Kwiecień przyniósł głębsze pogorszenie koniunktury w polskim sektorze wytwórczym – wynika z najnowszego odczytu PMI. Jest to scenariusz idący na przekór prognozom większości ekonomistów.


W kwietniu 2023 roku PMI dla polskiego przemysłu spadł do poziomu 46,6 pkt, dwunasty miesiąc z rzędu utrzymując się poniżej poziomu 50 punktów. Taki odczyt sygnalizuje nasilenie się spadku aktywności ekonomicznej względem poprzedniego miesiąca. Równocześnie to dopiero drugi od października spadek tego wskaźnika.
Był to także rezultat wyraźnie słabszy od oczekiwań większości ekonomistów. Rynkowy konsensu kazał się spodziewać odczytu na poziomie 47,9 pkt. W marcu zobaczyliśmy wynik na poziomie 48,3 pkt. i był to wtedy pierwszy od jesieni spadek tego miernika.
Wcześniej polski PMI zaskakiwał in plus. Od października do lutego obserwowaliśmy systematyczny wzrost polskiego PMI, co sygnalizowało malejące tempo spadku aktywności ekonomicznej. Marzec i kwiecień przyniosły zachwianie tej tendencji.
- Kwiecień był kolejnym miesiącem pełnym wyzwań dla polskiego sektora przemysłowego - warunki gospodarcze znów się pogorszyły, w dodatku w największym stopniu od początku roku. Zarówno produkcja jak i nowe zamówienia spadły od marca, a producenci wciąż likwidowali miejsca pracy w swoich fabrykach i ograniczali aktywność zakupową. Optymizm biznesowy też osłabł – czytamy w komunikacie S&P Global Market Inteliigence.
Wskaźnik PMI obrazuje kondycję przemysłu, kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Malejące odczyty poniżej 50 punktów sygnalizują przyspieszenie tempa spadku aktywności ekonomicznej. Rosnące (z miesiąca na miesiąc), ale pozostające poniżej 50 punktów oznaczają spowolnienie tempa spadku. Ale dopiero odczyty powyżej 50 pkt. sygnalizują poprawę koniunktury.
Nie najlepiej prezentuje się także struktura kwietniowego odczytu PMI dla Polski. Zarówno bieżąca produkcja jak i napływ zamówień spadały w najszybszym tempie od początku roku. Niektórzy respondenci wprost raportowali, że popyt rynkowy w Europie przypomina recesję przemysłową. A spadek zamówień eksportowych był najgłębszy od listopada.
Popyt osłabł pomimo zasygnalizowanego przez firmy spadku cen wyrobów gotowych. Zaznaczmy, że był to pierwszy spadek cen od sierpnia 2020 roku. Ponadto po raz pierwszy od 7 lat odnotowano obniżenie kosztów produkcji. To akurat pozytywne informacje w kwestii perspektyw inflacyjnych – przez poprzednie trzy lata rosnące ceny dóbr przemysłowych były jednym z czynników podnoszących ceny w sklepach i nakręcających inflację CPI.
- Polski sektor wytwórczy odnotował w kwietniu wyraźny spadek produkcji oraz nowych zamówień. Według ankietowanych firm wysokie ceny nadal stanowiły wyzwanie dla klientów, podobnie jak niepewne warunki rynkowe. Pojawiły się również doniesienia, że stany magazynowe zarówno u producentów jak i u ich klientów są zbyt wysokie – tak wyniki kwietniowego badania skomentował Paul Smith, ekonomista S&P Global Market Intelligence.
- Nadmiar zapasów ma jednak korzystny wpływ, pomagając obniżyć ceny i prowadząc do pewnej stabilności w podaży. Koszty produkcji spadły po raz pierwszy od siedmiu lat. Podobną obniżkę odnotowały też ceny wyrobów gotowych. Zmiany te z czasem pomogą skorygować aktualny brak równowagi między podażą a popytem, ale dopóki sytuacja nie ustabilizuje się, firmy będą przyjmować pragmatyczne podejście do zakupów i decyzji o zatrudnieniu – dodał Smith.
Komentarze ekonomistów
Piotr Popławski, ING
"Ogólny obraz przemysłu nie jest więc optymistyczny, zarówno biorąc pod uwagę popyt wewnętrzny i eksportowy. Wydają się to potwierdzać przemysłowe wskaźniki koniunktury z dużych gospodarek europejskich czy Chin. Jest to jeden z elementów stojących za naszą prognozą tegorocznego wzrostu PKB (około 0,5 proc. rdr).
Raportowane koszty produkcji spadły pierwszy raz od 7 lat. Przy pogarszającym się popycie wymusiło to obniżki cen wyrobów gotowych pierwszy raz od sierpnia 2020. Słaby popyt krajowy i niepewna sytuacja globalna (np. jeżeli chodzi o sytuację w Chinach) sugerują, że procesy dezinflacyjne w kraju będą trwać nadal, podtrzymując oczekiwania na relatywnie szybkie obniżki stóp NBP.
Obawiamy się jednak, że spadek inflacji bazowej będzie relatywnie powolny i utrzyma CPI na około 9 proc. rdr w grudniu, wykluczając poluzowanie polityki NBP w tym roku"
Jakub Rybacki, PIE
"Indeks PMI obniżył się w kwietniu z 48,3 do 46,6 pkt. Taki wynik jest słabszy od rynkowych prognoz, chociaż wpisuje się w tendencje widoczne w Europie. Komentarz S&P wskazuje, że bieżąca aktywność przemysłu jest dużo słabsza – znacznie pogorszyły się zarówno oceny produkcji i zamówień.
Pozostałe badania koniunktury są mniej pesymistycznie względem oceny przyszłych zamówień. Dane GUS wskazują, że liczba nowych zleceń wzrosła w marcu o 8 proc. rdr po słabym początku roku. Także według badania MIK Polskiego Instytutu Ekonomicznego i Banku Gospodarstwa Krajowego spada liczba firm, które raportują kurczenie się portfela zamówień – od stycznia odsetek zmalał z 44 do 32 proc. W takich warunkach produkcja przemysłowa ponownie zacznie rosnąć w horyzoncie najbliższych 2-3 miesięcy.
Spadek aktywności przemysłu przyczynia się do obniżania się oczekiwań inflacyjnych. Przedsiębiorstwa przemysłowe w państwach Europy Środkowej deklarują, że częstotliwość podwyżek cen będzie podobna do tej z szczytów standardowych cykli ekonomicznych. Sugeruje to spadek inflacji bazowej w II połowie roku".
PKO BP
"Warunki gospodarcze pogorszyły się do najsłabszego poziomu w 2023. Osłabienie było widoczne we wszystkich ważnych subindeksach, przy pierwszym od siedmiu lat raportowanym spadku cen względem miesiąca poprzedniego" - wskazali ekonomiści PKO Banku Polskiego.
Ich zdaniem, "wyraźnie spadały subindeksy produkcji oraz nowych zamówień, w szczególności eksportowych". "Firmy wskazują, że przyczynami są m.in. wysokie ceny i niepewność. W ankiecie pojawiały się głosy, że popyt w Europie przypomina recesję przemysłową" - podano.
Jak zauważyli ekonomiści, pierwszy raz od kwietnia 2016 r. w ciągu miesiąca spadły ceny czynników produkcji (indeks obniżył się poniżej neutralnego poziomu 50 pkt.), a po raz pierwszy od sierpnia 2020 r. spadły ceny wyrobów gotowych, w tempie najszybszym od trzech lat. Przyczynił się do tego spadek popytu i wzmożona konkurencja.
"Słaby popyt i pogarszające się perspektywy przekładają się na ostrożność w decyzjach zakupowych (najszybszy od trzech miesięcy spadek zakupów zapasów i wykorzystywanie już zgromadzonych zapasów) oraz decyzjach kadrowych (jedenasty z rzędu spadek zatrudnienia)" - tłumaczy PKO BP. Jak dodano, łagodząco na wykorzystanie zdolności produkcyjnych oddziaływała realizacja wcześniej zgromadzonych zamówień. Zdaniem ekonomistów banku, firmy nadal optymistycznie podchodzą do przyszłości, ale skala optymizmu była najniższa od trzech miesięcy.
"Z perspektywy polityki pieniężnej są to dobre dane – sygnalizują łagodzenie presji inflacyjnej przy słabszym popycie, ale bez załamania koniunktury" - ocenia PKO BP.


























































