- Kupiłam w zeszłym roku znaczki skarbowe, które teraz nadają się tylko na makulaturę i nie mogę ich nigdzie zwrócić - powiedziała nam Czytelniczka.
- Chyba powinien być jakiś sposób, żeby pozbyć się tych nieprzydatnych zapasów?
Według Ministerstwa Finansów, na pieniądze za niewykorzystane znaczki mogą liczyć jedynie przedsiębiorcy prowadzący punkty ich sprzedaży.
Nie wszyscy wiedzą też, że znaczki skarbowe zostały zniesione i teraz do załatwienia spraw urzędowych potrzebny jest dowód wniesienia opłaty skarbowej.
- Zdarzyło się nam już kilka razy, że otrzymaliśmy podania z naklejonymi znaczkami skarbowymi - tłumaczy Zofia Zienckowska, zastępca naczelnika Wydziału Komunikacji Urzędu Miejskiego w Białymstoku.
Ustawa o opłacie skarbowej, która zniosła znaczki, nie przewidziała okresu przejściowego, w którym można by wnosić opłaty na dwa sposoby (gotówką i w znaczkach). Nie było też czasu na poinformowanie ludzi o zmianach. Tymczasem bez dowodu wpłaty urzędnicy nie mogą zająć się naszą sprawą.
- Problemy sprawiają też opłaty wnoszone przez internet - dodaje Zienckowska. - Nie wiadomo bowiem, jak udowodnić, że taka opłata miała miejsce. Jak na razie musimy to sprawdzać za każdym razem w wydziale finansów. Moim zdaniem, nie mamy w związku ze zmianami zbyt wielkich trudności.
Czy urzędy starają się ułatwić życie klientom?
- Opłaty można wnieść u nas na miejscu, ponieważ otworzyliśmy specjalny punkt - mówi Marian Hodun, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Białymstoku.
Kolejnym problemem są niejasno sformułowane przepisy o opłatach. Od początku tego roku opłaty pobiera się od każdej decyzji administracyjnej. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej uważa jednak, że z opłat zwolnione są decyzje socjalne, czyli np. ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych. Może się więc zdarzyć, że przy tej samej sprawie dowód wpłaty będzie czasem potrzebny, a czasem nie. Urzędy czekają na szczegółowe rozporządzenia Ministerstwa Finansów.
Kurier Poranny
Ewa Wyrwas






























































