REKLAMA
WAŻNE

Spór w PZU. Była prezes pisze do ministra i żąda wycofania uchwały

Andrzej Stec2025-12-23 06:00redaktor naczelny Bankier.pl
publikacja
2025-12-23 06:00

Na biurko Ministra Aktywów Państwowych, Wojciecha Balczuna, trafiło w ostatnich dniach pismo od byłej prezes PZU, Beaty Kozłowskiej-Chyły – dowiedział się Bankier.pl. Domaga się ona zmiany porządku obrad Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy PZU, zaplanowanego na dzisiaj (23 grudnia) i wycofania projektu uchwały jej dotyczącej.

Spór w PZU. Była prezes pisze do ministra i żąda wycofania uchwały
Spór w PZU. Była prezes pisze do ministra i żąda wycofania uchwały
fot. MAREK WISNIEWSKI / / FORUM

W piśmie datowanym na 19 grudnia autorka wskazuje na nowe okoliczności, które rzucają inne światło na głośną sprawę doradców zarządu. Kozłowska-Chyła zarzuca spółce PZU „zatajanie przed akcjonariuszami i opinią publiczną kluczowych elementów stanu prawnego”, które mają dowodzić bezzasadności roszczeń wobec niej. Kluczowym argumentem byłej prezes jest fakt, że w kwietniu 2024 roku – czyli już po zmianie władz w spółce – nowy zarząd zawarł z kwestionowanymi jej dwoma doradcami porozumienia rozwiązujące umowy o pracę.

Zgodnie z treścią listu, w porozumieniach tych spółka potwierdziła, że nie ma żadnych roszczeń do doradców, co de facto oznacza potwierdzenie prawidłowości ich zatrudnienia i wykonanej pracy. Co więcej, PZU zobowiązało się w tych dokumentach do wypłaty na rzecz doradców dodatkowych odszkodowań. Beata Kozłowska-Chyła argumentuje, że skoro obecne władze spółki same zrzekły się roszczeń i wypłaciły pieniądze, to próba obciążenia jej odpowiedzialnością za rzekome szkody jest działaniem „bezprawnym” i „pozbawionym jakichkolwiek podstaw faktycznych”.

Tło sporu: „Fikcyjni doradcy” i determinacja MAP

Pismo byłej prezes jest reakcją na działania Skarbu Państwa, głównego akcjonariusza PZU, przed zbliżającym się walnym zgromadzeniem. Tło tej sprawy opisują niektóre media (np. „Newsweeka”) pisząc o tzw. „cichych wyjątkach” – doradcach, których zatrudnienie miało być ukrywane w systemach, a ich praca rzekomo fikcyjna. Według doniesień medialnych, wśród doradców miały znajdować się osoby powiązane politycznie lub towarzysko z obozem ówczesnej władzy, które miały inkasować milionowe wynagrodzenia bez dowodów na świadczenie usług.

Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP), będące formalnie głównym akcjonariuszem, przyjęło w tej sprawie twardy kurs. Resort zażądał uzupełnienia porządku obrad grudniowego NWZA o punkt dotyczący podjęcia uchwały w sprawie dochodzenia roszczeń za szkody wyrządzone przy sprawowaniu zarządu przez Beatę Kozłowską-Chyłę. Przedstawiciele resortu podkreślają, że ich celem jest konsekwentne rozliczanie przeszłości. Jak wynika z relacji medialnych, MAP zapowiada, że „priorytetem pozostaje rozliczenie nieprawidłowości w spółkach Skarbu Państwa i dochodzenie roszczeń wobec osób odpowiedzialnych za straty”.

Obrona byłej prezes: Pandemia i procedury HR

W swoim liście do ministra Kozłowska-Chyła zdecydowanie odrzuca narrację o fikcyjności pracy doradców. Tłumaczy brak fizycznych śladów ich obecności w firmie (np. wejść do budynku) specyfiką pandemii COVID-19 i stanem zagrożenia epidemicznego, który wymusił pracę zdalną w PZU od marca 2020 roku. Wskazuje, że doradcy – będący ekspertami i profesorami – pracowali w trybie online lub telefonicznie, co było wówczas standardem rynkowym.

Dodatkowo była prezes powołuje się na procedury wewnętrzne. Podkreśla, że umowy z doradcami były przygotowywane i nadzorowane przez wyspecjalizowany dział HR, kierowany przez dyrektor, która do dziś pełni tę funkcję w Grupie PZU. Kozłowska-Chyła zaznacza również, że ataki na nią są niezrozumiałe w świetle wyników finansowych spółki – przypomina, że za jej kadencji Grupa PZU osiągnęła historyczny zysk na poziomie 5,77 mld zł, mimo trudnych warunków gospodarczych.

Autorka listu ostrzega ministra Balczuna, że forsowanie uchwały o roszczeniach w obliczu istnienia ugód z doradcami narusza prawo i jej dobra osobiste, a zatajanie tych dokumentów może rodzić odpowiedzialność karnoprawną i cywilnoprawną dla osób w to zaangażowanych.

Źródło:
Andrzej Stec
Andrzej Stec
redaktor naczelny Bankier.pl

Redaktor naczelny Bankier.pl. Do grudnia 2023 roku zarządzał newsroomem ekonomicznym w Gremi Media, gdzie od 2012 roku był redaktorem naczelnym „Parkietu”, a od 2016 roku również zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Wcześniej przez pięć lat pełnił funkcję redaktora działu Puls Inwestora w „Pulsie Biznesu”, a w latach 2000-2007 pracował jako dziennikarz działu gospodarczego „Gazety Wyborczej”. Jest laureatem wielu dziennikarskich nagród. Był nominowany do nagrody Grand Press oraz uznany najlepszym dziennikarzem ubezpieczeniowym 2007 r. przez Polską Izbę Ubezpieczeniową. W 2022 roku został laureatem konkursu im. Władysława Grabskiego w kategorii Najlepszy wywiad, a w listopadzie 2023 r. Rada Programowa Kongresu Gospodarki Elektronicznej przyznała mu tytuł Dziennikarza roku. Jest maklerem papierów wartościowych. Pracował w BM Banku BPH. W latach 2010-2012 roku był członkiem zarządu, a następnie członkiem Rady w Związku Maklerów i Doradców.

Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (10)

dodaj komentarz
marszalek2020
Robienie takiej jazdy ludziom, którzy rzetelnie wykonywali swoje obowiązki będzie skutkowało tym, że dobrzy fachowcy nie będą chcieli pracować w spółkach państwowych licząc się z tym że za kilka lat jakiś wariat będzie wsadzał ich do więzienia np. za to, że nie odbijali przepustki przychodząc do pracy.
marszalek2020
Jak Polska nie będzie rozliczać takich wariatów, to skończymy jak jakaś kolonia afrykańska.
kaczyslaw_ odpowiada marszalek2020
Masz racje, trzeba rozliczyć wszystkie przekręty covidowe ***iowców i przykładnie ukarać, żeby następnych ***owców nie kusiło.
prawnuk
Ależ oczywiście oczekuję, że pani przedstawi "owoce pracy" swoich doradców.
ćwierć wieku temu, w prywatnej firmie, byłem w Radzie nadzorczej.
robota sprowadzała sie do comiesięcznego podpisania dokumentów - za co otrzymywałem ryczał w wysokości dzisiejszych 6-7 tys. zł.
"Pracę" wykonywałem 3 miesiące.
Ależ oczywiście oczekuję, że pani przedstawi "owoce pracy" swoich doradców.
ćwierć wieku temu, w prywatnej firmie, byłem w Radzie nadzorczej.
robota sprowadzała sie do comiesięcznego podpisania dokumentów - za co otrzymywałem ryczał w wysokości dzisiejszych 6-7 tys. zł.
"Pracę" wykonywałem 3 miesiące.
Uznałem, że płacenie komuś takich pieniędzy za jedno popołudnie jest fikcyjnym świadczeniem pracy /nawet w sektorze CZYSTO prywatnym/. A to jest przestępstwo i dla zlecajacego i dla pobierającego zlecenie.

Na poziomie firm państwowych typu PZU czy Lasy Państwowe - pobieranie kasy bez świadczenia pracy i bez efektów - powinno kończyć sie przynajmniej zwrotem WYŁUDZONYCH pieniędzy.

Bywałem też doradcą w firmach - jestem w stanie udokumentować każdą zarobioną zlotówkę - choć przyznam - unikam państwówki.
nikt nikogo nie bedzie wsadzał do wiezienia - ludzie grzecznie oddadzą wyłudzoną kasę; a inni w końcu nauczą się RAPORTOWAĆ pracę. co za problem napisać co miesiąc 10-30stronicowe sprawozdanie? To jest godzina pracy: wklejasz nazwy dokumentów w które ingerowałeś, robnisz zestawienie maili - ZERO problemu
marszalek2020 odpowiada prawnuk
A nie można prościej?
Np. dział HR zgłasza jak ktoś nie przychodzi przez tydzień do pracy i jest z tego jakaś notatka w archiwalnych dokumentach?
samsza
jaki jest sens pisać do muzyka, on tylko gra, a nawet melodia nie jest jego...
tomitomi
Pan Stec ? - za uporczywe kasowanie postów i nadmierną senzurę - bez komentarza !

dla zasięgów ,
j2oen
Silni razem ze stajni PSL/PO/Lewica już gotowi do zatopienia kolejnej firmy.
hylobiusnews
Ktoś musi obniżyć wartość firmy przed przejęciem przez ochotnika z dowolnego niemieckojęzycznego kraju...

Powiązane: Spółki Skarbu Państwa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki