10 wykresów na 10. rocznicę plajty Lehmana

główny analityk Bankier.pl

Upadek banku inwestycyjnego Lehman Brothers był na rynkach finansowych pewną cezurą.  Z tej okazji prezentujemy Państwu zestawienie 10 wykresów obejmujących okres ostatnich 10 lat.

10. WIG20, czyli kraina wiecznego marazmu

Nie zabrzmi to zbyt optymistycznie. Po dekadzie WIG20 wciąż znajduje się niżej, niż w dniu upadku Lehman Brothers. Flagowy indeks warszawskiej giełdy od tego czasu przyniósł 8,7% straty. Sytuacja nieco (ale tylko nieco) się poprawia, jeśli uwzględnimy dywidendy, jakie w tym okresie wypłaciły polskiego blue chipy. WIG20 Total Return zyskał przez ostatnią dekadę 12,4%, czyli CAGR wynosi zaledwie 1,18%. A więc stopa zwrotu z polskich akcji była w tym okresie znacznie poniżej inflacji CPI.

(Bankier.pl)

Rzecz jasna to tylko indeks. W polskich warunkach większość inwestorów ma jednak w portfelu akcje poszczególnych spółek lub jednostki funduszy inwestycyjnych. Osiągnięcia tych drugich są nieco lepsze niż WIG20. Średnia 10-letnia stopa zwrotu z 32 funduszy akcji polskich (zarówno tych uniwersalnych jak i specjalistycznych) wyniosła 31,5%. A więc jakieś 2,77% średniorocznie, czyli też bez rewelacji.

Sam indeks też wyglądał nieco inaczej niż obecnie. W dniu upadku Lehmana w jego skład prezentował się następująco:

(GPW)

Niektórych z tych spółek nie ma już z nami (tj. na GPW). Inne utonęły w głębokich odmętach WIG-u, nawet nie łapiąc się do sWIG-u. Na ich miejsce przyszli nowi emitenci. Po drodze przez WIG20 przewinęły się inne spółki, których obecnie nie ma w topowej dwudziestce.

9. Złoto dobre na kryzys

Gdy bankrutował Lehman, uncja złota kosztowała ok. 767 dolarów. Wkrótce później kurs kontraktów terminowych na złoto (powszechnie, choć nie do końca precyzyjnie nazywany „ceną złota”) spadł do 680 USD/oz., czyli o ponad 11%. Nigdy później złoto nie było już tańsze. Na fali strachu przed zdewastowaniem siły nabywczej papierowych walut przez banki centralne oraz eskalacji kryzysu strefy euro we wrześniu 2012 dolarowe notowania złota odnotowały nominalny rekord wszech czasów na poziomie 1920 USD za uncję.

(Bankier.pl)

Po 2012 roku lęki inflacyjne ustąpiły, a wiara we wszechmoc bankierów centralnych sięgnęła zenitu. Później nastał epizod naftowej deflacji (ropa potaniała ze 100 USD do niespełna 30 USD za baryłkę), a na rynkach metali szlachetnych zapanowała bessa. Przypuszczalnie skończyła się ona dopiero w grudniu 2015 roku. Od tego czasu notowania „barbarzyńskiego reliktu” podniosły się z niespełna 1050 USD do 1200 USD/oz. Nieudane ataki na 1400 USD/oz. sprawiają, że nie możemy jeszcze jednoznacznie mówić o powrocie hossy. Patrząc w szerszej perspektywie, na rynku złota od ponad dwóch lat obowiązuje trend boczny.

(Bankier.pl)

Inaczej sprawa wygląda, jeśli na złoto spojrzymy oczyma inwestora z Polski, dla którego walutą odniesienia jest polski złoty. Tu katalizator w postaci bankructwa Lehmana nie pozostawia złudzeń.  Wrzesień 2008 roku był ostatnim miesiącem, gdy złoto można było kupić za mniej niż 2 000 zł/oz. W szczycie kryzysowej hossy cena żółtego metalu podchodziła pod 6 000 zł za uncję. 10 lat po bankructwie Lehman Brothers złoto wyceniane jest na ok. 4,5 tys. złotych. A więc o 150% wyżej niż przed dekadą.

8. Stopy procentowe w Ameryce zatoczyły koło

10 lat temu Rezerwa Federalna wpadła w amok cięcia stóp procentowych, aby w ten sposób wesprzeć upadający sektor bankowy. W grudniu 2008 roku stopa funduszy federalnych zjechała efektywnie do zera. I na takim poziomie pozostała przez następne 7 lat. W zeszłym roku Fed na dobre zabrał się za normalizację polityki pieniężnej i „dojechał” ze stopami do poziomu 1,75-2,00%. Rynek jest przekonany, że 26 września FOMC dokona kolejnej podwyżki o 25 pb., dociągając stopę funduszy federalnych do przedziału 2,00-2,25%. A więc tyle, ile wynosiły one w dniu upadku Lehmana.

(Rezerwa Federalna.)

Do poziomu z 2008 roku powróciła też rentowność amerykańskich obligacji 2-letnich. Wyraźnie niższa niż dekadę temu pozostaje za to dochodowość 10-letnich Treasuries, które obecnie płacą ok. 3%. A więc wciąż o jakieś 100 pb. mniej niż we wrześniu 08. Czas kryzysu finansowego było okresem hossy na rynku długu. Ale przez ostatnie dwa lata amerykańskie obligacje regularnie taniały. Niektórzy – w tym sam Bill Gross – twierdzą, że w tym roku skończyła się pokoleniowa hossa na rynku Treasuries. Jeśli to się potwierdzi, to będzie chyba najbardziej znaczące wydarzenie finansowe A.D. 2018.

7. Dolarowy paradoks

Choć największy kryzys finansowy ostatnich dekad wybuchł w Stanach Zjednoczonych, to paradoksalnie amerykański dolar wyszedł z niego relatywnie wzmocniony. Przez ostatnie 10 lat indeks dolara umocnił się o blisko 20%. Pomimo polityki debazowania waluty prowadzonej przez Rezerwę Federalną pod kierownictwem Bena Bernankego, to do dolara uciekali przestraszeni inwestorzy. Także dlatego, że to Ameryka jako pierwsza otrząsnęła się z kryzysu i wyszła z recesji. Europa podążała spóźniona o dwie długości.

Indeks dolara
Indeks dolara (Bloomberg.)

Jeszcze na miesiąc przed upadkiem Lehmana jednego dolara można było kupić za mniej niż dwa złote. Żartowaliśmy wtedy, że „godziwa” wycena amerykańskiego pieniądza to tak mniej więcej 50 groszy polskich. Przestało być zabawnie, gdy zimą 2009 roku kurs USD/PLN dobił do 3,80 zł. Później cena "zielonego" z rzadka jedynie spadała poniżej trzech złotych.

(Bankier.pl)

A w lipcu 2014 roku notowania dolara wystrzeliły w górę, pod koniec 2016 roku zatrzymując się dopiero na 4,27 zł, docierając do najwyższego poziomu od 14 lat. Od 10 lat polski złoty pozostaje słaby, co na tle mocnego USD prezentuje się nad wyraz boleśnie. I jak na razie nie widać przesłanek na rzecz odwrócenia tego trendu. A już na pewno nie w sytuacji, gdy Fed ma wyższe stopy procentowe niż NBP.

6. Międzynarodowy handel (jeszcze?) trzyma się mocno

Eskalacja kryzysu finansowego wywołana upadkiem jednego z największych banków inwestycyjnych świata i zapaścią akcji kredytowej skutkowała pierwszą powojenną globalną recesją. Silny spadek PKB dotknął zarówno Stany Zjednoczone jak i Europę, Japonię i większość krajów rozwijających się. Ofiarą recesji padł międzynarodowy handel. Według danych holenderskiego Biura Analiz Polityki Gospodarczej między sierpniem 2008 a majem 2009 wolumen światowego handlu spadł o 18%.

(CPB WORLD TRADE MONITOR)

Ale już w maju 2010 powrócił do poziomu sprzed upadku Lehmana. Do końca 2014 światowa wymiana handlowa wzrastała napędzana surowcochłonną ekspansją gospodarczą Chin. W latach 2015-16 globalna gospodarka zapadła w stagnację, z której dość nieoczekiwanie wyrwała się po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Czas pokaże, czy protekcjonistyczna polityka handlowa zwycięzcy tych wyborów nie doprowadzi do kolejnego załamania koniunktury w światowym handlu.

5. Giełda giełdzie nierówna

Porównując 10-letnie stopy zwrotu giełdowych indeksów powinniśmy mieć na uwadze fakt, że na poniższym wykresie nie widać już szczytów z 2007 roku. W momencie bankructwa Lehmana rynki akcji od blisko roku były już w ciężkiej bessie i znajdowały się (na ogół) dobre kilkadziesiąt procent poniżej rekordów. Stąd też postlehmanowe spadki z dzisiejszej perspektywy wyglądają niewinnie. Ale proszę mi wierzyć – wtedy takimi się nie wydawały!

(Bloomberg.)

Najlepiej poradził sobie amerykański Nasdaq, napędzany drugą odsłoną bańki internetowej. Jeszcze na początku 2018 roku po piętach deptał mu turecki BIST100, ale kryzys walutowy wygonił inwestorów ze stanbulskiej giełdy. Podium zamyka amerykański S&P500. "Peleton" w dekadę dał zarobić 50-100% i to bez uwzględnienia dywidend. W giełdowym ogonie znalazły się europejskie blue chipy (indeks Euro Stoxx50) oraz WIG20. Dla kontrastu dodaliśmy główny indeks giełdy greckiej (ASE), który przez ostatnią dekadę stracił prawie 80%.

4. Bilanse banków centralnych

Postlehmanowa dekada stała pod znakiem bezprecedensowej ekspansji monetarnej w wykonaniu największych banków centralnych. Tylko trzy z nich (Fed, EBC i BoJ) wpompowały w system finansowy ok. 11 bilionów dolarów w ramach licznych fal "ilościowego poluzowania" (ang. QE) polityki pieniężnej. Monetarne szaleństwo ogarnęło świat, pompując wyceny aktywów finansowych i nieruchomości prawie na całym globie. W efekcie mamy teraz bańkę inwestycyjną, przy której blednie ta z roku 2007. Korekta kredytowych ekscesów ostatniej dekady jest jeszcze przed nami. I zapewne nie będzie ani przyjemna, ani krótkotrwała.

3. Dług światowy

We współczesnym świecie dług jest pieniądzem. Banki centralne przerażone wizją kredytowej kontrakcji zaczęły zalewać świat kreowanym z powietrza pieniądzem. Za ten "pieniądz" masowo skupowały aktywa finansowe, w tym przede wszystkim długi rządów oraz obligacje hipoteczne. Sztucznie zaniżone stopy procentowe w połączeniu z lawiną łatwego pieniądza zachęcały do coraz bardziej nierozważnego zadłużania się.

Korzystali (?) na tym politycy zadłużający społeczeństwa, banki i deweloperzy pompujący bańki w nieruchomościach oraz posiadacze akcji giełdowych spółek (przynajmniej ci z rynków rozwiniętych). Cierpiał konsument obarczony inflacją objawiającą się rosnącymi kosztami surowców, towarów i usług. Cierpiał tym bardziej, że w wielu krajach płace rosły wolniej niż inflacja.

2. W kogo kryzys uderzył najmocniej?

Pierwsze uderzenie recesji na przełomie 2008/09 oszczędziło tylko nielicznych. Wśród istotnych gospodarek w gronie tym znalazły się jedynie Polska, Korea, Indie, Australia oraz Izrael - w tych krajach nie odnotowano tzw. technicznej recesji rozumianej jako przynajmniej dwa następujące po sobie kwartały realnego spadku produktu krajowego brutto. Problem w tym, że PKB jest wskaźnikiem niedoskonałym i nie do końca odzwierciedla stan gospodarki. Przykładowo, w Polsce uniknęliśmy dwóch kwartalnych spadków PKB tylko dlatego, że import kurczył się jeszcze szybciej niż eksport. Jeśli spojrzeć choćby przez pryzmat rynku pracy, to w 2009 i 2012 roku zaliczyliśmy stany recesyjne.

Jednak na tle Europy wypadliśmy wręcz rewelacyjnie dobrze. Większość krajów UE po nieco sztucznym ożywieniu w latach 2009-11 (stymulowanym przez ultraluźną politykę fiskalną i monetarną) wpadła recesję w roku 2012. I wydobyła się z niej dopiero pod koniec 2013 r. Pacjentami w najcięższym stanie na tym europejskim oddziale ratunkowym okazały się Grecja (gdzie recesja trwała ponad 7 lat!), Hiszpania (5 lat recesji) oraz Finlandia.

1. Nieruchomości

Światowy kryzys finansowy rozpoczął się od rynku nieruchomości mieszkaniowych. To tam przez drugą połowę lat 90-tych i pierwsze lata XXI wieku uformowała się bańka spekulacyjna, w czasie której ceny domów uległy podwojeniu. Był to skutek zarówno nieodpowiedzialnej polityki monetarnej Alana Greenspana (szefa Rezerwy Federalnej w latach 1987-2006), jak i systemu rządowych zachęt i wsparcia dla niezamożnych Amerykanów na rynku mieszkaniowym.

Pęknięcie bańki na amerykańskim rynku nieruchomości oznaczało spadek przeciętnych cen domów (w 20 aglomeracjach) o ponad 1/3. Ale od sześciu lat ceny znów rosną. Po 7 latach utrzymywania przez Fed zerowych stóp procentowych ceny domów w Stanach Zjednoczonych są wyższe, niż były w szczycie bańki w roku 2006! Do największych ekscesów dochodzi w Kalifornii, gdzie rynek nieruchomości zasilany jest strumieniem dochodów z innej bańki: technologicznych spółek rodem z Doliny Krzemowej. Ale to już temat na osobny wykres...

Mija 10 lat od upadku Lehman Brothers

Mija 10 lat od upadku Lehman Brothers

Ani się człowiek obejrzy, a tu minęła cała dekada od największego bankructwa w branży finansowej. I choć wcale nie był to początek największego kryzysu finansowego po 1945 roku, to właśnie upadek Lehman Brothers najmocniej wrył się w zbiorową pamięć rynku.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 68 silvio_gesell

No proszę, bardzo dobry artykuł. Brawo panie Krzysztofie!

! Odpowiedz
0 36 leyus

Fajne wykresy!

! Odpowiedz
1 7 prs

Warren B. mowi ze dzwoniono do niego w sprawie Lehman Brothers i ze nie bylo mozliwosci pomóc im w nastepnych tygodniach czy nawet miesiacach..
Mowi ze w Stanach 2008 byl jak klocki domino, padaly jeden za drugim, nic nie mozna bylo zrobic.
Mowi ze nikt nie musi robic interesow z Lehman Brothers, ze jak raz stracili pewnosc siebie to wszystko jest skonczone.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIG20 -0,69% 2 064,12
2019-08-16 17:15:00
WIG -0,73% 55 227,60
2019-08-16 17:05:00
WIG30 -0,84% 2 365,71
2019-08-16 17:05:00
MWIG40 -0,97% 3 756,24
2019-08-16 17:04:30
DAX 1,31% 11 562,74
2019-08-16 17:37:00
NASDAQ 1,67% 7 895,99
2019-08-16 22:03:00
SP500 1,44% 2 888,68
2019-08-16 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.