Ostatnie dni to triumfalny powrót bitcoina. Za zwyżką ceny wirtualnej waluty stoi coś więcej niż okładka w najnowszym „The Economist”.


Prestiżowy brytyjski tygodnik na najnowszej okładce promuje artykuł przypominający, że mimo złej prasy w światowych mediach, bitcoin – ze względu za stojącą za nim technologię - wciąż ma olbrzymi potencjał i to nie tylko na polu walutowym. Szczególną uwagę zwrócono na blockchain (ang. łańcuch bloków) czyli dostępny publicznie wykaz transakcji, na którym oparta jest cała sieć Bitcoin.
- Łańcuch bloków pozwala ludziom, którzy nie ufają sobie w jakiś szczególny sposób współpracować bez pośrednictwa centralnej instytucji. Inaczej mówiąc, jest to maszynka do kreowania zaufania – pisze „The Economist” podsuwając szereg pomysłów zastosowania tej technologii: zdecentralizowany system aktów notarialnych, rejestr transakcji finansowych czy giełdowych czy rejestr posiadaczy dzieł sztuki.
O bitcoinie głośno jest ostatnio nie tylko ze względu na artykuł w „The Economist”. Cena wirtualnej waluty raptownie podskoczyła po tym, jak niemal przez cały rok kształtowała się w okolicach 250 dolarów. Obecnie za jednego bitcoina należy zapłacić 432 USD, co oznacza wzrost względem początku listopada (!) o 35%.Po raz ostatni bitcoin był tak drogi we wrześniu ubiegłego roku.
Podobnie jak przy poprzednich zwyżkach, wytłumaczeń takiej sytuacji może być wiele. Jednym z najpopularniejszych w zachodnich mediach wyjaśnień jest wzmożone zainteresowanie bitcoinem ze strony Chińczyków, którzy (według jednej wersji) za pośrednictwem wirtualnej waluty starają się ominąć obowiązujące w kraju restrykcje dotyczące transferu kapitału lub (według drugiej wersji) po prostu przekonują się do tego sposobu dokonywania płatności. Coś na rzeczy musi jednak być, ponieważ w październiku obroty na największej chińskiej giełdzie BTC China potroiły się.
Inne wytłumaczenie zakłada, że obecne zwyżki mają czysto psychologiczny charakter i jak każda tego typu bańka prędzej czy później pękną. „Bitcoin zdrożał, ale nikt nie wie dlaczego” – pisze dziś CNBC. „Bitcoin najdroższy w 2015 r. na fali plotek o drugiej bańce” – dodaje International Business Times.
W kontekście ostatniej zwyżki cen warto też przypomnieć ostatnie orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, według którego wymiana walut tradycyjnych na jednostki wirtualnej waluty zwane bitcoinami jest zwolniona z podatku VAT.
Niezależnie od powodów obecnych zwyżek, cena bitcoina wciąż daleka jest od historycznych maksimów. Dwa lata temu za jednego bitcoina trzeba było zapłacić ok. 1200 USD, a przez moment jednostka wirtualnej waluty była nawet droższa od uncji złota.

























































