikach

By dzisiaj wyjść z twarzą należało by zrobić przegląd wszystkich zapisków umów oraz warunków jakie dostali klienci oraz ile z nich powinno trafić do kosza oraz jak powinna być kwota rekompensat na które kasy nie ma bo się rozeszła

Tak się kończy każde zarządzanie nie swoimi pieniędzmi tylko klientów gdzie liczy się zysk bieżący za wszelką cenę o dalszym horyzoncie nikt nawet nie pomyśli bo po co

Kiedyś usługi bankowe przywilej sektora publicznego i przedsiębiorstw państwowych wyznacznik klasy średniej zarówno pracowników jak i petentów dzisiaj niczym sklep spożywczy i wszyscy zaskoczeni , że nie ma ludzi do pracy

Nie będzie ludzi do pracy gdzie praca polega na robieniu ludzi w konia im większy wałek tym większa wypłata a jak bank padnie to niech ludzie o kasę się martwią sam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,5% XI 2017
PKB rdr 4,9% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 12,3% X 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl