REKLAMA

A co, jeśli Wibor wzrośnie do 15%?

Krzysztof Kolany2016-01-25 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2016-01-25 06:00

Od kilku lat żyjemy w świecie ultra niskich stóp procentowych. Wielu się do nich przyzwyczaiło lub wręcz od nich uzależniło. Niewielu liczy się z możliwością, że cena kredytu istotnie wzrośnie w perspektywie następnych lat.

A co, jeśli Wibor wzrośnie do 15%?
A co, jeśli Wibor wzrośnie do 15%?
/ YAY Foto

Jeśli większość ludzi uważa, że coś na rynkach finansowych jest oczywiste, to najprawdopodobniej nie mają racji. Tak w tym momencie jest ze stopami procentowymi. Poza Stanami Zjednoczonymi (i Islandią) ekonomiści zastanawiają się, czy i o ile spadną jeszcze stopy procentowe gospodarkach rozwiniętych. Mało kto patrzy w dłuższym horyzoncie czasowym i pewnie dlatego prawie nikt nie mówi o nieuchronnym wzroście kosztów kredytu w perspektywie 10-15 lat.

W takich krajach jak USA, Wielka Brytania czy Francja dysponujemy dość dobrą statystyką stóp procentowych za ostatnie 200 lat - przy czym należy rozróżnić krótkoterminowe stopy procentowe (np. Libor 3M czy Wibor) od długoterminowych. Te pierwsze są od ponad stu lat ustalane przez urzędników kierujących bankami centralnymi. To tzw. polityka monetarna. Natomiast oprocentowanie długoterminowych obligacji (najczęściej za punkt odniesienia przyjmuje się rentowność 10-letnich papierów skarbowych) jest ustalane przez rynek i polityka monetarna ma na nie bardzo ograniczony wpływ – zwłaszcza w takich krajach jak Polska.

Zerowe stopy to historyczna anomalia

Obecnie (stan na styczeń 2016 r.) w największych gospodarkach rozwiniętych główna stopa procentowa nie przekracza 1% (tylko w Korei Płd. sięga 1,5%). Na historycznie niskich poziomach są też rentowności obligacji 10-letnich, które wahają się od -0,2% (!) w Szwajcarii przez niespełna 0,5% w Niemczech, 0,8% we Francji, 1,6% w Wlk. Brytanii i we Włoszech po ok. 2% w USA i 2,7-2,8% w Australii i Chinach. W Europie nominalne rynkowe stopy procentowe pozostają blisko 200-letnich minimów.

To nie jest sytuacja normalna. W mojej ocenie to jeden z objawów kryzysu finansowego, trapiącego świat od połowy 2007 roku. Do tej pory kryzys skutkował spadkiem stóp procentowych, ponieważ uczestnicy rynku (jeszcze?) wierzą w nadludzkie moce banków centralnych. Gdy wiara pryśnie, czeka nas ruch stóp w górę, odzwierciedlający wysokie ryzyko kredytowe w przekredytowanym świecie.

Powrót do wyższych stóp procentowych byłby zgodny z tendencjami obserwowanymi przez poprzednie dwa stulecia. Ich cykl dobrze zilustrowała Louise Yamada na przykładzie Stanów Zjednoczonych. Od początku XIX wieku widać przemienne okresy malejących i rosnących stóp procentowych, trwające po dwie, trzy dekady.

Ostatni cykl spadku kosztów kredytu w USA rozpoczął się w roku 1981 i według mojej oceny zakończył się w roku 2013. Choć w Europie za sprawą działań EBC rok 2014 przyniósł dalszy (i to dość głęboki) spadek stóp procentowych, traktowałbym to tylko jako opóźnienie w zmianie trendu widoczne już zresztą w roku 2015.

Zgodnie z „zasadą przemienności cykli rynkowych” poprzedni trend malejących stóp należał do dłuższych i trwał 32 lata. W związku z tym teraz należałoby się spodziewać przynajmniej dwóch dekad wzrostu rynkowych stóp procentowych w USA i w ślad za nimi w reszcie świata. Także w Polsce.

Polska bonanza kredytowa

Po hiperinflacji z przełomu lat 80’ i 90’ XX wieku przyzwyczailiśmy się, że kredyt systematycznie staje się coraz tańszy i coraz bardziej dostępny. Po roku 2004 kredyty i bankowe pożyczki stały się wręcz powszechnie dostępne, co skutkowało skokowym wzrostem zadłużenia polskich gospodarstw domowych – głównie z tytułu kredytów mieszkaniowych (nie mylić z hipotecznymi).

Proces „ukredytowienia” Polaków w znacznej mierze napędzały malejące stopy procentowe, spadające w ślad za inflacją CPI oraz globalnymi tendencjami. Kto pamięta, że jeszcze w roku 2002 trzymiesięczny Wibor przekraczał 10%? Po 2004 nastała w Polsce era niskich stóp procentowych (tj. poniżej 6%), z krótką przerwą na perturbacje rynkowe po upadku banku Lehman Brothers jesienią 2008 r.

W marcu 2015 roku Rada Polityki Pieniężnej zafundowała nam wątpliwie uzasadnioną obniżkę stóp procentowych, sprowadzając stawkę referencyjną NBP do historycznie niskiego poziomu 1,50%. Możliwe, że ta decyzja wyznaczyła pokoleniowy dołek na rynku stopy procentowej w Polsce, co zbiegło się w czasie ze szczytem hossy (bańki?) na rynku europejskich obligacji skarbowych, która sprowadziła rentowność polskich 10-latek chwilowo nawet poniżej 2%.

Czekają nas dekady wyższych stóp

Nie podejmę zakładu, czy rok 2015 przyniósł historyczne minimum kosztów kredytu i czy za jakiś czas nie spadną one jeszcze bardziej. Z tym może być różnie. Jestem jednak przekonany, że następne lata i dekady przyniosą systematyczny wzrost rynkowych stóp procentowych w Polsce.

Oznaczałoby to wyższe koszty obsługi obecnego zadłużenia jak i wzrost oprocentowania nowych zobowiązań, co zresztą już widać w przypadku kredytów mieszkaniowych, gdzie marże wzrosły za sprawą podatku bankowego (właściwie podatku od kredytów i ubezpieczeń). Wyższe stopy procentowe oznaczałyby wzrost kosztów obsługi niemal bilionowego długu publicznego, liczonych w miliardach złotych. Droższe kredyty zniechęcą do ich zaciągania, co obniży popyt na mieszkania, samochody, elektronikę i inne dobra często kupowane za cudze pieniądze.

Jak silny jest wpływ stóp procentowych na opłacalność zadłużania się, ilustruje poniższa tabela. To symulacja dla kredytu mieszkaniowego na kwotę 200.000 zł zaciąganego na 25 lat przy stałej marży 2% i spłacanego w tzw. ratach równych. Nie chodzi nawet o sam wzrost miesięcznej raty względem obecnego ultraniskiego poziomu. Rzecz w tym, jak zniechęcająco do takiego przedsięwzięcia działa wizja kosztu kredytu - czyli odsetek zapłaconych bankowi przy dość teoretycznym założeniu utrzymania danej stopy procentowej przez cały okres kredytowania. 

Wibor 3M Rata Koszt kredytu
1,7% 1 023 zł 56 848 zł
3,0% 1 169 zł 100 754 zł
5,0% 1 414 zł 174 067 zł
7,0% 1 678 zł 253 518 zł
10,0% 2 106 zł 381 934 zł
15,0% 2 876 zł 612 678 zł
Źródło: Bankier.pl

Przy obecnych stopach za niewielkie M2 (z wkładem własnym) zapłacimy bankowi równowartość nowego samochodu dość przeciętnej klasy. Przy stopach "normalnych" (tj. 5-7%) bank wyciągnie od nas w postaci odsetek równowartość drugiego mieszkania. Przy Wiborze rzędu 10% kredyt będzie kosztował równowartość prawie dwóch mieszkań.

Jak wysoko mogą zajść stopy procentowe? Tego nikt nie wie. Ale tak jak w przypadku kursu franka, nie ma tu górnych ograniczeń. To jest rynek, a ten ze swej natury bywa mało przewidywalny. Ale jeśli za 10 czy 15 lat zobaczymy Wibor na poziomie np. 15%, to nie powinno być zaskoczeniem. Warto o tym pamiętać, gdy dłużnicy delektują się niskimi odsetkami, a oszczędzający z trudem znajdują lokaty oprocentowane na choćby 2,5%.

Infantylne przemyślenia o lokatach i giełdzie

Infantylne przemyślenia o lokatach i giełdzie

Obecnie oprocentowanie lokat jest bardzo niskie. Wręcz fatalnie niskie. W zasadzie nie opłaca się przynosić pieniędzy do banku. Chyba, że ktoś ma ich bardzo dużo i naprawdę nie ma pomysłu na to co z nimi zrobić, np. boi się giełdy a nowego interesu nie będzie otwierać, bo… po co? - pisze Łukasz Piechowiak.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Podróżuj bez limitu. Oszczędzaj czas i pieniądze.

Podróżuj bez limitu. Oszczędzaj czas i pieniądze.

Komentarze (149)

dodaj komentarz
pabt
Nie ma to jak dobra predykcja.
Niby oczywiste, ale większość nie wierzyła.
frodek
Nie pisz o tzw. FRANKOWICZACH jak nie masz pojęcia w czym leży problem. Problemem nie jest wartość waluty tylko umowy niezgodne z prawem. Stąd raty i kapitał jest wiekszy przez NIEZGODNĄ Z PRAWEM INDEKSACJĘ I DENOMINACJĘ kredytu złotowego do walut obcych.

To nigdy nie były kredyty walutowe. Takie twory też są przy powiązaniu
Nie pisz o tzw. FRANKOWICZACH jak nie masz pojęcia w czym leży problem. Problemem nie jest wartość waluty tylko umowy niezgodne z prawem. Stąd raty i kapitał jest wiekszy przez NIEZGODNĄ Z PRAWEM INDEKSACJĘ I DENOMINACJĘ kredytu złotowego do walut obcych.

To nigdy nie były kredyty walutowe. Takie twory też są przy powiązaniu kredytu PLN do Euro, Yen, Dolara. Wśród nich jest na razie cisza, ponieważ wskaźnik indeksacji niewiele się rusza. Tam tez będzie pożar.
~Jacobi
Witam. Z zaciekawieniem przeczytałem wszystkie komentarze. Mam kredyt 160000 zł. Pracujemy z żoną oby dwoje. W CK nie zarabia się dużo i nasze wspólne 4000 zł wystarczy na normalne życie. Teraz na spłacania kredytu przy racie 820 zł itd a kiedyś na odstępne za wynajem 1100 zł. Żyliśmy na wg mnie dobrym poziomie... Raz w roku zagraniczne Witam. Z zaciekawieniem przeczytałem wszystkie komentarze. Mam kredyt 160000 zł. Pracujemy z żoną oby dwoje. W CK nie zarabia się dużo i nasze wspólne 4000 zł wystarczy na normalne życie. Teraz na spłacania kredytu przy racie 820 zł itd a kiedyś na odstępne za wynajem 1100 zł. Żyliśmy na wg mnie dobrym poziomie... Raz w roku zagraniczne wakacje plus narty zimą. Martwi mnie ten cały Wibor, ale myślę że do poziomu 8 % jakoś damy radę spłacać ten kredyt. Jeśli wzrośnie bardziej...hmm...cóż. Zawsze pozostaje wynajem mieszkania komuś i wyprowadzka do rodziców :) albo praca za granicą czego absolutnie bym nie chciał bo najlepiej w Polsce. Ale jeśli ktoś potrafi mi odpowiedzieć na pytanie. 1. Co takiego strasznego dzieje się z ludźmi którzy oddali w USA swoje domy bankom? 2. Czy w Polsce jeśli nie będzie mnie juz stać na spłatę kredytu i będę chciał krótko mówiąc oddać bankowi mieszkanie to co...nie mogę tak zrobić? Pozdrawiam serdecznie.
mba_tomy
Cytat: "1. Co takiego strasznego dzieje się z ludźmi którzy oddali w USA swoje domy bankom?" 2. Czy w Polsce jeśli nie będzie mnie juz stać na spłatę kredytu i będę chciał krótko mówiąc oddać bankowi mieszkanie to co...nie mogę tak zrobić?" Ad1. Ludzie którzy oddali bankom swoje domy, zostają bez domu i bez kredytu.Cytat: "1. Co takiego strasznego dzieje się z ludźmi którzy oddali w USA swoje domy bankom?" 2. Czy w Polsce jeśli nie będzie mnie juz stać na spłatę kredytu i będę chciał krótko mówiąc oddać bankowi mieszkanie to co...nie mogę tak zrobić?" Ad1. Ludzie którzy oddali bankom swoje domy, zostają bez domu i bez kredytu. Mają czystą kartę. Nawet odzyskają część wpłat. Ad2. W Polsce nie możesz oddać oddać domu bankom. Jak nie będziesz spłacać, to bank poda Cię do sądu i komornika. Jak sprawę przegrasz, to Twój dom zostanie zlicytowany za pół ceny, pokryjesz opłaty sądowe i dziwne wyliczenia banków. Zostaniesz bez domu i z niewiele mniejszym kredytem do spłaty. A jak przypadkiem masz drugi dom lub mieszkanie, to też zostanie zlicytowane na poczet długu... Zawsze możesz dom sprzedać, a bankowi oddać jego część. W Stanach masz dług do wartości na co wziąłeś kredyt (np. mogą zabrać samochód, którego nie spłacasz, ale ani centa więcej), a w Polsce odpowiadasz całym majątkiem. Pozdrawiam
~Jażem
Znaczny wzrost stopy procentowej zacznie napędzać machinę inflacyjną - wzrost cen, wzrost płac i finalnie może być nieodczuwalny dla przeciętnego Kowalskiego. Jedyne ryzyko jakie widzę to ogólne pogorszenie nastrojów i pogorszenie rynku pracy.
~fred
Bzdury ! Stopy procentowe podnosi się zeby zahamować inflację.
~eveddd
w niemczech, kredyty HIPOTECZNE mają stałą stopę na 10 czy 15 lat.
w polsce, kredyty pseudohipoteczne mają stopę zmienną ineksowaną do widzimisię paru ekonomistów i prezesów banków.
mba_tomy
W Polsce kredyty hipoteczne są wyżej oprocentowane niż kredyty gotówkowe w Niemczech.
~rippe
No i po co zamęczać głowę stopą? Jak się zmieni, to się zobaczy.... Teraz np. alkohol jest względnie tani, więc pijemy. Jeśli będzie 10 x droższy, czy przestaniemy pić? Nie, pójdziemy do "ciotki". Dziś kredyt jest tani, więc bierzemy. Jeśli będzie drogi, czy przestaniemy brać? Nie, pójdziemy do Jankiela. Dla młodych: to No i po co zamęczać głowę stopą? Jak się zmieni, to się zobaczy.... Teraz np. alkohol jest względnie tani, więc pijemy. Jeśli będzie 10 x droższy, czy przestaniemy pić? Nie, pójdziemy do "ciotki". Dziś kredyt jest tani, więc bierzemy. Jeśli będzie drogi, czy przestaniemy brać? Nie, pójdziemy do Jankiela. Dla młodych: to się kiedyś nazywało "lichwa" (obecnie kredyt)...
Tak 3-mać, damy radę...
~jaro
Pan Kolany przedstawia wykresy i statystykę ale nie odpowiada na podstawowe pytanie: dlaczego stopy mają rosnąć. Sytuacja w gospodarce się zmieniła o tyle, że wszystko jest wirtualne, mamy też dodruk pieniądza więc ta statystyka się po prostu nie sprawdzi Panie Kolany. Stopy rosłyby tylko wówczas jak byłby bardzo duży wzrost gospodarczy.Pan Kolany przedstawia wykresy i statystykę ale nie odpowiada na podstawowe pytanie: dlaczego stopy mają rosnąć. Sytuacja w gospodarce się zmieniła o tyle, że wszystko jest wirtualne, mamy też dodruk pieniądza więc ta statystyka się po prostu nie sprawdzi Panie Kolany. Stopy rosłyby tylko wówczas jak byłby bardzo duży wzrost gospodarczy. Wtedy w celu wyhamowania (co najlepiej robił Balcerowicz:) podnosiliby stopy. W obecnej sytuacji ani USA ani EUROPA raczej tych wzrostów PKB nie odnotują w takim stopniu aby podnosić stopy.
Taka jest moja opinia

Powiązane: Kryzys finansowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki