REKLAMA

Płace wzrosły rekordowo mocno. Spirala wciąż się nakręca?

Krzysztof Kolany2022-08-19 10:15główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-08-19 10:15
Płace wzrosły rekordowo mocno. Spirala wciąż się nakręca?
Płace wzrosły rekordowo mocno. Spirala wciąż się nakręca?
fot. maradek / / Shutterstock

Lipcowe statystyki z sektora przedsiębiorstw pracy zaskoczyły rekordowo wysokim wzrostem płac. Nie wiadomo jeszcze, czy był to efekt przesunięć związanych z aktualizacją „Nowego ładu” czy też sygnał powrotu do spirali cenowo-płacowej.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych w lipcu 2022 roku wyniosło 6778,63 zł brutto i było nominalnie (tzn. bez uwzględnienia inflacji) o 15,8% wyższe niż przed rokiem – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To nowy rekord w sięgającej roku 2005 historii tego szeregu. Miesiąc wcześniej statystycy odnotowali nominalny wzrost „średniej krajowej” o 13,0%, dwa miesiące temu o 13,5%, a trzy miesiące temu wzrosła ona o wówczas rekordowe 14,1%.

Ekonomiści spodziewali się wzrostu przeciętnego wynagrodzenia o 13,2% rdr. Lipcowy rezultat okazał się więc znacznie wyższy od większości prognoz. Za część tej niespodzianki mogły odpowiadać przesunięcia w wypłatach związane ze zmianami przepisów podatkowych. Od lipca dolna stawka PIT została obniżona z 17% do 12% (kosztem likwidacji tzw. ulgi dla klasy średniej). Mogło to wywołać przesunięcie wypłat premii czy bonusów z czerwca na lipiec. Z kolei ekonomiści PKO BP zwracają uwagę na wpływ wypłaty premii w górnictwie.

Warto jednak uwzględnić wpływ bardzo wysokiej inflacji, która „zjada” niemal całość wzrostu „średniej krajowej”. W lipcu inflacja CPI osiągnęła przeszło 25-letnie maksimum na poziomie 15,6% rocznie. Oznacza to, że realna roczna dynamika przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyniosła zaledwie 0,21%. W czerwcu odnotowano najgłębszy od 12 lat realny spadek „średniej krajowej”.

Przez ostatnie kilka miesięcy mogliśmy mówić o istnieniu zjawiska spirali cenowo-płacowej. Rosnące ceny w sklepach skłaniały (i wciąż skłaniają) pracowników do żądania wyższych płac i oczekiwania te nierzadko były realizowane przez pracodawców. Ci z kolei podnoszą ceny swoich wyrobów, aby zrekompensować sobie wzrost kosztów pracy, energii i półproduktów. W ten sposób powstało błędne koło inflacji cenowej, które trudno będzie przerwać bez zdecydowanego osłabienia popytu konsumpcyjnego. Zejście realnej dynamiki płac w pobliże zera jest zatem czynnikiem dezinflacyjnym.

Trzeba też dodać, że nie wszyscy pracownicy otrzymują podwyżki. Według "Monitora Rynku Pracy" Instytutu Badawczego Randstad ponad połowa pracowników zadeklarowała, że w ubiegłym roku nie otrzymała podwyżki, mimo że średni wzrost płac sięgał niemal 10%. Na rynku często mówi się, że na istotny wzrost wynagrodzenia można liczyć dopiero po zmianie pracodawcy.

Równocześnie warto przypomnieć, że przytoczona powyżej kwota to wynagrodzenie przed potrąceniem podatków od pracy (składek na ZUS i zaliczki na PIT). Faktycznie liczy się to, ile pracownik otrzyma „na rękę” oraz ile wynosi tzw. koszt pracodawcy - wyliczyć to można, korzystając z Kalkulatora Płacowego Bankier.pl.

Kto tyle zarabia i jak GUS to liczy?

Ponadto raport ten dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników. Statystyki te obejmują więc niespełna 40 proc. pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.

Nieco lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada i dotyczyły stanu na październik 2020 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4702,66 zł brutto, czyli około 3403 zł netto (tzn. na rękę).

Dane, na podstawie których GUS oblicza statystyki przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, pochodzą z „Meldunku o działalności gospodarczej” (DG-1). W ramach tego sprawozdania podmioty o liczbie pracujących 50 lub więcej osób badane są metodą pełną, a podmioty o liczbie pracujących od 10 do 49 osób – metodą reprezentacyjną. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Kto tak dużo zarabia? Wynagrodzenia w Polsce - jak GUS to liczy? [Tłumaczymy]”.

Zatrudnienie też powyżej oczekiwań

Liczba zatrudnionych (w przeliczeniu na pełne etaty) w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2022 roku wyniosła 6 508,3 tys. i była o 11,6 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Względem lipca 2021 roku liczba etatów była wyższa o 146,6 tys., czyli o 2,3 proc. Ekonomiści spodziewali się wzrostu liczby etatów o 2,2% rdr.

Bankier.pl na podstawie GUS

Jeszcze w lutym statystyki zatrudnienia w dużych firmach powróciły do stanu sprzed covidowego lockdownu, przebijając poprzedni rekord z lutego 2020 roku. Przed marcem '20 sektor korporacyjny odpowiadał za 6 445,9 tys. etatów. W maju 2022 roku było ich o 62,4 tys. więcej.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Ubezpieczenie NNW Studenta dedykowane dla studentów i uczniów wyższych uczelni z 10% rabatem

Ubezpieczenie NNW Studenta dedykowane dla studentów i uczniów wyższych uczelni z 10% rabatem

Komentarze (113)

dodaj komentarz
ehud
Niestety licznie tu zgromadzone białoruskie trolle dalej podkręcają spiralę nienawiści - nielzia, druzja!
ehud
Bez paniki ani defetyzmu - nie nakręcajmy tej spirali, bo trzaśnie!
grzegorzkubik
Ludzie potrafią zapomnieć. Dziś da się wynająć kawalerkę i żyć a jeszcze ok 6 -8 lat temu to było niemożliwe. Na jedzenie nie brakuje, na rozrywki jest i mamy przed sobą perspektywę jeszcze lepszego życia.
itso_czowiek_zlasu
jedyny ekonomista optymista ! to Grześ reszta komentatorów w odmętach pesymistycznych urojeń :D

załamka
jan888
Jak ci nie wstyd wypisywać takie bzdury. Polacy to jeden z najbiedniejszych narodów Unii, a teraz jeszcze PIS okrada sztucznie wywołaną inflacją, zadłuża i rujnuje ten naród na wiecznym dorobku.
poleh
Polacy zarabiają więcej, bo przeciętna i minimalna idą w górę, a i tak ludziom żyje się gorzej.... ciekawe dlaczego? Przypomnę, że wraz z nowym ładem wzrósł koszt zatrudnienia pracownika/zleceniobiorcy, bo została zabrana możliwość odliczenia od podatku składki zdrowotnej, a wzrosła kwota wolna. Większość osób nie chce odprowadzanej Polacy zarabiają więcej, bo przeciętna i minimalna idą w górę, a i tak ludziom żyje się gorzej.... ciekawe dlaczego? Przypomnę, że wraz z nowym ładem wzrósł koszt zatrudnienia pracownika/zleceniobiorcy, bo została zabrana możliwość odliczenia od podatku składki zdrowotnej, a wzrosła kwota wolna. Większość osób nie chce odprowadzanej zaliczki na pit, tylko wolą korzystać z kwoty wolnej w trakcie trwania roku, stąd sztucznie podniesiona płaca. To raz. Dwa, że pracodawca/ zleceniodawca który ponosi większe koszty zatrudnienia np.: o 210 zł (wzrost minimalnej z 2800 --> 3010, z tego tylko ok. 90 zł trafia tak naprawdę do kieszeni kowalskiego, reszta idzie na ZUS) zwiększy swoje usługi i ceny towarów przynajmniej o te 210 zł, więc przeciętny Kowalski wzrostem swojego wynagrodzenia nigdy nie przegoni inflacji ( którą dodatkowo podbijają jeszcze inne rzeczy/czynniki) :) Podnoszenie minimalnej płacy to nie jest rozwiązanie problemów, a bardziej działanie wspierające nakręcanie tej rosnącej spirali cenowej.
itso_czowiek_zlasu
''a i tak ludziom żyje się gorzej.... '' wystarczy w stac lewa nogą i juz żyje się gorzej - mało ambitnie i oklepany temat no i ten subiektywny argument wyssany wprost z propagandy, Grześ uważa inaczej. stawiaj wyżej poprzeczkę :)
itso_czowiek_zlasu odpowiada itso_czowiek_zlasu
może dźwiganie mniejszej ilości zakupów wpłynie na zadowolenie z życia/bul pleców/stawów i leprze samopoczucie albo odmówienie sobie tabliczki czekolady bo droga, wpływa pozytywnie na nasze zdrowie
1973wojtek
Jakoś tego nie odczulem. Podwyzki i owszem

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki