REKLAMA

Żywnościowa zagwozdka w inflacyjnym koszyku

Krzysztof Kolany2022-01-18 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-01-18 06:00
Żywnościowa zagwozdka w inflacyjnym koszyku
Żywnościowa zagwozdka w inflacyjnym koszyku
fot. Mateusz Szymański / / Bankier.pl

Grudniowy wzrost cen żywności był jednym z najszybszych odnotowanych w Polsce w XXI wieku. W przeszłości tak wysokie odczyty zwykle wyznaczały inflacyjną górkę. Ale nikt nie da gwarancji, że tym razem historia się powtórzy.

Niemal dokładnie rok temu napisałem, że „drożejąca żywność pogłębi finansową represję”, rozumianą jako stan obowiązywania realnie ujemnej stopy procentowej w Polsce. Bazując na danych Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) szacowałem, że rosnące ceny artykułów spożywczych dodatkowo podbiją i tak już wysoką dynamikę wskaźnika CPI. Sprawdziło się aż za dobrze.

Bankier.pl na podstawie GUS

W najnowszym raporcie Główny Urząd Statystyczny oszacował, że w grudniu 2021 roku ceny w kategorii „żywność i napoje bezalkoholowe”  były aż o 8,6% wyższe niż rok wcześniej (dokładnie taki sam wynik zanotowano na całym koszyku CPI). A przypomnijmy tylko, że zeszły rok zaczynaliśmy z „inflacją spożywczą” na poziomie raptem 0,5-0,8%. Jak dziś pamiętam, gdy mówiono wtedy, że wzrost cen żywności nam nie grozi, bo wysoka baza z ubiegłego roku, bo dobre zbiory itp. itd.

Z zeszłorocznymi prognozami rzeczywistość rozprawiła się bezlitośnie. W grudniu 2021 potężne wzrosty cen GUS odnotował w przypadku wielu artykułów spożywczych. Drób podrożał o 30,1% rdr, tłuszcze roślinne o 24,5%, cukier o 23,3%, masło o 19,3%, wołowina o 19%, pieczywo o 14,3%, a warzywa o 11,6%, jaja o 11,5% i mąka o 11,3%. Wymieniać można by długo. A to i tak w większości pozycje niełapiące się na szczyt „inflacyjnej listy przebojów” roku 2021 otwieranej przez autogaz (+52%), opał  (40%) czy olej napędowy (+32%) i benzynę (30,5%).

Globalna hossa płodów rolnych

Tak silne podwyżki to po części efekt czynników globalnych, na które w Polsce nikt nie ma wpływu. W 2021 roku indeks cen żywności sporządzany przez FAO poszedł w górę o 23,3% po wzroście o ponad 19% od maja do grudnia 2020. Oficjalny winny: pandemia Covid-19. Winny faktyczny: multibilionowy zastrzyk „płynności” z banków centralnych w połączeniu z polityką niszczących gospodarkę lockdownów. Efekt: w listopadzie ’21 indeks FAO w ujęciu realnym ustanowił nowy rekord wszech czasów, nominalnie wyrównał zaś rekord sprzed dekady.  

Bankier.pl na podstawie danych FAO

Po raz ostatni tak silną dynamikę cen żywności obserwowaliśmy w 2011 r. Jednym ze skutków raptownego wzrostu cen żywności były niepokoje społeczne, w tym tzw. Arabska Wiosna. Również i dziś mocne zwyżki cen żywności są szczególnie dotkliwe dla mieszkańców biedniejszych regionów świata, którzy na żywność przeznaczają znacznie większą część dochodów niż mieszkańcy bogatego Zachodu. W Polsce waga żywności i napojów bezalkoholowych w gusowskim koszyku CPI w zależności od roku waha się w granicach 24-25%.

Dobrą wiadomością jest to, że w grudniu indeks FAO nieco wyhamował, obniżając się o 0,92% względem listopada. Zawdzięczamy to niższym światowym cenom olejów jadalnych (spadek o 3,3% mdm, ale wciąż wzrost o 36,1% rdr) oraz cukru (-3,1% mdm, ale +33,6% rdr). Złą wiadomością jest to, że ceny samych surowców rolnych stanowią tylko ułamek ceny w sklepie.

Co napędza ceny w sklepach?

Współcześnie, aby cokolwiek urosło na polu, rolnik musi użyć ton nawozów sztucznych i środków ochrony roślin. Ceny tych pierwszych zależą przede wszystkim od cen gazu ziemnego i energii elektrycznej. A z tym w Europie jest ostatnio źle. A nawet bardzo źle. W znacznej mierze za sprawą obłąkanej „polityki klimatycznej” forsowanej przez Niemcy i Komisję Europejska notowania gazu ziemnego na Starym Kontynencie wystrzeliły w kosmos. To samo i z podobnych powodów stało się z energią elektryczną, która potrzebna jest też w przetwórstwie spożywczym (młyny, piekarnie, etc.).

Do tego dochodzą drogie paliwa, niezbędne zarówno w rolnictwie jak i transporcie. Z kolei wyższe ceny ropy naftowej, aluminium i wielu innych surowców przemysłowych przekładają się na wzrost kosztów opakowań. A na to wszystko nakłada się droższa praca, która mocno podrożała w czasach covidowych lockdownów i wszechobecnego rozdawnictwa zasiłków z nimi związanymi. Na deser dorzućmy jeszcze problemy w transporcie zafundowane nam przez szaleńcze działania rządów usiłujących za wszelką cenę zatrzymać lub choćby spowolnić rozprzestrzenianie się chińskiego koronawirusa. Skutki tego wszystkiego właśnie widzimy na sklepowych półkach.

- Ceny żywności rosną szybko, ponieważ bardzo szybko rosną koszty jej wytworzenia, przede wszystkim energii, niektórych surowców, dodatkowo mamy bardzo duży wzrost kosztów pracy. Mamy jeszcze podatki wpływające na wzrost cen, chociażby podatek handlowy czy cukrowy, który bardzo gwałtownie podniósł ceny napojów - powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Gantner, dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Najgorsze zobaczymy za chwilę, ponieważ do tej pory widzieliśmy głównie inflację handlową. Ceny rosły z powodu podejścia handlu, który zresztą też ma zwiększone koszty. Natomiast z dużym prawdopodobieństwem w I kwartale tego roku zobaczymy już efekt podwyżek producenckich – dodaje Gantner. - Raczej będziemy mówili o dwucyfrowych wzrostach niż jednocyfrowych.

Nawet Vateusz nie pomoże

Dlatego też część ekonomistów jest zdania, że nawet nadzwyczajna obniżka stawki VAT na żywność nie doprowadzi do spadku cen. Co najwyżej chwilowo spowolni ich wzrost. W ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej 2.0 rząd premiera Mateusza Morawieckiego zamierza od 1 lutego na pół roku obniżyć VAT na żywność z 5% do 0%. Z 23% na 8% spadnie też VAT na paliwa. Zerowa stawka będzie obowiązywać w przypadku gazu oraz nawozów. Trzymajmy kciuki, aby te tymczasowe zmiany stawek VAT były tak samo „tymczasowe” jak ich podniesienie na dwa lata dokonane 11 lat temu.

Credit Agricole

Jeśli jednak 1 sierpnia parametry VAT-u zgodnie z planem zostaną zresetowane do wyjściowych poziomów, to całe te „tarcze antyinflacyjne” okażą się nie tyle tarczami, co raczej przedłużaczami wysokiej inflacji. Znakomicie zilustrowali to ekonomiści Credit Agricole, którzy na powyższym wykresie pokazali, jak vatowskie roszady obniżą dynamikę inflacji CPI w pierwszym półroczu 2022, aby następnie podbić ją rok później (statystycy nazywają to „efektem bazy”).

Ponadto analitycy Credit Agricole przewidują, że "dystrybutorzy żywności będą częściowo starali się wykorzystać obniżkę VAT do podniesienia swojej rentowności". W efekcie "na ceny zostanie przeniesione tylko 50% planowanej obniżki VAT i efekt ten rozłoży się na dwa miesiące, ponieważ uczestnicy rynku będą dostosowywać swoją strategię cenową do działań konkurencji" - wskazują ekonomiści.

- W przypadku produktu kosztującego 10,50 zł brutto (przy 5% stawce VAT) w warunkach pełnego przeniesienia obniżki stawki VAT do zera jego cena spadłaby do 10,00 zł (-4,8%). Zakładamy jednak, że zrealizuje się jedynie 50% z tego spadku, czyli cena obniży się do 10,25 zł (-2,4%). Oznacza to, że cena netto wzrośnie z 10,00 zł do 10,25 zł. Następnie, po wzroście stawki VAT do pierwotnego poziomu na ceny zostanie przeniesione 90% tej podwyżki. Czyli ceny zamiast o 5% wzrosną o 4,5%. Czyli ostatecznie cena brutto analizowanego produktu wyniesie 10,71 zł (wzrost o 2,0% w porównaniu do początkowej ceny) - podają przykład bankowi analitycy.

Przyzwyczajmy się do wysokiej inflacji

Rynkowy konsensus zakłada, że w tym roku inflacja CPI średniorocznie i tak przekroczy 7%, a rok później utrzyma się przynajmniej dwukrotnie powyżej 2,5-procentowego celu Narodowego Banku Polskiego. A może nawet wyżej, bo obniżka podatków przy braku redukcji wydatków publicznych zasadniczo jest… impulsem fiskalnym zwiększającym popyt konsumpcyjny i ceteris paribus prowadzi do jeszcze wyższej inflacji. Na zbicie tej ostatniej podręczniki ekonomii z reguły zalecają bardziej restrykcyjną politykę pieniężną w postaci wyższych (i to znacznie wyższych niż obecnie) stóp procentowych ograniczających akcję kredytową banków i zwiększających stopę oszczędności gospodarstw domowych.

Bankier.pl na podstawie NBP

Jeśli te prognozy się sprawdzą (a przy tak ospałych działaniach RPP jest to dość prawdopodobne), to do życia w otoczeniu wysokiej inflacji cenowej trzeba się będzie po prostu przyzwyczaić i odpowiednio zmienić swoje nawyki dotyczące konsumpcji i oszczędzania. Od czerwca 2019 roku inflacja CPI w Polsce niemal nieustannie przekracza 2,5-procentowy cel NBP. Ale od połowy 2021 roku cel ten jest przekraczany przynajmniej dwukrotnie. Co więcej, już chyba żadna rynkowa prognoza nie zakłada, aby inflacja CPI w Polsce powróciła do celu w dającej się przewidzieć przyszłości.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Kredyt gotówkowy bez porównania opłacalny.

Kredyt gotówkowy bez porównania opłacalny.

Teraz z kodem PROSTY masz 0% prowizji za udzielenie kredytu gotówkowego (RRSO 12,68%).

Komentarze (31)

dodaj komentarz
friedens
Ciekawe, kiedy górale przyjadą do Kaczyńskiego i Morawieckiego, by im zatańczyć zbójnickiego w podzięce za Polski krach.
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/znany-goral-slawosz-smolen-ironicznie-ocenia-polski-lad-morawieckiego/pg5grsd
szprotkafinansjery
Ci polscy, niekoszerni, nie ci ze Wzgórz Golan?
demeryt_69
Ferdek, książka "Goralenvolk - historia zdrady" porusza temat góralskiej kolaboracji z Niemcami podczas II wojny światowej.

Autorem książki, wydanej przez wydawnictwo Kanon, jest historyk z Muzeum Tatrzańskiego, wnuk jednego z twórców Goralenvolku, Wojciech Szatkowski.

Temat Goralenvolku nadal budzi na Podhalu
Ferdek, książka "Goralenvolk - historia zdrady" porusza temat góralskiej kolaboracji z Niemcami podczas II wojny światowej.

Autorem książki, wydanej przez wydawnictwo Kanon, jest historyk z Muzeum Tatrzańskiego, wnuk jednego z twórców Goralenvolku, Wojciech Szatkowski.

Temat Goralenvolku nadal budzi na Podhalu wiele emocji. Kolaboracja górali z Niemcami, zdrada, wydawanie ludzi w ręce Gestapo to nie jest chlubny temat, a dotyczy m.in. znanej góralskiej rodziny Krzeptowskich, która zasłużyła się w dziejach Zakopanego.

friedens odpowiada demeryt_69
A co ma piernik do wiatraka? Od kiedy Kartofel, Zero i Pinokio mają cokolwiek wspólnego z obroną narodowych interesów? Naiwny jesteś? Nie wiesz, że bogoojczyźniane frazesy to za mało? Czemu nie uczysz się samodzielnie myśleć od wielkiego S. Johnsona, który ostrzegał młodych Anglików: 'Patriotism is the last refuge of a scoundtel' .
janoz_lobolotorant
i że Tusk ma czelność jeszcze pojawiać się w mediach...
demeryt_69 odpowiada (usunięty)
Stachu, znowu SPAMujesz? Wstyd!

friedens
Polski krach. Rozdawnictwo, nielegalny dodruk pieniądza, nepotyzm, kumoterstwo, korupcja i najzwyklejsze złodziejstwo. Rządy pazernej dyktatury ciemniaków, której nieprofesjonalny aparat partyjny skłóca kraj z całym światem. W Niemczech znów mówi się o polnische Wirtschaft.
demeryt_69
Ferdek, "Polnische Wirtschaft" to jedna z głównych powieści ksenofobicznego nurtu Ostmarkenliteratur autorstwa niemieckiego pisarza Paula Oskara Höckera, którs była wydana w 1896 roku w Berlinie.

friedens odpowiada demeryt_69
No i co z tego? Potocznie określa się tak bałagan i zle gospodarzenie. Na osobę zalaną w trupa mówi się po angielsku "drunk as a dutch', a 'oszukać' to nadal w wielu rejonach Galicji to 'oszwabić'. Słowo 'żyd" w Zemście Fredry to błąd, kleks. Czy to też są przejawy nacjonalizmu?

Powiązane: Żywność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki