Izraelczycy wybierają we wtorek między politykami, których dzieli przede wszystkim ocena rządów Benjamina Netanjahu. W kwestiach o największym znaczeniu dla świata, takich jak polityka wobec Iranu, Palestyńczyków czy Libanu, stanowiska głównych rywali są jednak znacznie bardziej zbliżone.


W wyborach rywalizują dwa bloki. Pierwszy skupia prawicowy Likud Netanjahu, dwie partie nacjonalistyczne oraz być może jego tradycyjnych sojuszników – ugrupowania ultraortodoksyjne.
Drugi tworzą partie przeciwne premierowi, od prawicy po lewicę. Największą z nich jest według sondaży centrowa partia Prosto byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota.
Według większości sondaży żaden z bloków nie uzyska większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Opozycja ma niewielką przewagę, ale do utworzenia rządu może potrzebować poparcia partii arabskich, z którymi część jej ugrupowań nie chce współpracować.
Według badania opinii opublikowanego w piątek w dzienniku „Israel Ha-Jom” najważniejszą kwestią decydującą o głosowaniu jest dla Izraelczyków bezpieczeństwo i wojna, wskazane przez 26 proc. badanych.

Izraelska doktryna przez dekady opierała się na odstraszaniu, silnym wywiadzie i krótkich wojnach. Po ataku Hamasu z 7 października 2023 r. kraj ten rozpoczął jednak długotrwałe operacje wojskowe na wielu frontach – w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i Iranie, a także przeciwko jemeńskim rebeliantom Huti.
Rodzi to pytania o przyszłą strategię bezpieczeństwa kraju, choć cele działań militarnych cieszą się poparciem społecznym.
Stanowiska głównych rywali są w tej kwestii zbliżone. Wszyscy opowiadają się za zakończeniem rządów Hamasu w Strefie Gazy i jego rozbrojeniem, również przy użyciu siły militarnej. Netanjahu uzależnia wycofanie izraelskich wojsk od rozbrojenia Hamasu, a Ajzenkot obiecuje zakończyć jego rządy w ciągu 18 miesięcy.
Polityków łączy również dążenie do osłabienia militarnego Iranu i uniemożliwienia mu zdobycia broni jądrowej. Główni kandydaci sprzeciwiają się także powstaniu niepodległego państwa palestyńskiego.
Chociaż sam Netanjahu jest ścigany przez prokuraturę Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) za zbrodnie wojenne w Strefie Gazy, te zarzuty nie stanowią tematu kampanii wyborczej. Są powszechnie odrzucane, a większość mediów głównego nurtu poświęca im niewiele uwagi.
Wyraźniejszy podział dotyczy przemocy żydowskich osadników wobec Palestyńczyków na okupowanym Zachodnim Brzegu. Netanjahu umniejsza skalę problemu, a jego skrajnie prawicowi koalicjanci wspierają ruch osadniczy. Tymczasem główni liderzy opozycji potępiają ataki na Palestyńczyków i zapowiadają zdecydowane działania przeciwko ich sprawcom, choć większość ugrupowań żydowskich nie sprzeciwia się samemu osadnictwu.
Mimo że kampanię zdominowały kwestie bezpieczeństwa, drugą niemal równie ważną sprawą dla wyborców są gospodarka i koszty życia. Mimo trzech lat wojen izraelska gospodarka odnotowuje wzrost, ale kraj pozostaje jednym z najdroższych na świecie.
Problem ten nie odegrał jednak istotnej roli w kampanii. Likud Netanjahu nie przedstawił programu gospodarczego, podczas gdy opozycja zapowiadała m.in. obniżki podatków, zwiększenie konkurencji i walkę z wysokimi cenami mieszkań oraz żywności.
Ważnym tematem debaty przedwyborczej był za to pobór Żydów ultraortodoksyjnych, stanowiących 13 proc. społeczeństwa. Mimo wyroku Sądu Najwyższego z 2024 r. służba wojskowa nadal nie jest powszechnie egzekwowana. Opozycja chce zniesienia zwolnień, a partie ultraortodoksyjne uzależniają udział w rządzie od ich utrzymania. Spór zaostrzyły trzy lata wojen, zwiększające obciążenie pozostałych obywateli poborem.
Jedną z głównych osi kampanii była odpowiedzialność za atak Hamasu z 7 października 2023 r. Opozycja i rodziny zakładników domagają się niezależnej państwowej komisji śledczej, czemu sprzeciwia się Netanjahu. W sobotę około 100 tys. osób demonstrowało w tej sprawie w Tel Awiwie.
Opozycja zarzuca też premierowi osłabianie instytucji demokratycznych i podważanie niezależności sądów. Netanjahu jest ponadto sądzony pod zarzutami korupcyjnymi.
Nawet jeśli wybory doprowadzą do zmiany rządu, nie należy oczekiwać zasadniczego zwrotu w izraelskiej polityce wobec Palestyńczyków, Iranu i innych konfliktów na Bliskim Wschodzie, ponieważ stanowiska głównych rywali Netanjahu są w tych kwestiach zbliżone do jego własnych. (PAP)
baj/ kj/





























































