REKLAMA
Przyszłość Gen Z, biznesu i internetu. LOUD congress już w ten czwartek!

    Prognozy PKB w dół. Optymiści obawiają się delty

    Ignacy Morawski2021-09-08 07:08główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
    publikacja
    2021-09-08 07:08

    Największe banki w Polsce i Stanach Zjednoczonych zredukowały prognozy PKB na ten rok. Jako powód analitycy podają wzrost niepewności związany z nową falą pandemii, która postępuje nie mniej dynamicznie niż poprzednie. Choć warto zauważyć, że na razie prognozy rewidują te instytucje, które były najbardziej optymistycznie nastawione do perspektyw gospodarki. Wirus delta (odmiana koronawirusa) nie wywołuje na razie żadnych objaw paniki na szeroko pojętych rynkach finansowych.

    We wtorek prognozę wzrostu PKB dla Polski na 2021 r. obniżył bank Pekao — z 5,5 do 5 proc. Analitycy banku napisali: „Wprawdzie kolejna fala zachorowań na COVID-19 nie przyniesie gwałtownego wzrostu liczby hospitalizacji i dotkliwych dla gospodarki obostrzeń, jednak w skali globalnej obserwujemy schłodzenie koniunktury i większą ostrożność gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. W trzecim kwartale prognozujemy wzrost PKB na 4,0 proc. r/r. Uwzględniając te czynniki oraz negatywne zaskoczenie ze strony krajowych inwestycji w drugim kwartale, rewidujemy naszą prognozę wzrostu gospodarczego w 2021 r.”

    Podobny ruch dzień wcześniej w USA wykonał Goldman Sachs, obniżając przewidywaną dynamikę PKB dla tego kraju z 6 do 5,7 proc. To już druga rewizja w dół w ciągu miesiąca (wcześniej prognoza wynosiła 6,4 proc.). Analitycy napisali: „Przeszkody dla mocnego wzrostu konsumpcji w przyszłości okazały się dużo wyższe. Wariant delta już hamuje wzrost w trzecim kwartale”.

    Prognozy PKB w dół. Optymiści obawiają się delty
    Prognozy PKB w dół. Optymiści obawiają się delty
    fot. Andrii Zastrozhnov / / Shutterstock
    Puls Biznesu

    Zarówno Pekao w Polsce, jak Goldman Sachs w USA plasowały swoje prognozy w górnym przedziale prognoz rynkowych. Analitycy banków optymistycznie spoglądali w przyszłość, licząc na mocne ożywienie konsumpcji wiedzione realizacją odłożonego popytu oraz przyspieszenie inwestycji. Zresztą wiele z tych argumentów i obserwacji się sprawdziło i gdyby nie zaskakująco szybka mutacja wirusa, to prawdopodobnie sytuacja byłaby jeszcze lepsza, niż przewidywali optymiści (do których ja sam bym się zaliczył).

    Delta wykazuje jednak bardzo dużą siłę przebicia. Mimo wysokiego poziomu odporności nabytej w społeczeństwach krajów rozwiniętych (licząc łącznie, zaszczepionych oraz ozdrowieńców jest to około 70-80 proc.) śmiertelność na COVID-19 jest obecnie w Europie i USA wyższa niż przed rokiem — licząc zgony na milion mieszkańców. To może sugerować, że jesień będzie równie zła jak poprzednia, choć obserwując prognozy epidemiczne i opinie ekspertów, mam wrażenie, że dominuje przekonanie, iż wysoki stopień odporności zapobiegnie najgorszym scenariuszom. Trzeba pamiętać, że wyższy niż przed rokiem poziom zakażeń i zgonów odbywa się przy znacząco wyższej mobilności ludności.

    W Polsce matematycy z Uniwersytetu Warszawskiego przewidują np., że w negatywnym scenariuszu w jesiennym szczycie hospitalizowanych z tytułu COVID-19 będzie około 22 tys. osób, czyli około 2/3 poziomu sprzed roku. Amerykański instytut IHME (Institute of Health Metrics and Evaluation) natomiast przewiduje, że obłożenie szpitali w Polsce z tego tytułu będzie wyższe niż przed rokiem.

    Istotny w tym wszystkim jest fakt, że w ostatnich 2-3 miesiącach trzeba było odłożyć na bok scenariusze, w których pandemia wygasa i mamy spokój. Stopień zaszczepienia okazał się za niski, a zakaźność delty zbyt wysoka.

    Po stronie czynników pozytywnych dla gospodarki należy wymienić niewątpliwie dużo większą zdolność adaptacji. Pandemia nie jest już szokiem — osłabia aktywność w niektórych branżach, ale nie uderza już gwałtownie w nastroje ludności i firm oraz nie zaburza zdolności operacyjnych przedsiębiorstw. Niektóre branże mogą stracić, inne zyskać. Z tego zapewne powodu na rynkach finansowych na razie nie widać dużego strachu przed kolejną falą. W ostatnich dniach i tygodniach ceny akcji oraz rentowności obligacji skarbowych w Polsce i USA lekko rosły.

    Źródło:
    Ignacy Morawski
    Ignacy Morawski
    główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

    Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

    Tematy
    Nowy MGS9 Plug-in Hybrid w kredycie 50/50. Oferta pierwsza klasa!
    Nowy MGS9 Plug-in Hybrid w kredycie 50/50. Oferta pierwsza klasa!

    Komentarze (11)

    dodaj komentarz
    itso_cien_na_sciane
    oczywiście przyczyny są inne to tak jak ze szpitalem tam umierasz tylko na wirusa
    itso_cien_na_sciane
    wychodzi na to ze wirusa zastępuje inflacja
    itso_cien_na_sciane
    nieuzasadniony optymizm

    źródło: wcięło
    scuti1986
    Nielogiczne, skoro obawiają się delty to powinni podnieść prognozy! Przecież z ratunkiem przyjdzie komunistyczny FED i NBP !!! Nadrukują, rozdadzą i znów okradną klasę pracującą tylko dlatego żeby mogła sobie dalej... pracować! Drukarki w ruch, jeba* klasę średnią !!! Niech giną !!!
    jas2
    To zdecyduj się, czy od tego dodruku jest lepiej czy gorzej?
    Raz piszesz, że od tego gospodarka ruszy, PKB pójdzie do góry, a za chwilę biadolisz, że to źle.
    anty12
    W polszy pkb rosnie z przezarcia. Taki mamy model bolszewicy, mateuszek drukuje, inflacja 60% i mati sie podnieca ze mamy wysokie pkb. Na przezarciu daleko nie zajedizemy.
    lolek24
    Dlatego od nowego roku w nowym ładzie wszyscy przechodzimy na dietę. Miska ryżu i i do roboty.
    zenonn odpowiada lolek24
    Ryż drogi. Miska ziemniaków wystarczy.
    Dla opornych:
    Trzy posiłki w ciągu dnia. Rano pół litra „kawy” zbożowej lub „herbaty”, czyli wywaru z ziół. Posiłek południowy około 1 litra zupy ziemniaki, brukiew oraz niewielkie ilości kaszy jaglanej, mąki żytniej, ekstraktu spożywczego „Avo”. Na kolację około 300 gramów czarnego chleba,
    Ryż drogi. Miska ziemniaków wystarczy.
    Dla opornych:
    Trzy posiłki w ciągu dnia. Rano pół litra „kawy” zbożowej lub „herbaty”, czyli wywaru z ziół. Posiłek południowy około 1 litra zupy ziemniaki, brukiew oraz niewielkie ilości kaszy jaglanej, mąki żytniej, ekstraktu spożywczego „Avo”. Na kolację około 300 gramów czarnego chleba, 25 gramów kiełbasy albo margaryny lub łyżkę stołową marmolady czy sera.
    trolley odpowiada zenonn
    Przy takiej bogatej diecie nie starczy na czynsz i rachunki :)

    Powiązane: Koronawirus a gospodarka

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki