Pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie wycieku danych pacjentki wrocławskiego szpitala. Te miały trafić do prowadzonej przez Kaję Godek fundacji antyaborcyjnej.


Jak informowało m.in. OKO.Press, we wrocławskim Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza odmówiono wykonania legalnej aborcji, a administrowane przez szpital wrażliwe informacje o stanie zdrowia kobiety trafiły do prowadzonej przez Kaję Godek antyaborcyjnej Fundacji Życie i Rodzina. W połowie października fundacja poinformowała o hospitalizacji pacjentki i ubieganiu się przez nią o przerwanie ciąży oraz zawiadomiła prokuraturę. Do szpitala przyjechała też policja, by sprawdzić, czy nie doszło do nielegalnego zabiegu.
- W środę rano złożyłam obszerne zawiadomienie do prokuratury regionalnej we Wrocławiu. To zawiadomienie to 14 stron. Bardzo dużo ważnych wątków. Przede wszystkim ten, że doszło do karygodnego, skandalicznego złamania praw pacjenta - poinformowała w czwartek w TOK FM pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula (Lewica).
Jak dodała, zawiadomienie do prokuratury regionalnej złożyła w celu zbadania sprawy wycieku danych ze szpitala we Wrocławiu do Fundacji Życie i Rodzina Kai Godek, dotyczących kobiety chcącej dokonać legalnego przerwania ciąży.
- Jeśli służby zabezpieczą nośniki fundacji Kai Godek, komputery, maile, telefony, wszystkie komunikatory, to będziemy wiedzieć, kto te dane wyniósł z dużą dozą prawdopodobieństwa. A w moim zgłoszeniu do prokuratury zwracam się także o zabezpieczenie dokumentacji policji z tego dnia, z tej interwencji - mówiła.

Jak dodała, rozmawiała w środę z Rzecznikiem Praw Pacjenta Bartłomiejem Chmielowcem. Kotula poinformowała, że zwróci się także do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. (PAP)
jws/ kcz/






























































