Gazeta pisze, że badano, między innymi, skąd dziennikarze śledczy kilku redakcji znali kulisy zabójstwa byłego ministra sportu Jacka Dębskiego a także szczegóły kilku innych głośnych spraw kryminalnych. "Rzeczpospolita" podaje, że w śledztwie prowadzonym w Warszawie prokuratorzy sięgnęli po bilingi dziennikarzy. Natomiast w śledztwie kieleckim przeciwko nim stosowano techniki operacyjne, miedzy innymi podsłuchy i obserwacje.
"Rzeczpospolita" podkreśla, że tym drugim śledztwem kierował zaufany człowiek Lecha Kaczyńskiego - Józef Giemza, obecny szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
Rz/MagM/dyd
Źródło:IAR























































