REKLAMA

Zapaść najmu krótkoterminowego. Co się stanie z mieszkaniami?

Marcin Kaźmierczak2020-03-23 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-03-23 06:00

Zamknięte granice, wstrzymane loty, a w konsekwencji ograniczony do minimum ruch turystyczny oraz podróże biznesowe i wreszcie specustawa zakazująca najmu krótkoterminowego spowodowały tąpnięcie na rynku. Stojący pod ścianą właściciele zaczęli chwytać się brzytwy i wynajmować swoje mieszkania na… kwarantannę. Czy czeka nas wyprzedaż wynajmowanych mieszkań, a może większa oferta na rynku najmu długoterminowego? Eksperci wyjaśniają.

Najem krótkoterminowy w Polsce, w związku z wprowadzonym przez Ministerstwo Zdrowia stanem zagrożenia epidemicznego, jest nielegalny od 14 marca. Apartamenty w największych polskich miastach i kurortach stoją puste, a ich właściciele od dwóch weekendów nie zarabiają. Przepadają także zaliczki już wcześniej wpłacone przez serwis Airbnb. Zwrot poniesionych kosztów rezerwacyjnych w przypadku rezygnacji z noclegu rekomenduje także serwis booking.com. Także w przypadku wyboru oferty bezzwrotnej.

/ fot. Shutterstock.com /

– Słyszymy o spadku rezerwacji o 80-90 procent – mówi Artur Kaźmierczak, członek zarządu Mzuri Investments, firmy zarządzającej najmem mieszkań.

Wynajmujący liczą straty

To wszystko sprawia, że straty w przypadku jednej doby liczone są w tysiącach. Zdaniem Bartosza Turka, głównego analityka HRE Investments, w takiej sytuacji znaleźli się zwłaszcza zbyt agresywnie inwestujący w mieszkania.

– Tylko podczas ubiegłego weekendu, gdy zaczął obowiązywać zakaz najmu krótkoterminowego, straciłem prawie trzy tysiące złotych. Choć noclegi w naszych apartamentach są tańsze w ciągu tygodnia i nie mieliśmy pełnego obłożenia, straty liczyliśmy także od poniedziałku do piątku. Dziennie to blisko tysiąc złotych – relacjonuje Paweł Rosłoński, wynajmujący mieszkania na doby w pobliżu wrocławskiego rynku.

Jak dodaje, jeśli stan zagrożenia epidemicznego nie zostanie zniesiony, w kolejnych tygodniach wcale nie będzie lepiej.

– Na ostatni weekend mieliśmy 80 proc. rezerwacji, a na kolejny 50 proc. Wszystkie zostały anulowane, straciliśmy także zaliczki. A koszty stałe jako firma ponosimy przecież codziennie. Na szczęście będziemy mogli skorzystać z zamrożenia podatku od nieruchomości – pociesza się Paweł Rosłoński.

Z takiego rozwiązania będą mogli skorzystać także przedsiębiorcy w Krakowie oraz innych miastach żyjących z turystów – m.in. Gdyni.

Delikatne wytchnienie wynajmującym oferują także serwisy wystawiające ogłoszenia. Choć to kropla w morzu kosztów, od czwartku, 19 marca, o 30 proc. cenę ogłoszeń obniżył serwis nieruchomosci-online.pl.

Tonący kwarantanny się chwyta

Właściciele, którzy mimo zakazu nie zawiesili działalności, próbują przyciągnąć klientów obniżkami. Porównując tylko oferty najmu krótkoterminowego we Wrocławiu, znaczna część wynajmujących obniżyła ceny noclegów w ok. 25 proc.

Część w swojej fantazji poszła znacznie dalej i zaczęła oferować mieszkania wynajmowane dotąd turystom, osobom zmuszonym przebyć kwarantannę. Podobnie jak w przypadku maseczek i żeli antybakteryjnych oferowanych wcześniej w zawyżonych cenach, tak i oferty najmu na czas kwarantanny są blokowane i usuwane z serwisów. Algorytmy stawiające opór tego typu ofertom zastosował już m.in. serwis OLX. Nowe oferty zawierające tego typu frazy nie są już publikowane, a te, które pojawiły się tam wcześniej, mają zostać usunięte.

Rynek najmu przejdzie transformację

W opinii ekspertów rynku nieruchomości, epidemia dotknie zwłaszcza osoby wynajmujące mieszkania kupione na kredyt lub podnajmujące.

– Będą wówczas w sytuacji obowiązku płatności zobowiązania długoterminowego przy praktycznym braku przychodów. W efekcie spodziewamy się narastania zjawiska, które obserwujemy już dzisiaj, czyli konwersji przeznaczenia mieszkań z najmu na doby na najem długoterminowy – zauważa.

Straty jako pierwsze zaczną liczyć również firmy mocno obciążone długami.

– To m.in. linie lotnicze, autobusowe oraz hotele. – Możemy założyć, że właściciele, którzy kupowali za gotówkę, a takich jest gros, nie ucierpią bez kilkumiesięcznych przychodów – twierdzi Michał Kubicki, prezes zarządu CMP Management Polska.

Wszystko zależy jednak od tego, kiedy uda się opanować i wygasić epidemię i kiedy Polacy powrócą do obserwowanej przed pojawieniem się koronawirusa mobilności.

– Jeśli uda się to do lata, to prawdopodobne ograniczenie wakacji za granicą pomoże miejscowościom turystycznym. Bardziej ucierpią natomiast typowo biznesowe lokalizacje, które stracą okres wiosenny, który zwykle jest dla nich dobry. Jeśli epidemia potrwa przez okres wakacyjny, sytuacja się odwróci i to miejscowości turystyczne bardziej ucierpią – zauważa Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Dzięki obniżce stóp procentowych oraz gotowości do zaakceptowania niższego zwrotu z kapitału więcej z tych nieruchomości trafi na długoterminowy rynek najmu, zwłaszcza w miastach biznesowych gdzie najczęściej jest również duży rynek długoterminowy – dodaje.

Studenci tlenem dla wynajmujących?

Ratunkiem przy przechodzeniu z najmu krótkoterminowego na długoterminowy dla wynajmujących mieszkania w dużych miastach może okazać się zwiększony popyt w postaci studentów wykwaterowanych z akademików. Część z nich, również te należące do największych polskich uczelni, została przekształcona bowiem na tymczasowe schronienie dla osób przechodzących kwarantannę.

– Różne badania mówią o tym, że około 80 procent studentów pracuje. Oczywiście często są to płatne staże, praktyki lub praca biurowa, którą można wykonywać zdalnie. Biorąc pod uwagę, że miejsc w uczelnianych akademikach jest ponad 120 tysięcy, to najpewniej zaledwie niewielki procent, ok. 10-20 proc. żaków chciałaby ze względów zawodowych zostać w dużych miastach – szacuje Bartosz Turek.

Tu ponownie rodzi się jednak pytanie, jak długo potrwa epidemia i jaki odsetek studentów zmuszonych do szukania nowego lokum, zdecyduje się na stałe zrezygnować z wywalczonego z trudem miejsca w akademiku i związać się z wynajmującym roczną umową, dodatkowo obwarowaną okresem wypowiedzenia.

Wyprzedaży mieszkań nie będzie

Większość ekspertów rynku nieruchomości nie spodziewa się panicznej wyprzedaży mieszkań kupionych z myślą o najmie krótkoterminowym, choć w pojedynczych przypadkach możemy mieć do czynienia z takim zjawiskiem, zwłaszcza w przypadku tych właścicieli, którzy mocno zadłużyli się na zakup nieruchomości i zdecydują się uciec z rynku, żeby odzyskać choć część kapitału. Skala zjawiska nie powinna jednak wpłynąć na wahania cen na rynku wtórnym.

– Nieruchomości są postrzegane jako bezpieczna przystań dla kapitału. Choć trudno mi uogólniać w tym wypadku, to bez wątpienia ja, gdybym miał mieszkanie kupione na wynajem krótkoterminowy i nie dawałoby ono odpowiednich dochodów, wolałbym mieć w miarę stabilne źródło zysków z wynajmu długoterminowego, kilkaset tysięcy zainwestowane w obligacje skarbowe – zaznacza Bartosz Turek.

Ratunkiem, przynajmniej tymczasowym, dla wynajmujących obciążonych kredytem może być także proponowana przez banki odroczona spłata hipotek. Jak jednak wynika z analizy portalu Bankier.pl dokonanej przez Michała Kisiela, wakacje kredytowe nie będą bezpłatne. Zamrożenie spłat może przełożyć się na późniejsze wyższe raty, nawet o 20 proc.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (286)

dodaj komentarz
detektorjusia
Jak to nie będzie wyprzedaży mieszkań...?? Załamanie ruchu turystycznego, powrót Ukraińców, rosnące bezrobocie, ograniczenie akcji kredytowej... odwrotność tego co nakręciło całą tą bańkę. No i jeszcze dodam wymierające społeczeństwo.
W Krakowie znalazłem prawie 2000 mieszkań na krótki najem na bookingu,
Jak to nie będzie wyprzedaży mieszkań...?? Załamanie ruchu turystycznego, powrót Ukraińców, rosnące bezrobocie, ograniczenie akcji kredytowej... odwrotność tego co nakręciło całą tą bańkę. No i jeszcze dodam wymierające społeczeństwo.
W Krakowie znalazłem prawie 2000 mieszkań na krótki najem na bookingu, w Gdańsku 1400 - zobaczcie sami. Co oni zrobią z tymi lokalami..?
antonicaracal
Każdy biznes wiąże się z ryzykiem i nie ma co jęczeć ! A co mają powiedzieć hotelarze, handel ?
kor666
Brawo.
Niszczą rynek nieruchomości to niech się teraz martwią.
Przez takich "przedsiębiorców" kawalerki 35m2 są po pół miliona.
marcinkrakow
Bardzo dobrze. Mam nadzieje, ze rząd pójdzie za ciosem i całkiem zakaze tego typu działalności. Flipperow razem z nimi!
staryznajomy
Sprzedac po jednym z kilkunastu lub wiecej posiadanych mieszkan i po kłopocie !
Jecza jak frankowicze którzy nie wiedzieli ze ich rata zalezy od zmiennego kursu franka hahaha
pierzewrzece
A miało rosnąć i rosnąć i rosnąć!
koronnyargument
I rośnie nadal, po prostu jest to przyrost ujemny.
zenonka
Bartosz Turek to jeden z większych głąbów, których cytujecie na tym portalu. Czy gość ma magiczną kulę i wie co będzie za 3, 6, 9 miesięcy?
jsunday
- Sytuacja jest dramatyczna, biorąc pod uwagę koszty prowadzenia firmy. W mojej sieci od 1 marca br. odnotowaliśmy dwie transakcje, które notabene przeszły z poprzedniego miesiąca sprzedaży i sześć wynajmów. W normalnej sytuacji, w tym okresie powinniśmy zarejestrować ok. 10 umów sprzedaży i ok. 15 – 20 wynajmów.- Sytuacja jest dramatyczna, biorąc pod uwagę koszty prowadzenia firmy. W mojej sieci od 1 marca br. odnotowaliśmy dwie transakcje, które notabene przeszły z poprzedniego miesiąca sprzedaży i sześć wynajmów. W normalnej sytuacji, w tym okresie powinniśmy zarejestrować ok. 10 umów sprzedaży i ok. 15 – 20 wynajmów. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie w mojej firmie, do końca kwietnia, zamykamy trzy oddziały. Dla małych biur i agencji nieruchomości nawet trzy miesiące bez dochodu oznaczają katastrofę. Od zaprzyjaźnionych deweloperów wiem też, że rynek pierwotny wygląda podobnie – jedna z większych firm deweloperskich w Polsce od 7 marca br. nie odnotowała żadnej umowy sprzedaży mieszkania. Tu też szykują się zwolnienia pracowników – opowiada w rozmowie z Business Insider Polska warszawski pośrednik, właściciel biura obrotu nieruchomościami.



Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, nawet gdyby latem nadeszło okresowe uspokojenie sytuacji, to zarówno gospodarka, jak i sama społeczność, tak rodzima, jak i globalna, bardzo mocno odczują przebyte uderzenie pandemii i raczej dość długo potrwa okres rekonwalescencji oraz powrotu do względnej równowagi.


- Mamy globalne załamanie rynków akcji czy surowcowych, a jak wiadomo, rynki to system naczyń połączonych. Trudno zatem znaleźć sensowne uzasadnienie tezy, że krajowej mieszkaniówce nic nie grozi albo że skutki koronawirusa będą ledwo odczuwalne. Tąpnięcie koniunktury wydaje się więc niemal pewne, kwestią pozostaje jego skala i czas trwania późniejszego spowolnienia – mówi Jarosław Jędrzyński.

Dodaje, że w tym roku popyt na mieszkania ulegnie ograniczeniu, a na rynku pierwotnym szczególnie ten inwestycyjny. Jednocześnie podaż nowych mieszkań z czasem zacznie się kurczyć, gdyż deweloperzy będą odsuwać w czasie terminy uruchamiania nowych projektów.

- Z kolei lokali używanych w ofercie raczej nie ubędzie, może nawet wręcz przeciwnie – podaż wzrośnie, jednak skłonność właścicieli do oczekiwanego przez rynek obniżania cen będzie symboliczna, zwłaszcza w początkowym okresie hamowania koniunktury. Mijanie się oczekiwań stron zaowocuje więc długotrwałym zastojem na rynku lokali z drugiej ręki – przekonuje Jarosław Jędrzyński.

Jednak prędzej czy później ceny mieszkań pójdą w dół. O ile? – wszystko zależy od okresu zaciągniętego hamulca. Według optymistycznego, ale coraz mniej prawdopodobnego scenariusza-jeśli za trzy miesiące wszystko wróci do normy – korekta na rynku nieruchomości może ograniczyć się do bieżącego roku. Wiele jednak wskazuje na to, że trwać będzie znacznie dłużej. Pośrednicy spodziewają się spadków cen mieszkań, co najmniej o kilka procent, od tegorocznej jesieni.


https://businessinsider.com.pl/finanse/rynek-nieruchomosci-w-czasach-koronawirusa-spada-popyt-na-mieszkania/x8ldf56
tomako_lunatic
Ostatnie 10 lat to oddanych przeszło 1,5 mln mieszkań. Kolejne 0,8 mln w budowie, które za jakiś czas pojawią się na rynku. Dodać do tego pustostany i zarżniętą turystykę, a wraz z nią wynajem krótkoterminowy – raczej na dłuższy, niż krótszy czas. Do tego kryzys gospodarczy oraz zmiana w myśleniu wielu uczestników Ostatnie 10 lat to oddanych przeszło 1,5 mln mieszkań. Kolejne 0,8 mln w budowie, które za jakiś czas pojawią się na rynku. Dodać do tego pustostany i zarżniętą turystykę, a wraz z nią wynajem krótkoterminowy – raczej na dłuższy, niż krótszy czas. Do tego kryzys gospodarczy oraz zmiana w myśleniu wielu uczestników rynku. Ryzyko powtórki/wzmocnienia epidemii w okresie jesienno-zimowym.

To generalnie recepta na solidny zjazd cen nieruchomości i co do tego nie ma co się oszukiwać. Pytanie tylko, jak głęboki. Oby tylko obyło się bez ludzkich dramatów, jak przy poprzednim kryzysie...

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki