Sytuacja na rynkach finansowych oderwała się od tzw. fundamentów. Ster giełdowych indeksów przejęci bankierzy centralni, których jedna wypowiedź może wstrząsnąć rynkiem. Trudno o lepszy przykład tej sytuacji niż wtorkowa sesja.


Był to wielki festiwal wzrostów. W Europie kontynentalnej giełdowe indeksy podskoczyły po przeszło 2%. Sesja w Nowym Jorku zakończyła się nieco skromniejszymi zwyżkami. Nasdaq, który po otwarciu rósł nawet o 2%, finalnie odnotował wzrost o 1,39% i pozostał poniżej 8 000 punktów. S&P500 podniósł się o 0,97% i zabrakło mu nieco ponad 1% do ustanowienia nowego rekordu wszech czasów.
Co tak pobudziło giełdowych inwestorów i odsunęło w dal obawy przed recesją i wojną handlową? Reakcja rynku dowodzi, że były to słowa Mario Draghiego, który niemal wprost zapowiedział zwiększenie dawki monetarnych stymulantów, jeśli inflacja cenowa nie znajdzie się powyżej celu EBC.
Przeczytaj także
Ponadto od kilku tygodni inwestorzy kupują akcje licząc na wsparcie Rezerwy Federalnej. Rynek jest przekonany, że Fed zetnie stopy procentowe już w lipcu, a do końca grudnia dokona w sumie dwóch lub trzech obniżek po 25 pb. każda. W środę o 20:00 opublikowany zostanie komunikat z trwającego właśnie posiedzenia FOMC, po którym analitycy oczekują sugestii co do możliwego cięcia stopy funduszy federalnych.
ReklamaZobacz także
Dodatkowym wsparciem dla giełdowych byków była deklaracja Donalda Trumpa, który zapowiedział, że podczas nadchodzącego szczytu G20 w japońskiej Osace spotka się z prezydentem ChRL Xi Jinpingiem. Dla inwestorów to sygnał, że rozmowy handlowe między Waszyngtonem a Pekinem jednak nie idą tak źle, jak się ostatnio wydawało i że jakieś porozumienie jest możliwe.
Mamy więc rynek akcji, który niemal w 100% jest sterowany przez politykę. Zarówno tą monetarną w wykonaniu banksterów centralnych jak i tą tradycyjną, gdzie emocji dostarczają prezydenci i premierzy. W kompletną odstawkę poszły za to dane makroekonomiczne, wyceny akcji czy przyszłe zyski spółek. Przynajmniej do czasu. Bo prędzej czy później rynek musi się spotkać ze swoimi fundamentami.
Krzysztof Kolany


























































