Meksyk: Mimo aresztowań narkotykowy biznes ma się dobrze

2014-10-05 08:16
publikacja
2014-10-05 08:16

Rząd Meksyku obwieścił kolejny sukces w wojnie z kartelami narkotykowymi - aresztowany został Hector Beltran Leyva, szef gangu Beltran Leyva. Ale chociaż skala przemocy narkotykowej w Meksyku zmalała, nie oznacza to, że kartele słabną.

Przed schwytaniem Leyvy władzom meksykańskim udało się aresztować, w 2013 roku, bossa jednego z najpotężniejszych karteli - Zeta - Miguela Angela Trevino, a wkrótce potem szefa konkurencyjnego gangu Gulf, Mario Ramireza Trevino. Gang Zeta powstał z odłączenia się w 2010 roku od gangu Gulf grupy byłych policjantów i wojskowych i słynie ze szczególnej brutalności - ma na sumieniu liczne porwania i zbiorowe morderstwa, często połączone z odcinaniem zabitym głów.

W lutym br. rząd poinformował o aresztowaniu szefa kartelu Sinaloa, Joaquina El Chapo (Krótki) Guzmana, uważanego za najpotężniejszego gangstera na świecie. Guzman przez 11 lat kierował swą organizacją z ukrycia po ucieczce z więzienia.

Zdaniem ekspertów unieszkodliwienie celów wysokiej wartości, jak w slangu służb specjalnych nazywa się szefów syndykatów zbrodni (a także organizacji terrorystycznych), tylko w ograniczonym stopniu pomaga jednak w walce z narkotykowymi kartelami.

Aresztowania poszczególnych bossów to oczywiście dobra wiadomość, gdyż pokazuje, że rząd meksykański nadal stara się stawiać czoło kartelom. Aresztowania te zakłócają na pewien czas ich nielegalne operacje, jednak mogą być tylko częścią skutecznej strategii. Rozbicie karteli, czy choćby wyrządzenie im poważnej szkody, wymaga długofalowej kampanii z użyciem wywiadu i organów ścigania, a także współpracy międzynarodowej - powiedział PAP Roger Noriega, były dyrektor wydziału ds. Ameryki Łacińskiej w Departamencie Stanu USA, obecnie ekspert American Enterprise Institute.

Harold Trinkunas, specjalista ds. Ameryki Łacińskiej w Brookings Institution zwraca uwagę, że kartele na ogół bardzo szybko znajdują zastępców dla aresztowanych przywódców. Podkreśla też, że wiele gangów podzieliło się w ostatnich latach na mniejsze organizacje, które konkurują ze sobą o rynki, co sprawia, że skala przemocy się nie zmniejsza. Chodzi tu wszakże głównie o przemoc, której ofiarą padają sami członkowie gangów, zabijani w walkach między sobą.

Tymczasem, według statystyk, w ostatnich dwóch latach, tzn. za rządów prezydenta Enrique Pena Nieto i jego Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej (PRI), liczba morderstw w Meksyku spadła. Sprawiło to odejście od polityki jego poprzednika Felipe Calderona (szefa prawicowej Partii Akcji Narodowej - PAN), który do walki z kartelami wprowadził wojsko. Rozpętała się wtedy krwawa wojna, której efektem były liczne ofiary cywilne; w sumie zginęło za jego kadencji ponad 70 tysięcy ludzi. Brutalność policji kierowała się też często przeciw niewinnym osobom, co pogorszyło wizerunek Meksyku na świecie.

Stopniowe wycofywanie wojska przez Nieto i powrót do poprzedniej polityki ścigania gangów tradycyjnymi metodami policyjnymi eksperci wiążą z ogólnym spadkiem przemocy. Zmniejszyła się zwłaszcza liczba tzw. narcomensajes (komunikatów narkotykowych), czyli morderstw dokonywanych przez kartele na przedstawicielach władzy, jako odwet za wydaną im wojnę.

Zmniejszona skala przemocy to efekt zmiany rządowej strategii, gdyż poprzednia nie przynosiła rezultatów. Opinia publiczna była zmęczona rozlewem krwi. Szuka się alternatywy dla konfrontacji zbrojnej. Trwa dyskusja, jak podejść do problemu narkotyków nie od strony ich podaży, ale traktując go jako kwestię zdrowia publicznego - mówi PAP Trinkunas.

Chociaż bowiem w Meksyku jest teraz nieco bezpieczniej, skala produkcji narkotyków (marihuana), ich tranzytu (kokaina z Kolumbii, Boliwii i Peru) oraz przemytu na północ nie maleje. Wskazuje na to utrzymywanie się cen detalicznych w USA na mniej więcej tym samym poziomie. Odpowiedzią karteli na aresztowania bossów jest przenoszenie operacji do sąsiednich krajów Ameryki Środkowej. Wzrasta też konsumpcja narkotyków w samym Meksyku, za sprawą mody i wzrostu zamożności społeczeństwa.

Według konserwatywnych ekspertów, jak Noriega, rząd Nieto nie powinien więc zadowalać się ograniczeniem przemocy, lecz nasilić walkę z kartelami.

Mam wrażenie, że administracja Nieto postępuje z zagrożeniem ze strony karteli narkotykowych w sposób epizodyczny, wygaszając tylko pożary, ale nie prowadząc kampanii z wykorzystaniem wszystkich agend rządowych i współpracy z USA. Potrzebny jest skoordynowany wysiłek na rzecz obrony krajowych instytucji przed tymi zbrodniarzami - mówi Noriega.

Panuje zgoda, że potęgi karteli w Meksyku nie osłabi się bez skuteczniejszej walki z korupcją, zwłaszcza we władzach stanowych i lokalnych. Kartele działają bezkarnie, bo przekupują rządzących. Przedłuża się uchwalanie praw przeciw praniu pieniędzy - kluczowego narzędzia walki ze zorganizowaną przestępczością. Postuluje się też wzmocnienie i lepsze wyszkolenie policji federalnej.

Znawcy Meksyku zwracają też uwagę na głębsze przyczyny plagi narkotykowej - bezrobocie w wielu regionach, które popycha młodych ludzi do wstępowania do gangów. Rząd Nieto stara się temu zaradzić, inwestując w infrastrukturę i przeprowadzając reformy gospodarcze.

Z drugiej strony nie ustają głosy sugerujące legalizację narkotyków. To głównie ich zakaz nakręca zyski karteli - twierdzą przeciwnicy penalizacji. Ścigania produkcji narkotyków i handlu narkotykami zaprzestały w praktyce niektóre inne kraje Ameryki Łacińskiej, jak Kolumbia.

Kluczowym krajem pozostaje tu jednak główny ich odbiorca - Stany Zjednoczone - ponieważ to tam ustala się ich ceny. Legalizację marihuany w niektórych stanach USA uważa się za obiecujący sygnał, ale trudno oczekiwać, by w przewidywalnej przyszłości doszło w tam do zniesienia zakazu narkotyków twardych.

Jeśli USA ich nie zalegalizują, a my to zrobimy, narobimy sobie tylko z Amerykanami kłopotu i nie zaszkodzimy finansom karteli narkotykowych - napisał dwa lata temu w biuletynie Cato Institute były minister spraw zagranicznych Meksyku Jorge Castaneda.

Tomasz Zalewski (PAP)

tzal/ az/ mc/

Źródło:PAP
Tematy
Konto osobiste Banku Millennium 360° i 360° Junior w promocji z premią do 290 zł!

Konto osobiste Banku Millennium 360° i 360° Junior w promocji z premią do 290 zł!

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Dżejms
Największe banki z USA piorą im kasę a wiadomo że bankierzy rządzą a nie podstawione marionetki. Jak zatem ma się udać ta pseudo walka z narkobiznesem?

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki