O założeniu winiarni myśleliśmy od czasu powstania naszej hurtowni z winami – opowiada pani Beata Arabadżdzic. Małe rodzinne firmy, takie jak Guccio Domagoj Wina Chorwackie nie mają bowiem łatwo na polskim rynku działając w cieniu wielkich hurtowni i importerów dysponujących dużym kapitałem. Dlatego zawsze chcieli, by sprzedaży win chorwackich towarzyszyła dobra kuchnia związana z regionem z którego firma sprowadza wina.
Wreszcie ich marzenia się spełniły. Odkryli opuszczone kino na Żoliborzu i w jego części zaadaptowali pomieszczenia na winiarnię. Ma ona trzy poziomy. W piwnicy przechowuje się wino, w sali na parterze siedzą przy stolikach goście i do nich też należy antresola. Wiosną, przy ładnej pogodzie można też będzie posiedzieć na tarasie przed winiarnią. Pomieszczenia są przytulne, a o dobry nastrój dbają zawsze tu obecni właściciele winiarni. Bezpretensjonalny wystrój, proste meble, miła obsługa, świetna kuchnia i interesujące wina sprowadzane z Chorwacji to podstawowe zalety tego nowego miejsca na winiarskiej mapie Warszawy.
Pani Beata twierdzi, ze sercem ich lokalu są wina i jedzenie. Początkowo serwowali jedynie przekąski charakterystyczne dla kuchni chorwackiej dobrze im przecież znane, bo właściciele to przecież małżeństwo polsko-chorwackie. Jednak już po tygodniu na wyraźne życzenie gości musieli wprowadzić pełne dania, a to wymagało znalezienie odpowiedniego kucharza. I to się udało, co każdy może przetestować siadając przy stole i zamawiając któreś z proponowanych potraw. Są zupy, sałaty, główne dania, makarony, ryby, a dla łasuchów desery. Z sałat polecałbym sałatę z ośmiornicą, albo Jadranską – czyli z krewetkami, z dodatkiem sosu z anchois, podawaną z grzankami i tartym parmezanem. Dobrym towarzyszem może być, gdy już zamówimy wino, Hrvatska plata czyli talerz chorwacki, a na nim szynka długo dojrzewająca, słony ser oraz twardy ser, w towarzystwie oliwek i pomidorków cherry. I tak przy tych serach, szynce i oliwkach możemy dłużej tu pomedytować smakując wina podawane przez znającego się na rzeczy sommeliera.

Na głodnych czekają jeszcze dania główne, do których składniki kupowane są codziennie rano na pobliskich bazarach. Ja jadłem Mornarski odrezak, czyli stek z tuńczyka podany na musie kaparowym. Wspaniały! Winiarnia serwuje także Kozice u umaku – czyli krewetki w maśle czosnkowym, z oliwkami i nutą białego wina, a także Ražnjići od kozica – szaszłyk z krewetek i oliwek podany z roszponką i dressingiem czosnkowym. Rybom towarzyszą dania mięsne, np. z polędwicy, a także szaszłyki w stylu chorwackim. O wszystkim – zapewnia pani Beata – decydują ostatecznie przyprawy, ręka kucharza i chorwacki styl potraw.
Osobnym tematem są tu wina – osobisty wybór gospodarzy winiarni. Grasevina, chardonnay z winnicy Slavonski Brod, Krstac 2008 z Czarnogóry – to świetne białe wina dobrze komponujące się z rybnymi daniami. Cuvee CMS 2008 z nutami śliwek i wiśni, plavac i vranac – to sztandarowe i charakterystyczne czerwone wina z Chorwacji które tutaj musiały się znaleźć.
Zajęte stoliki w winiarni położonej w pobliżu Placu Wilsona świadczą dobrze o pomyśle gospodarzy. Chorwackie klimaty w tym miejscu to dobra kuchnia, południowe wina i życzliwi gospodarze.
Zbigniew Pakuła
Klub Winiarnia, ul. Suzina 8, 01-585 Warszawa www.winachorwackie.pl

























































