Sisi - Między prawdą a mitem

Owiana nimbem piękności i ubóstwiana przez wszystkich cesarzowa Elżbieta stała się już dawno przedmiotem swoistego kultu. Na kartach historii jest piękną, tajemniczą i tragiczną postacią. Była ucieleśnieniem blasków i cieni austriackiego dworu cesarskiego z końca XIX wieku. Jak było naprawdę?

Elżbieta Bawarska (zwana Sisi) była kobietą o niezwykłej urodzie i niezwykłym życiorysie. Urodziła się w wigilię Bożego Narodzenia 1837 roku jako jedno z ośmiorga dzieci książęcej pary Ludwiki i Maksymiliana Bawarskiego. Dzieciństwo spędziła z dala od konwenansów i etykiety dworskiej, wychowana niemal po mieszczańsku. Jej matka sama musiała zajmować się dziećmi i książęcą posiadłością, podczas gdy jej ojciec prowadził życie pełne hulanek, podróży, romantycznych afer, polowań i wyczynowej jazdy konnej. Widząc problemy małżeńskie rodziców Sisi marzyła o innym życiu, przepełnionym miłością. Kiedy miała 15 lat spotkała młodego cesarza Franciszka Józefa co całkowicie zmieniło jej życie. Co prawda arcyksiężna Zofia pragnęła aby jej pierworodny syn poślubił Helenę Bawarska – Nene (najstarsza córka księżnej Ludwiki Bawarskiej), a nie jej nastoletnią siostrę Sisi, ten jednak wybrał inaczej. Naturalność i spontaniczność Elżbiety oraz jej nieskrępowane zachowanie zauroczyły 23-letniego cesarza. Dwa dni po ich pierwszym spotkaniu postanawia się z nią zaręczyć, nie zważając na to, ze to jej siostrę Helenę wybrała mu matka na żonę. Sisi czuje się wyróżniona, choć przeszkadza jej status cesarza u przyszłego męża. Mówiąc "gdyby był on tylko krawcem...", udowadnia, że kocha go szczerze i pozycja przyszłej cesarzowej jest dla niej raczej źródłem obaw, a nie radości.



Ślub odbył się w kościele Augustianów w Wiedniu. Dla Elżbiety nie było to wcale romantyczne przeżycie, dworskie zachowanie, zasady konwersacji, przepisy związane z ubiorem i protokołem przerastały ją i przytłaczały. Młodziutka dziewczyna znalazła się nagle w centrum uwagi i ... ostrej krytyki. Małżeństwo z cesarzem Austrii spowodowało, że została wyrwana z bezpiecznego i znanego otoczenia. Była zupełnie nieprzygotowana do dworskiego życia. Pod każdym względem brak jej było doświadczenia do pełnienia nowej roli. Bardzo tęskniła za rodzinnym domem czując się obco w pałacu cesarskim. Jej maż całe dnie spędzał na wypełnianiu obowiązków państwowych, zaś ona skazana była na towarzystwo teściowej, która próbowała twardymi metodami nadrobić braki w wychowaniu Elżbiety. Franciszek Józef, który odebrał wojskowe wychowanie, nie widział też niestosowności zachowania arcyksiężnej Zofii wobec Sisi, sam też nie umiał okazywać uczuć, ani też kierować się nimi.



Niespełna rok po ślubie przyszła na świat córka cesarskiej pary- Zofia, rok później kolejna córka - Gizela. Rozpoczął się jawny konflikt Elżbiety z teściową. Arcyksiężna Zofia uznała, że wprawdzie to Sisi urodziła dzieci, ale jest za młoda, by zająć się ich wychowaniem, dlatego odebrała jej prawo opieki nad Zofią i Gizelą. Sisi przeforsowała tylko swoje prawo zabierania dzieci w podróże. W czasie podróży przez Węgry obydwie dziewczynki zachorowały. Starszej córki, 2-letniej Zofii, nie zdołano uratować. Świat 19-letniej Cesarzowej legł w gruzach. Po raz pierwszy wystąpiły u niej fizyczne i psychiczne symptomy załamania, które w późniejszym czasie będą się ujawniać zawsze w krytycznych sytuacjach: na całe tygodnie, a nawet miesiące Sisi zamyka się w sobie, unika wszystkich, płacze całymi dniami lub jeździ konno do zupełnego wyczerpania, aby o niczym nie myśleć. W czasie posiłków niemal nic nie je. Podupada coraz bardziej na zdrowiu, zarówno fizycznie jak psychicznie.

Monarchia potrzebowała jednak następcy tronu. W 1858 roku Elżbieta urodziła oczekiwanego syna Rudolfa, który natychmiast po urodzeniu został jej odebrany przez teściową. W tym samym czasie Sisi dowiedziała się też, że mąż ja zdradza, co było już ponad jej siły. Czuła się opuszczona i samotna pośród intryg dworskich. Na dodatek pogorszył się jej stan zdrowia. Cierpiała na męczący, nieustanny kaszel, który przypisywano niezidentyfikowanej chorobie płuc. Trudności w postawieniu diagnozy i nieprzynoszące efektu kuracje wskazywały na psychosomatyczne podłoże choroby. Konsylium lekarskie orzekło, ze powinna natychmiast zmienić klimat i wyjechać na parę miesięcy na Maderę. Sisi z wdzięcznością przyjęła tę decyzję - każdy powód, aby opuścić znienawidzony wiedeński dwór, był jej na rękę.

Pobyt na Maderze zapoczątkował jej nieustanne podróże, będące ucieczkami przed samą sobą, które trwały do końca życia. Doskonale jeździła konno, uprawiała intensywnie gimnastykę, pływała, znała szermierkę. Często, bez względu na pogodę, udawała się na długie i męczące wędrówki. Dzięki głodówkom i sportowi miała nadzwyczaj smukłą sylwetkę, którą dodatkowo podkreślała gorsetem i specjalnym krojem ubrań.
Sisi przesadnie zajmowała się swoim wyglądem- ekstremalne zaangażowanie sportowe i częste głodówki były przez długi czas interpretowane jako objawy próżności i brak konkretnego celu w życiu. Dziś można powiedzieć, że negatywnie nastawiona do własnej kobiecości, odmawiająca przyjmowania pokarmów, nadmiernie ruchliwa, cierpiała na anoreksję, chorobę wywołaną problemami natury psychicznej.



Przełom w spojrzeniu Elżbiety na siebie nastąpił po przekroczeniu przez nią 25. roku życia. Miała świadomość swego wdzięku i urody, wzmocnioną przez pewność siebie, którą zdobyła na przestrzeni lat. Cieszyło ją uwielbienie, jakie jej okazywano, nauczyła się doceniać płynące z tego korzyści. Już nie pozwalała, aby dyktowano jej warunki, a wprost przeciwnie - była wymagająca nawet wobec Franciszka Józefa, który uwielbiał na dystans swoją anielską Sisi, lecz nie potrafił znaleźć drogi do prawdziwego wspólnego świata.

Uroda Elżbiety stała się niemal mitem, jej oficjalne wystąpienia były wyczekiwaną sensacją towarzyską. Wysoka, szczupła sylwetka, wspaniałe włosy, gustowne stroje oraz majestatyczne ruchy, które cesarzowa doskonale opanowała, wywoływały wielkie wrażenie. W tym okresie Sisi wielokrotnie polecała, aby ja portretowano i fotografowano, czuła przymus pozostawienia po sobie właśnie tylko takich wspomnień: młodej i pięknej kobiety. Gdy dostrzegła oznaki przemijania młodości, nie pozwoliła się więcej portretować, rzadko pojawiała się w towarzystwie, zasłaniając twarz nieodłącznym wachlarzem.

Elżbieta i Franciszek Józef w ciągu lat oddalili się od siebie zupełnie. Elżbieta nie odczuwała tego mocno, gdyż erotyka i zmysłowość nie odgrywały w jej życiu dużej roli. Życie małżeńskie traktowała jako obowiązek ze względu na dzieci. Uważała, że jako żona wypełniła swoje zadanie. Raz tylko ożywiła na krótko uczucie do Franciszka Józefa, kiedy udało jej się doprowadzić do zrównania praw Austrii i Węgier. Efektem tego ożywienia uczuć była kolejna córeczka pary cesarskiej - Maria Waleria. Wiedeński dwór mówił o niej "węgierskie dziecko". Dla Sisi było to jej jedyne dziecko, bo jako jedyne mogła zatrzymać przy sobie i patrzeć, jak dorasta. Zabierała Marię Walerię ze sobą wszędzie i rozkoszowała się macierzyństwem. Oficjalnie podkreślana sympatia do Węgrów powiększyła jeszcze niechęć wiedeńskiego dworu do Elżbiety. Zmniejszyły się też wpływy arcyksiężnej Zofii, która po rozstrzelaniu jej drugiego syna, cesarza Meksyku Maksymiliana, wycofała się z życia dworskiego. Dało to Elżbiecie możliwość zwiększenia swego wpływu na męża i stania się najpotężniejszą kobietą monarchii. Lekkie pogaduszki, pałacowe plotki i wydarzenia towarzyskie nigdy jej nie interesowały. Jej milczenie na te tematy wyrobiło jej paradoksalnie opinię osoby mającej niewiele do powiedzenia. W rzeczywistości była bardzo oczytana i dobrze wykształcona. Sisi znała doskonale historię, mitologię i filozofię. Mówiła płynnie po angielsku, francusku, węgiersku, uczyła się nawet starej i nowej greki. Na zakłamana arystokracje spoglądała z ironią, co odnaleźć można w jej wierszach. W poetyckiej formie dała potomnym możliwość zapoznania się ze światem w którym żyła, z jej politycznymi i prywatnymi przekonaniami oraz nurtującymi ją problemami.

Przez dziesięć lat najbardziej pochłaniało ją jeździectwo. Była najlepszą amazonką tamtego okresu. Później interesowały ją podróże. Podróżowała głównie pod pseudonimem, aby uniknąć powitań i reprezentacyjnych obowiązków. Na swych jachtach: "Miramar" i "Greif" (Gryf) przepływała wielokrotnie Morze Śródziemne i specjalnym pociągiem przemierzała wzdłuż i wszerz Europę: Anglia, Irlandia, Gödöllö, Biarritz, Bad Kissingen, Holandia, Korfu, Lazurowe Wybrzeże, Algieria, Neapol, Szwajcaria, Lizbona, Barcelona, Korsyka, Grecja, Mediolan... Być może ciągłe podróże wywoływały u niej wyrzuty sumienia wobec męża, bo szukała dla niego towarzyszki. To ona zainicjowała znajomość pomiędzy cesarzem a aktorką Teatru Dworskiego Katarzyną Schratt. W miarę możliwości doprowadzała też do wspólnych spotkań tych dwojga. Z pewnością nie miała wtedy pojęcia o tym, że Franciszek Józef miał wówczas kilkuletni romans z Anną Nahowski. Przyjaźń cesarza z Anną trwała jeszcze przez cztery lata znajomości z Katarzyną Schratt. Cesarz był bardzo zakochany w młodszej od niego o 23 lata aktorce. Jak daleko ten romans się rozwinął pozostanie tajemnicą. Pewne jest, że była ona zaufaną przyjaciółką cesarza ponad trzydzieści lat. Mówi się nawet, że po śmierci swych małżonków zawarli oni tylko przed Bogiem, w tajemnicy, związek małżeński.



Wróćmy jednak do cesarzowej Elżbiety. Mimo że wydawało się, iż wszystkie tragiczne zdarzenia ma już za sobą, jednak dopadły ją kolejne nieszczęścia. Jej jedyny syn, arcyksiążę Rudolf popełnił samobójstwo razem z 17-letnią kochanką, baronówną Marią Vetserą. Tragedia wydarzyła się w pałacyku myśliwskim w Mayerling w południowej części Lasku Wiedeńskiego. Śmierć Rudolfa była całkowitym zaskoczeniem dla najbliższej rodziny, która nie orientowała się w złożoności problemów, z jakimi borykał się następca tronu. Rudolf opuścił żonę- księżniczkę belgijską Stefanie i osierocił małą córeczkę Elżbietę. Sisi, opłakując syna, nie przypuszczała że sama będzie miała nie mniej tragiczny koniec życia. 10 września 1898 roku w Genewie włoski anarchista Luigi Lucheni zamordował cesarzową, wbijając w jej serce pilnik. Ostatnie miejsce spoczynku znalazła Elżbieta w kryptach pod kościołem Kapucynów, które są tradycyjnym miejscem pochówku rodziny cesarskiej. Jej sarkofag znajduje się obok sarkofagów syna i męża.

Historia Sisi najbardziej znana jest z trylogii filmowej, w której główną bohaterkę zagrała Romy Schneider. Wyłania się z tej opowieści kobieta słodka, kochająca, szczęśliwa. I taka pozostała w świadomości ludzi. Niestety, obraz ten jest daleki od prawdy. Każdy kto chciałby dowiedzieć się prawdy o cesarzowej Elżbiecie powinien choć raz wstąpić do Muzeum Sisi, znajdującego się w cesarskich apartamentach Hofburgu w Wiedniu, gdzie skonfrontowano mity z historyczną prawdą o postaci cesarzowej.
Najcenniejszymi eksponatami muzeum są liczne osobiste przedmioty Elżbiety, a także najsłynniejsze portrety pięknej monarchini. Centralnym tematem ekspozycji jest życie prywatne Elżbiety, jej sprzeciw wobec dworskiego ceremoniału, ucieczka w świat kultu piękności, mania zachowania szczupłej sylwetki, przesadne uprawianie sportu i egzaltowana poezja. Zwiedzając muzeum idziemy śladami podlotka w rodzinnej Bawarii, jesteśmy świadkami niespodziewanych zaręczyn z austriackim cesarzem i towarzyszymy niespokojnemu życiu legendarnej cesarzowej aż do jej tragicznej śmierci w Genewie.

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IX 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 7,0% VIII 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 501,22 zł VII 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl