Szefowie Citibanku, już kilka godzin po zablokowaniu podróbki własnej strony, zgłosili sprawę do prokuratury. Nie chcą jednak ujawniać informacji, jakie na temat fałszerzy udało im się zgromadzić. Nieoficjalnie wiadomo, że udało się ustalić numery sieciowe podejrzanych komputerów.
Informacji na temat fałszerstwa i postępów w znalezieniu jego sprawców nie chce również ujawniać Inteligo. O sprawie powiadomiona policję, ale informatycy banku sami próbują odnaleźć sprawców. Zdaniem informatyków, znalezienie sprawców fałszerstw nie jest wykluczone, jako że w internecie bardzo trudno jest zatrzeć za sobą wszystkie ślady.
W przeciwieństwie do pozostałych dwóch banków, mBank ogłosił już pełny sukces w poszukiwaniach fałszerzy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że stronę spreparował informatyk specjalizujący się m.in. w systemach zabezpieczeń. Uniknie on jednak prawdopodobnie odpowiedzialności. Przysłał bowiem do banku oświadczenie, że strona nie została wykorzystana do żadnych czynności niezgodnych z prawem. Sprawca chciał jedynie przetestować mechanizm pozwalający na maskowanie przez przeglądarkę Internet Explorer prawdziwego adresu, na który jest kierowany internauta.

































































