O. Rydzyk zadzwonił do studia swojej rozgłośni podczas audycji na żywo z udziałem przedstawicieli sztabu wyborczego Lecha Kaczyńskiego: posłów PiS Marka Jurka i Tadeusza Cymańskiego.
Redemptorysta skrytykował plany tworzenia koalicji partii braci Kaczyńskich z Platformą.
- Tak się zastanawiam, czy PiS rzeczywiście musi (tworzyć rząd z PO - red.), czy jest zakładnikiem? - pytał o. Rydzyk. - Właściwie to tak wygląda, jakby prosił Platformę. Przecież są jeszcze inne ugrupowania, bliższe myślenia solidarnościowego. A może rząd autorski? - podsumował.
Jak podaje "GW" później duchowny skupił się na Donaldzie Tusku, którego obwinił za ataki na Radio Maryja. Nie wyjaśnił jednak konkretnie, o co mu chodzi. - Pan Tusk nie przeprosił nas ani razu - oznajmił o. Rydzyk. - Nawet gdyby został prezydentem, to ja mu będę to mówił głośno, że jest człowiekiem nieuczciwym. On pogardza ludźmi z Radia Maryja.
Redemptorysta podkreślał, że występuje w obronie słuchaczy swojej rozgłośni "bo to są dobrzy Polacy, dobrzy katolicy, prawdziwa elita, której zależy na ojczyźnie i na Kościele".
- Nie wiem, co jest mu winne Radio Maryja - mówił. - (Tusk - red.) patrzy na nas tak jak wilk. Ma ładną twarz i wilcze oczy. I ty masz być naszym prezydentem?
Dyrektor rozgłośni powiedział wprost, że w wyborach prezydenckich życzy zwycięstwa Lechowi Kaczyńskiemu.
Tuskowi dostało się też za kontynuowanie polityki Okrągłego Stołu i politykę międzynarodową: dzielenie Polaków na Białorusi, "układy z Niemcami i płaszczenie się".
Na podstawie: "Gazeta Wyborcza"























































