REKLAMA

Zwiększenie dzietności w Polsce. Na przeszkodzie "koszty" macierzyństwa

2021-05-26 15:00
publikacja
2021-05-26 15:00
Zwiększenie dzietności w Polsce. Na przeszkodzie "koszty" macierzyństwa
Zwiększenie dzietności w Polsce. Na przeszkodzie "koszty" macierzyństwa
fot. Natalie / / Pexels

1,41 - tyle wynosi współczynnik dzietności w Polsce w 2020 roku, co plasuje nasz kraj w grupie państw Unii Europejskiej o najniższym TFR. W 2020 roku urodziło o 20 tys. mniej dzieci niż w 2019 roku, a o ponad 70 tys. więcej osób zmarło w 2020 roku w porównaniu z 2019 roku.

Instytut Badań Strukturalnych odpowiedział na pytanie, czy zwiększenie dzietności w Polsce jest możliwe. Jako główne przyczyny niskiej liczby urodzeń wskazano sytuację demograficzną, nieefektywną i niestabilną politykę rodzinną oraz czynniki społeczne - poczucie niepewności czy sytuację kobiet na rynku pracy. 

Według badania przeprowadzonego przez CBOS głównymi powodami niskiej dzietności są: poczucie niepewności oraz czynniki ekonomiczne, w tym:

  • brak stabilności finansowej i niepewność co do przyszłości (59 proc.),
  • ograniczenia związane z sytuacją mieszkaniową (44 proc.)
  • obawy kobiet przed utratą pracy (42 proc.),
  • chęć robienia kariery zawodowej przez kobiety i upowszechnienie się modelu kobiety niezależnej finansowo (27 proc.),
  • trudności z pogodzeniem obowiązków rodzinnych i zawodowych (26 proc.)
  • poczucie braku wsparcia ze strony państwa (m.in. w zakresie edukacji oraz opieki medycznej nad dziećmi - 23 proc.).

W porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej wypadamy również poniżej średniej, jeśli chodzi o aktywność zawodową Polek. W Polsce wynosi ona 61 proc. w porównaniu do 64 proc. średniej dla UE (dane za 2019 rok). Najwyższe wskaźniki osiągnęły Szwecja (75 proc.) oraz Holandia (73 proc.). 

Jednym ze sposobów, aby wzmocnić dzietność w Polsce, było wprowadzenie programu 500+. Jednak, jak podają eksperci, nie spełnił on celu, jaki początkowo mu przepisywano. Szacowano, że w 2020 roku urodzi się 380 tys. dzieci, a faktycznie pojawiło się ich 360 tys., w 2019 roku szacowano 380 tys., a urodziło się 375 tys. 

Dlaczego nie uda się zwiększyć dzietności?

Zdaniem ekspertów zwiększenie dzietności jest mało prawdopodobne. Po pierwsze dlatego, że mamy ograniczony wpływ na demografię, a nawet efektywne polityki publiczne mogą co najwyżej minimalizować zjawisko depopulacji. Kolejnym powodem jest to, że przy podejmowaniu decyzji o powiększeniu rodziny kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa związane ze stabilną sytuacją finansową i mieszkaniową. Trzecim powodem jest fakt, że macierzyństwo wiąże się z kosztami ponoszonymi przez matki - chodzi o gorszą sytuację kobiet na rynku pracy czy potrójnym obciążeniem (pracą zawodową, obowiązkami domowymi oraz opieką nad dziećmi). 

"Po czwarte – politykę rodzinną w Polsce trudno uznać za spójną i prowadzoną niezależnie od światopoglądu rządzących. Wymieszane zostały w niej działania, które mają ułatwić łączenie pracy zawodowej z rodzicielstwem (np. Ustawa żłobkowa), z instrumentami, które prowadzą do pogłębienia różnic między matkami i ojcami, zarówno jeśli chodzi o ich sytuację na rynku pracy, jak i o podział codziennych obowiązków i zakresu opieki nad dziećmi (np. urlop rodzicielski bez zarezerwowania części, z której może skorzystać tylko ojciec). Najbardziej kosztowny element polityki rodzinnej (program „Rodzina 500+”) nie realizuje swojego podstawowego celu, czyli nie powoduje trwałego wzrostu dzietności", podają autorzy opracowania. 

Na końcu listy powód znalazła się również informacja o negatywnym wpływie na podejmowanie decyzji o posiadaniu dziecka po ograniczeniu w dostępie do legalnej aborcji. 

„Zaburza proces planowania rodziny, zwiększając obawy kobiet i ich partnerów związane z zajściem w ciążę. To może prowadzić do dalszego opóźniania decyzji o urodzeniu dziecka, a nawet rezygnacji z realizacji pragnień prokreacyjnych. Zwiększa ryzyko wzrostu liczby aborcji w nieodpowiednich warunkach, co zagraża zdrowiu i życiu kobiet”, podają członkowie Komitetu Nauk Demograficznych Polskiej Akademii Nauk. 

Mimo wszystko, aby zwiększyć dzietność lub chociaż zatrzymać jej spadek, autorzy opracowania podali następujące działania: wspieranie rodziców w łączeniu pracy zawodowej z rodzicielstwem, w tym: upowszechnianie dostępu do opieki instytucjonalnej dla dzieci do lat 3, zwiększanie dostępu do instytucji opiekuńczych dla dzieci w wieku przedszkolnym i odejmowanie działania na rzecz elastycznych form zatrudniania. Są to również działania mające na celu wyrównywanie sytuacji matek i ojców na rynku pracy oraz w sprawowaniu codziennej opieki nad dziećmi, w tym wprowadzenie do urlopu rodzicielskiego tzw. father’s quota – części urlopu, która może zostać wykorzystana tylko przez ojca w pierwszym roku (lub latach) od urodzenia dziecka. Na kolejnych zaleceniach znalazły się rozwiązania mające zwiększyć dostępność mieszkań dla młodych, refundacja zabiegów in vitro czy zabezpieczenie praw reprodukcyjnych kobiet. 

WS

Źródło:
Tematy
Dokonaj kolejnego zrównoważonego wyboru

Dokonaj kolejnego zrównoważonego wyboru

Advertisement

Powiązane: Praca

Komentarze (16)

dodaj komentarz
kali17
A kto ma mieć te dzieci? 30-40 latkowie od wielu lat siedzą za granicą. Jak ludzie wyjeźdzali 15 lat temu to sie politycy cieszyli że im bezrobocie spada. Zapomnieli tylko że ci ludzie tam ulożą sobie życie i tam założą rodziny co przełoży się na demografię tamtych krajów a nie polski
adam.1983
Kogokolwiek dziwi obecna sytuacja ? w zasadzie chyba każdy bardziej rozwinięty kraj niż afryka itp odnotowuje spadki dzietności, to konsekwencja po części propagowanego stylu życia przez różne grupy ale i kalkulacja kosztów. Za komuny i zaraz po matki nie martwiły się tak o karierę zawodową czy o to że nie będzie Kogokolwiek dziwi obecna sytuacja ? w zasadzie chyba każdy bardziej rozwinięty kraj niż afryka itp odnotowuje spadki dzietności, to konsekwencja po części propagowanego stylu życia przez różne grupy ale i kalkulacja kosztów. Za komuny i zaraz po matki nie martwiły się tak o karierę zawodową czy o to że nie będzie się dało wychodzić do kina czy na inne aktywności. Podejrzewam że też ludzie wtedy myśleli o tym co będzie na starość bo na państwo nie mogli za bardzo liczyć a teraz nawkładali ludziom go głowy że na emeryturze się będzie bogatym więc po co się męczyć i wychowywać dzieci przecież państwo mi obiecało, dziecko to spore utrudnienie w corpo-awansach, bo przez kilka lat jest się mniej dyspozycyjnym przez częste choroby dziecka czy godziny otwarcia żłobków i przedszkoli. To powoduje że bezdzietnemu łatwiej awansować a przecież dziś kariera jest najważniejsza.
gronostaj
No na pewno całkowity zakaz aborcji i idący za tym brak badań prenatalnych poprawi nam statystyki.
carlito1
Największym problem dzietności jest pro rodzinna polityka rzondu i pakowanie się urzedasa wszędzie gdzie się da.
andregru
W latach 90 , na początku przemian gdy likwidowano zakłady pracy a państwo miały w d..pie ludzi wychowywało się dzieci samodzielnie a nie za pieniądze innych . Poniższe problemy będą zawsze :
brak stabilności finansowej i niepewność co do przyszłości (59 proc.),
ograniczenia związane z sytuacją mieszkaniową
W latach 90 , na początku przemian gdy likwidowano zakłady pracy a państwo miały w d..pie ludzi wychowywało się dzieci samodzielnie a nie za pieniądze innych . Poniższe problemy będą zawsze :
brak stabilności finansowej i niepewność co do przyszłości (59 proc.),
ograniczenia związane z sytuacją mieszkaniową (44 proc.)
obawy kobiet przed utratą pracy (42 proc.),
chęć robienia kariery zawodowej przez kobiety i upowszechnienie się modelu kobiety niezależnej finansowo (27 proc.),
trudności z pogodzeniem obowiązków rodzinnych i zawodowych (26 proc.)
poczucie braku wsparcia ze strony państwa (m.in. w zakresie edukacji oraz opieki medycznej nad dziećmi - 23 proc.).
taki-ktos-jak-ja
>W porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej wypadamy również poniżej średniej, jeśli chodzi >o aktywność zawodową Polek. W Polsce wynosi ona 61 proc. w porównaniu do 64 proc. średniej >dla UE (dane za 2019 rok). Najwyższe wskaźniki osiągnęły Szwecja (75 proc.) oraz Holandia (73 >proc.).
Albo pipka
>W porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej wypadamy również poniżej średniej, jeśli chodzi >o aktywność zawodową Polek. W Polsce wynosi ona 61 proc. w porównaniu do 64 proc. średniej >dla UE (dane za 2019 rok). Najwyższe wskaźniki osiągnęły Szwecja (75 proc.) oraz Holandia (73 >proc.).
Albo pipka albo rybka. To czego wy oczekujecie? Wyższej aktywności zawodowej czy więcej zaangażowania w rodzinę? Bo to jakby się trochę kłóci ze sobą. Po drugie, NIGDY nie wspomina się przy okazji tych statystyk, że większość kobiet w Europie Zachodniej pracuje na CZĘŚĆ ETATU. Czego u nas ze świecą szukać. Wtedy jak najbardziej można połączyć pracę z rodziną. Nie każdy ma babcie na podorędziu i nie każda babcia chce zajmować się wnukami. Także zdecydujcie się. Albo jeszcze większe upowszechnienie pracy zawodowej i to na cały etat, bo tak jest w Polsce, albo dzieci. Kobiety nie mają zamiaru robić 24 h/d.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
arekzpoznania
Legalna aborcja, jak najwcześniejsze odrywanie matek od dzieci i zmuszanie ojców do pozostania w domu jako recepta na zmniejszającą się dzietność. Czyli jeszcze więcej tego samego co stosowane jest w UE od dziesięcioleci. Jak na razie jedynym skutecznym sposobem na wzrost dzietności np. we Francji jest sprowadzanie Legalna aborcja, jak najwcześniejsze odrywanie matek od dzieci i zmuszanie ojców do pozostania w domu jako recepta na zmniejszającą się dzietność. Czyli jeszcze więcej tego samego co stosowane jest w UE od dziesięcioleci. Jak na razie jedynym skutecznym sposobem na wzrost dzietności np. we Francji jest sprowadzanie muzułmanów.
andregru
W tym wszystkim chodzi nie tylko o wzrost dzietności ale aby te dzieci chciały pracować i miały pracę . Muzułmanie we Francji głównie robią tylko dzieci , nie pracują i żyją z zasiłków . Takiego stylu życia w Polsce nie potrzeba .

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki