Marcowy raport z amerykańskiego rynku pracy okazał się zgodny z oczekiwaniami ekonomistów. Tym razem analitycy trafili niemal w punkt zarówno jeśli chodzi o wzrost zatrudnienia jak i dynamikę płac.


Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) w marcu była o 236 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). To rezultat niemal dokładnie zbieżny z rynkowym konsensusem na poziomie 240 tysięcy.
Przez poprzednie dwa miesiące „payrollsy” dość mocni zaskakiwały ekspertów. Dane za luty pozytywnie zaskoczyły ekonomistów, wskazując na powstanie 311 tys. (326 tys. po rewizji) nowych etatów zamiast oczekiwanych 205 tysięcy. Jeszcze większą niespodzianką były statystyki za styczeń, które pokazały aż 517 tys. (472 tys. po rewizji) nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Wynik za grudzień to przyrost 223 tys. etatów, a za listopad – 290 tys. Natomiast średnia za ostatnie 12 miesięcy wyniosła 333 tys.
Od maja 2020 roku liczba zatrudnionych zwiększyła się o 24,87 mln po tym, jak w lutym i marcu 2020 r. na skutek ogólnokrajowego lockdownu pracę straciło 22,16 mln Amerykanów. W 2022 roku przeciętny miesięczny wzrost zatrudnienia w sektorach pozarolniczych wyniósł 363 tys.
Stopa bezrobocia obniżyła się z 3,6% 3,5% po tym, jak w poprzednim miesiącu nieoczekiwanie podniosła się z 3,4% do 3,6%. Ekonomiści spodziewali się utrzymania stopy bezrobocia bez zmian. Nadal są to jedne z najniższych poziomów bezrobocia w USA w ciągu ostatniego półwiecza.
Przeciętna stawka godzinowa w marcu wyniosła 33,18 USD i była o 0,27 proc. wyższa niż w lutym. Ekonomiści spodziewali się jej wzrostu o 0,3% mdm. Średnia płaca godzinowa w Ameryce była też o 4,3% wyższa niż przed rokiem. Oznacza to utrzymanie realnego spadku wynagrodzeń w USA (przy oficjalnej inflacji CPI wynoszącej ok. 6 proc. w skali roku). Odnotowano także skrócenie się średniego czasu pracy: z 34,5 do 34,4 godzin tygodniowo.
Dość solidne (aczkolwiek wyraźnie słabsze niż w poprzednich miesiącach) dane z amerykańskiego rynku pracy są dla rynku trudne do interpretacji. Z jednej strony mogą skłaniać decydentów z Rezerwy Federalnej do utrzymania restrykcyjnego kursu w polityce monetarnej i przesądzić o kolejnej, 25-puntkowej podwyżce stóp procentowych na majowym posiedzeniu FOMC. Przed publikacją „payrollsów” rynek pół na pół wyceniał szanse podwyżki bądź jej braku.
Z drugiej strony w statystykach BLS widać jednak malejącą presję płacową i zwalniający wzrost zatrudnienia przy wciąż niemal rekordowo niskim bezrobociu. Dane pokazały też spadki zatrudnienia w kilku wrażliwych na koniunkturę sektorach gospodarki: w budownictwie (-9 tys. etatów), w przemyśle przetwórczym (-1 tys.) oraz w handlu detalicznym (-14,6 tys.) i wśród pracowników tymczasowych (-10,7 tys.) Wciąż zatrudniał za to sektor medyczny (+50,8 tys.) oraz branża rozrywkowa i hotelarska (+71 tys.).
Bardzo pozytywnie zaprezentowało się badanie aktywności zawodowej, przy pomocy której BLS szacuje stopę bezrobocia. W tym ujęciu liczba pracujących zwiększyła się aż o 577 tys., czemu towarzyszył spadek liczby bezrobotnych (o 97 tys.) oraz silny spadek osób biernych zawodowo (o 320 tys.). Dzięki temu podniósł się nie tylko wskaźnik zatrudnienia (z 60,2% do 60,4%), ale też aktywności zawodowej (z 62,5% do 62,6%).























































