REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Trump ciężarem dla własnej partii? "Wyborcy dostali więcej, niż chcieli"

2026-10-12 07:32
publikacja
2026-10-12 07:32
Dodaj Bankier.pl w Google

Zaangażowanie prezydenta USA Donalda Trumpa w kampanię przed wyborami do Kongresu raczej nie pomaga Republikanom — powiedział PAP William Galston, były doradca prezydenta Billa Clintona i ekspert Brookings Institution.

Trump ciężarem dla własnej partii? "Wyborcy dostali więcej, niż chcieli"
Trump ciężarem dla własnej partii? "Wyborcy dostali więcej, niż chcieli"
fot. Eric Lee / / FORUM

Jego zdaniem zwolennicy Demokratów są dużo bardziej zdeterminowani do udziału w wyborach, a Republikanie niezadowoleni z Trumpa po prostu nie pójdą głosować.

W wyborach 3 listopada obywatele USA zdecydują o obsadzeniu wszystkich 435 mandatów w Izbie Reprezentantów i 35 miejsc w 100-osobowym Senacie. 

Uwaga obserwatorów koncentruje się zwłaszcza na wyborach do wyższej izby Kongresu USA. Ogromne zainteresowanie budzą wyścigi do Senatu w Karolinie Północnej, New Hampshire, Maine, Ohio, Michigan i Minnesocie. — Jest bardzo wiele wyrównanych pojedynków. To właśnie ich wyniki zdecydują o tym, kto będzie kontrolował Senat — podkreślił Galston.

Obecnie ugrupowanie Trumpa, czyli Partia Republikańska, ma przewagę w obu izbach Kongresu. W Senacie Republikanie mają 53 mandaty, a Demokraci — 47. — Aby więc partia opozycyjna, Partia Demokratyczna, przejęła kontrolę nad Senatem, musiałaby zdobyć cztery dodatkowe mandaty — zaznaczył rozmówca PAP.

Scammingout

Analitycy obu partii politycznych na ogół zgadzają się, że Demokraci odniosą przynajmniej niewielkie zwycięstwo, wystarczające do uzyskania większości w Izbie Reprezentantów. 

W opinii eksperta Republikanie zdają sobie sprawę, że „polityka prowadzona przez Trumpa skomplikowała ich sytuację polityczną i utrudnia im obronę posiadanych mandatów, nie mówiąc już o zdobywaniu nowych”.

— Wojna z Iranem jest bardzo niepopularna. Cła również cieszą się bardzo małym poparciem. W obu przypadkach chodzi o ten sam powód: powodują wzrost cen w czasie, gdy Amerykanie już teraz uznają, że ceny są zbyt wysokie — podkreślił Galston.

Jak dodał, znaczne niezadowolenie budzi także polityka imigracyjna prezydenta, ponieważ wiele osób uważa, że posunął się w niej za daleko. — Ludzie chcieli, aby kontrolować południową granicę — i to udało się osiągnąć. Chcieli również, aby imigranci będący przestępcami zostali usunięci z kraju. Jednak administracja poszła znacznie dalej, co, jak sądzę, zaskoczyło i zaniepokoiło wiele osób, które dostały więcej niż to, na co głosowały — wyjaśniał rozmówca PAP.

W kampanię zaangażował się Trump, który apeluje do zwolenników, by wyobrażali sobie, że oddając głos na kandydatów Republikanów, w rzeczywistości głosują na niego. 

Galston nie uważa, by miało to pomóc Republikanom. Ekspert zauważył, że cieszy to jednak Demokratów, według których powiązanie Republikanów z niepopularnym prezydentem jest najlepszą strategią, by ich pokonać.

— Nie powiedziałbym, że wielu Republikanów odwraca się od prezydenta, ale z pewnością nie prowadzą kampanii razem z nim. Wielu dało też w subtelny i dyskretny sposób do zrozumienia, że nie życzą sobie, aby prezydent przyjeżdżał do ich stanów i prowadził na ich rzecz kampanię — kontynuował były doradca Clintona.

Podczas czwartkowej debaty przedwyborczej senator Republikanów Susan Collins z Maine, która walczy o zwycięstwo w swoim szóstym wyścigu do Senatu, zasugerowała, że obecność Trumpa w jej stanie nie byłaby pomocna.

Galston przyznał, że to Demokraci są znacznie bardziej zmotywowani do głosowania. — Bardzo uważnie i na bieżąco śledzę te dane. Różnica jest duża i stale rośnie. Sądzę, że frekwencja wśród Demokratów będzie bardzo wysoka — dodał.

— Myślę, że Republikanie, którzy nie popierają pierwszych dwóch lat urzędowania Trumpa, ale nie potrafią sobie wyobrazić oddania głosu na Demokratę, po prostu zostaną w domach. Nie pójdą głosować — powiedział ekspert Brookings Institution.

Widmo paraliżu politycznego dla Trumpa

W przypadku wygranej Demokratów pozycja Trumpa zostanie osłabiona. — Jego administracja będzie musiała zmierzyć się z dochodzeniami dotyczącymi nadużyć i niewłaściwego postępowania, których w dużej mierze udało jej się uniknąć w okresie, gdy Republikanie sprawowali pełną kontrolę nad Kongresem — podkreślił.

Galston zaznaczył, że amerykańska konstytucja ogranicza władzę prezydenta w sprawach polityki wewnętrznej, w których musi on w pewnym stopniu współpracować z Kongresem, jednak w polityce zagranicznej daje mu znacznie większą swobodę działania.

— Możliwe, że Kongres kontrolowany przez Demokratów wywrze większą presję na prezydenta, na przykład domagając się zwiększenia pomocy dla Ukrainy, a także ogólnie utrzymania sojuszu NATO, który za prezydentury Trumpa został poważnie nadwyrężony — prognozuje rozmówca PAP.

— Ostatecznie jednak prezydenci mogą sprzeciwiać się Kongresowi w kwestiach polityki zagranicznej i nie ponosić z tego tytułu poważniejszych konsekwencji. Wiele będzie więc zależało od tego, ile energii Trump zechce poświęcić na spór z Kongresem dotyczący polityki zagranicznej — dodał autor licznych publikacji politycznych.

Galston powiedział, że nie jest to przesądzone, że kwestie decydujące o wyniku wyborów śródokresowych, będą tymi samymi, które znajdą się w centrum kampanii prezydenckiej za dwa lata.

— Wiemy natomiast, że będą to wybory, w których urzędujący prezydent nie będzie kandydował. Oznacza to, że w obu partiach politycznych rozpocznie się rywalizacja o nominację prezydencką — zauważył.

— Jeśli jest się wiceprezydentem USA, a prezydent jest niepopularny, trzeba zdecydować, w jakim stopniu należy się od niego zdystansować. Z takim wyzwaniem mierzyła się Kamala Harris w 2024 roku. Jeśli w 2028 roku J.D. Vance, obecny wiceprezydent, zostanie kandydatem Partii Republikańskiej — co jest z pewnością możliwe, a nawet dość prawdopodobne — będzie musiał znaleźć sposób, aby odróżnić się od prezydenta Trumpa, nie odcinając się jednocześnie od niego całkowicie. Zerwanie z Trumpem przekreśliłoby bowiem jego szanse — powiedział ekspert.

Pytany o to, czego możemy spodziewać się w ostatnich tygodniach kampanii, ekspert odparł: — Cóż, w amerykańskiej polityce funkcjonuje określenie „październikowa niespodzianka” (October surprise). Taki nieoczekiwany zwrot wydarzeń zawsze jest możliwy. Na tym etapie trudno mi jednak wyobrazić sobie wydarzenie na tyle poważne, by zasadniczo zmieniło przebieg kampanii.

— Jesteśmy już na zaawansowanym etapie. Miliony Amerykanów oddają głosy przedterminowo. Większość wyborców podjęła już decyzję. Oczywiście, gdyby doszło na przykład do kolejnego potężnego ataku terrorystycznego na terytorium USA, mogłoby to coś zmienić. Podobnie byłoby, gdyby Iran zaatakował amerykański niszczyciel lub lotniskowiec, doszłoby do zatopienia ważnego okrętu amerykańskiej marynarki wojennej. Mogłoby to wywołać presję na prezydenta, aby ponownie eskalował konflikt — wymieniał.

— Te przykłady wydarzeń nie są jednak zbyt prawdopodobne. Właśnie dlatego, gdyby do nich doszło, stanowiłyby ogromną niespodziankę — podsumował rozmówca.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ adj/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
klimaciarz
"Większość wyborców podjęła już decyzję. Oczywiście, gdyby doszło na przykład do kolejnego potężnego ataku terrorystycznego na terytorium USA, mogłoby to coś zmienić. Podobnie byłoby, gdyby Iran zaatakował amerykański niszczyciel lub lotniskowiec, doszłoby do zatopienia ważnego okrętu amerykańskiej marynarki wojennej. Mogłoby "Większość wyborców podjęła już decyzję. Oczywiście, gdyby doszło na przykład do kolejnego potężnego ataku terrorystycznego na terytorium USA, mogłoby to coś zmienić. Podobnie byłoby, gdyby Iran zaatakował amerykański niszczyciel lub lotniskowiec, doszłoby do zatopienia ważnego okrętu amerykańskiej marynarki wojennej. Mogłoby to wywołać presję na prezydenta, aby ponownie eskalował konflikt — wymieniał."

Bardzo dobrze opisane oczekiwania społeczne oraz możliwości, jakie daje socjotechnika (np. z wykorzystaniem operacji fałszywej flagi). Oni doskonale sobie zdają sprawę z tego, jakie ruchy są w stanie wywołać daną reakcję społeczną i z tego, w razie potrzeby, korzystają.

Powiązane: Stany Zjednoczone/USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki