Grupy hakerskie powiązane z Koreą Północną ukradły między styczniem a grudniem 2025 r. ponad 2 mld dolarów w kryptowalutach - przekazał w poniedziałek południowokoreański dziennik „Korea Herald” . Stanowi to wzrost o 51 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim - wynika z analiz firmy Chainalysis.


Łącznie północnokoreańscy hakerzy odpowiadają za niemal 60 proc. globalnych kradzieży kryptowalut. Na świecie w 2025 r. skradziono łącznie 3,4 mld dolarów z tych źródeł.
O ile ogólna liczba incydentów hakerskich związanych z Koreą Północną spadła o 74 proc. w porównaniu z 2024 rokiem, to skradzione kwoty były znacznie wyższe, a celem napastników padają scentralizowane giełdy.
Z raportu Chainalysis wynika, że kluczowym czynnikiem, dzięki któremu Korea Północna jest w stanie dokonywać największych kradzieży, jest infiltracja firm fintech od wewnątrz. Hakerzy wykorzystują pracowników IT w firmach oferujących usługi kryptowalutowe – ocenili analitycy, ostrzegając, że stosowane metody stają się coraz bardziej podstępne.
Atakujący podszywają się pod rekruterów znanych firm z branż Web3 (nowej generacji internetu, opartej na zasadach decentralizacji) i AI. Prowadząc fałszywe procesy rekrutacyjne, są w stanie oszukać ofiary i zmusić je do przekazania danych logowania, wewnętrznego kodu lub zdalnego dostępu do systemów pracodawców. W innych przypadkach przedstawiają się jako potencjalni inwestorzy, co ułatwia im zbieranie informacji o wewnętrznych sieciach i możliwych punktach wejścia - podkreślił dziennik. (PAP)
os/ rtt/


























































