Na biurko Ministra Aktywów Państwowych, Wojciecha Balczuna, trafiło w ostatnich dniach pismo od byłej prezes PZU, Beaty Kozłowskiej-Chyły – dowiedział się Bankier.pl. Domaga się ona zmiany porządku obrad Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy PZU, zaplanowanego na dzisiaj (23 grudnia) i wycofania projektu uchwały jej dotyczącej.


W piśmie datowanym na 19 grudnia autorka wskazuje na nowe okoliczności, które rzucają inne światło na głośną sprawę doradców zarządu. Kozłowska-Chyła zarzuca spółce PZU „zatajanie przed akcjonariuszami i opinią publiczną kluczowych elementów stanu prawnego”, które mają dowodzić bezzasadności roszczeń wobec niej. Kluczowym argumentem byłej prezes jest fakt, że w kwietniu 2024 roku – czyli już po zmianie władz w spółce – nowy zarząd zawarł z kwestionowanymi jej dwoma doradcami porozumienia rozwiązujące umowy o pracę.
Zgodnie z treścią listu, w porozumieniach tych spółka potwierdziła, że nie ma żadnych roszczeń do doradców, co de facto oznacza potwierdzenie prawidłowości ich zatrudnienia i wykonanej pracy. Co więcej, PZU zobowiązało się w tych dokumentach do wypłaty na rzecz doradców dodatkowych odszkodowań. Beata Kozłowska-Chyła argumentuje, że skoro obecne władze spółki same zrzekły się roszczeń i wypłaciły pieniądze, to próba obciążenia jej odpowiedzialnością za rzekome szkody jest działaniem „bezprawnym” i „pozbawionym jakichkolwiek podstaw faktycznych”.
Zobacz także
Tło sporu: „Fikcyjni doradcy” i determinacja MAP
Pismo byłej prezes jest reakcją na działania Skarbu Państwa, głównego akcjonariusza PZU, przed zbliżającym się walnym zgromadzeniem. Tło tej sprawy opisują niektóre media (np. „Newsweeka”) pisząc o tzw. „cichych wyjątkach” – doradcach, których zatrudnienie miało być ukrywane w systemach, a ich praca rzekomo fikcyjna. Według doniesień medialnych, wśród doradców miały znajdować się osoby powiązane politycznie lub towarzysko z obozem ówczesnej władzy, które miały inkasować milionowe wynagrodzenia bez dowodów na świadczenie usług.
Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP), będące formalnie głównym akcjonariuszem, przyjęło w tej sprawie twardy kurs. Resort zażądał uzupełnienia porządku obrad grudniowego NWZA o punkt dotyczący podjęcia uchwały w sprawie dochodzenia roszczeń za szkody wyrządzone przy sprawowaniu zarządu przez Beatę Kozłowską-Chyłę. Przedstawiciele resortu podkreślają, że ich celem jest konsekwentne rozliczanie przeszłości. Jak wynika z relacji medialnych, MAP zapowiada, że „priorytetem pozostaje rozliczenie nieprawidłowości w spółkach Skarbu Państwa i dochodzenie roszczeń wobec osób odpowiedzialnych za straty”.
Obrona byłej prezes: Pandemia i procedury HR
W swoim liście do ministra Kozłowska-Chyła zdecydowanie odrzuca narrację o fikcyjności pracy doradców. Tłumaczy brak fizycznych śladów ich obecności w firmie (np. wejść do budynku) specyfiką pandemii COVID-19 i stanem zagrożenia epidemicznego, który wymusił pracę zdalną w PZU od marca 2020 roku. Wskazuje, że doradcy – będący ekspertami i profesorami – pracowali w trybie online lub telefonicznie, co było wówczas standardem rynkowym.
Dodatkowo była prezes powołuje się na procedury wewnętrzne. Podkreśla, że umowy z doradcami były przygotowywane i nadzorowane przez wyspecjalizowany dział HR, kierowany przez dyrektor, która do dziś pełni tę funkcję w Grupie PZU. Kozłowska-Chyła zaznacza również, że ataki na nią są niezrozumiałe w świetle wyników finansowych spółki – przypomina, że za jej kadencji Grupa PZU osiągnęła historyczny zysk na poziomie 5,77 mld zł, mimo trudnych warunków gospodarczych.
Autorka listu ostrzega ministra Balczuna, że forsowanie uchwały o roszczeniach w obliczu istnienia ugód z doradcami narusza prawo i jej dobra osobiste, a zatajanie tych dokumentów może rodzić odpowiedzialność karnoprawną i cywilnoprawną dla osób w to zaangażowanych.


























































