Na nic zdały się słowa premiera Wladimira Putina, który zapewniał inwestorów, że Rosja będzie prowadzić „stopniową i ostrożną” politykę dewaluacji rubla. Notowania rosyjskiej waluty ruszyły w dół – dzisiaj za dolara płacono 34,9835 rubli. Na poziomie 36 rubli za dolara Bank Rosji będzie zmuszony do interwencji na rynku.
Tyle tylko że kolejne interwencje spowalniające skalę deprecjacji rubla stają się coraz bardziej kosztowne. Tylko w zeszłym tygodniu rosyjskie rezerwy walutowe zmniejszyły się o 9,7 mld dolarów i spadły do poziomu 386,5 mld $. Od sierpnia rezerwy walutowe Rosji zmniejszyły się już o 211,5 mld $.
„Rząd doszedł w końcu do wniosku, że nie może nakazać rynkowi, co ten ma robić. Za każdym razem, gdy ustawisz rynkowi cel, ten będzie starał się go przetestować. To jest jak zaproszenie” – tak politykę rosyjskich władz skomentował George Nianias, zarządzający funduszem hedgingowym działającym na rynkach wschodzących.
Z powodu wojny z Gruzją, załamania notowań ropy naftowej oraz ogólnego wzrostu awersji do ryzyka zagraniczni inwestorzy od sierpnia masowo wycofują kapitał z Rosji. Według szacunków banku BNP Paribas kwota ta wyniosła już 278 mld $. W rezultacie w ciągu pięciu miesięcy wartość rubla wyrażona w dolarach zmniejszyła się o 33%.
K.K.
























































