Wojciech S. pomógł policji w przyłapaniu na gorącym uczynku szefa oddziału kardiochirurgii w Białymstoku Tomasza H. Był on świadkiem, jak H. umawiał prywatnych pacjentów na wizyty podczas pracy w szpitalu, co nasuwało podejrzenie, że "bierze". Policjanci idąc tym tropem wyposażyli w kamerę kobietę z rodziny chorego i dali jej kopertę z 5 tysiącami złotych. Zaraz po tym, jak kobieta położyła kopertę na biurku wkroczyła policja. Zatrzymanie znanego kardiochirurga wywołało burzę w podlaskiej korporacji. Od tego czasu- jak pisze gazeta- Wojciech S. stracił pracę i mimo, że jest uznanym specjalistą od kilku miesięcy nie może znaleźć zatrudnienia. Dodatkowo oskarżony jest o niesłuszne posądzenia i grozi mu więzienie.
Więcej o sprawie doktora Wojciecha S. w tygodniku "Gazeta Polska".
"Gazeta Polska"/IAR/apl/dyd
Źródło:IAR




























































